Bardzo lubię las. Przebywanie w nim daje mi poczucie radości i wolności, pozwala odzyskać siły. Mamy, tutaj w Holandii, nasze ulubione miejsce, do którego udajemy się w wolnych chwilach. Holenderski las różni się trochę od polskiego. Wiele stanowisk pozostawionych jest w stanie nienaruszonym przez człowieka. Kiedy drzewa wywracają się, nikt ich nie sprząta. Pozostają tam, gdzie wcześniej rosły, tworząc dość specyficzne, trudne do przejścia obszary. Wiele tam powstałych po wyłomach dziur i wystających zewsząd korzeni.
Miejscem korzenia, w normalnych warunkach, jest gleba. To z niej czerpie potrzebne substancje odżywcze, by później zasilić naziemną część rośliny. Wyrwany z ziemi, nie spełnia swojej funkcji, powodując obumieranie organizmu, co więcej, może stanowić zagrożenie dla przechodzących obok ludzi.
Święty Paweł mówi do nas dzisiaj:
„Starajcie się o pokój ze wszystkimi i o uświęcenie, bez którego nikt nie zobaczy Pana. Baczcie, aby nikt nie pozbawił się łaski Bożej, aby jakiś korzeń gorzki, który wyrasta do góry, nie spowodował zamieszania, a przez to nie skalali się inni”. (Hbr 12, 14-15)
Chrystus jest żyzną glebą, w której możemy zanurzyć się, by czerpać z niej to wszystko, czego potrzebujemy do życia pełnego – takiego, które rodzi owoce dobra, piękna, miłości. Dzięki Niemu, stajemy się jak drzewo, w cieniu którego inni mogą odpocząć, zebrać siły, które daje swoją zieloną przestrzeń, bez oczekiwania czegoś w zamian i świadome jest, iż gleba, w której zatapia swoje korzenie, jest niezbędna, by mogło żyć. Człowiek, przeświadczony o swojej zależności od Boga, stara się coraz bardziej przytulać do Niego, gdyż zdaje sobie sprawę, że bez Jego obecności jest niczym, a w Nim staje się wszystkim.
Powinniśmy ciągle przeglądać się w lustrze, jakim jest Chrystus i prosić Go, aby ucinał wszystkie części naszego korzenia, które odwracają się od Niego, wychodząc na zewnątrz – do świata, aby przemieniał to wszystko, co jeszcze nie jest w nas zgodne z Jego wolą, w czym mieszka gorycz grzechu. Tylko wtedy będziemy pełni pokoju, który da nam poczucie prawdziwego szczęścia, a w innych, którzy go jeszcze nie posiadają, wzbudzi tęsknotę za Jego Dawcą.
Kierując się ku temu, co sprzeczne z Bożym prawem, pozwalając by wypełniał nas duch tego świata, stajemy się ciężarem i zagrożeniem dla siebie i innych. Jesteśmy, jak ten wystający na zewnątrz korzeń, który nie dość, że sam jest suchy i bezużyteczny, to jeszcze stanowi ryzyko dla znajdujących się wokół.
Bóg pragnie, abyśmy podążali Jego drogami, bo doskonale wie, że tylko wtedy możemy osiągnąć pełnię szczęścia.
„Lecz łaska Pana jest wieczna
dla Jego wyznawców,
a Jego sprawiedliwość nad ich potomstwem,
nad wszystkimi, którzy strzegą Jego przymierza”. (Ps 103(102), 17-18a)
Nasz Pan pomaga nam właściwie patrzeć na nasze życie, wychowując nas, podobnie, jak rodzice wychowują swoje dzieci.
W Liście do Hebrajczyków czytamy:
„Trwajcie w karności! Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił? Wszelkie karcenie na razie nie wydaje się radosne, ale smutne, potem jednak przynosi tym, którzy go doświadczyli błogi plon sprawiedliwości”. (Hbr 12, 7. 11)
Dobry ojciec widząc, że coś nie służy dziecku, próbuje mu to na różne sposoby wytłumaczyć, a jeśli to nie skutkuje, pozbawia go tego. Chcąc, aby dziecko dojrzewało, wzrastało, stawia mu dostosowane do jego możliwości wymagania, towarzysząc z cierpliwością i zrozumieniem. W miarę, jak jest ono coraz bardziej zdolne do samodzielności, daje mu wolny wybór i pozwala zawsze ponosić konsekwencje podjętych decyzji.
Trwanie w karności nie oznacza oczekiwania na Bożą karę, lecz podjęcie świadomej współpracy z Bogiem w doskonaleniu naszego charakteru, naszej duchowości. Jest ono zaufaniem do Jego mądrości, która stawia nas w różnych sytuacjach, pozwala doświadczać porażek i zwycięstw oraz oddaniem Mu steru naszego życia, z pewnością, że wszystko, co się wydarzy, może posłużyć dla dobra.
Dzisiejszy świat nie ceni sobie niepowodzeń, braku, niemożności, lecz sukces, nie zdając sobie sprawy, że nasza słabość jest okazją do doświadczania Mocy samego Boga. Nie zachowujmy się jednak jak bezwolne marionetki, które robią to, co promuje współczesność. Bóg dał nam rozum, byśmy rozeznawali, co nam naprawdę służy, a wolną wolę, byśmy byli zdolni wybierać rozpoznane przez rozum dobro.