22 stycznia 2025

22 stycznia 2025

Ania Borkowska

Czytania na dziś

Wiele lat temu, w niedzielne popołudnie, pojechaliśmy wraz z moim mężem na działkę budowlaną, którą kupili sobie nasi znajomi. W czasie kosztowania słodyczy wiejskiej sielanki, dostrzegliśmy mężczyznę wykonującego, obok swego domu, jakieś prace – z tego, co pamiętam, mył samochód, albo dłubał coś w ziemi. Nasza koleżanka skwitowała ten obrazek słowami: „ Moja mama zemdlałaby,  gdyby to zobaczyła. Dla niej niepojęte jest wykonywanie takich  rzeczy w niedzielę”.
Patrzenie na rzeczywistość przez pryzmat zimnego prawa może bardzo ograniczać pole naszego widzenia, trzymać nas w potrzasku sztywnych zasad i pouczeń, wprowadzać na drogę krytykanctwa.
Człowiek ślepo posłuszny prawu nie dostrzega niuansów i różnych odcieni ludzkiego zachowania. Patrzy na rzeczywistość w sposób zerojedynkowy. Przy ocenie postępowania kieruje się szablonami, odrzucając to wszystko, co nie wpisuje się w ich ramy.
Właśnie w taki sposób zachowują się faryzeusze przedstawieni w dzisiejszej Ewangelii:

„ W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A oni śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć”.(Mk 3, 1-2)

Cóż takiego robią znawcy prawa?  Otóż, koncentrują się na tropieniu tych, co do których mają podejrzenia o jego nieprzestrzeganie. Zamiast kochać szukają okazji do oskarżenia innych. Takie podejście sprawia, że  nie dostrzegają w Chrystusie, Mesjasza. Prawo staje się dla nich czymś krępującym myślenie, czymś, co zamyka ich, nie tylko  na drugiego człowieka, ale także na Tego,  który jest dawcą Prawa.
A przecież nie taki był zamysł Boga…
Chrystus wielokrotnie starał się pokazać, że Prawo ma służyć człowiekowi, pomagać mu wypełniać jego podstawowe powołanie do miłości, a nie być czymś,  co ogranicza, co trzyma go w potrzasku poprawności. Taki był właśnie cel uzdrowienia człowieka z uschłą ręką:


„ On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: „ Podnieś się na środek!” A do nich powiedział: „ Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?” Lecz oni milczeli.  Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: „ Wyciągnij rękę!” Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa”. (Mk 3, 3-5)


Czego uczy nas powyższy fragment? Otóż tego, że wszystkie nasze działania, decyzje, wybory powinny opierać się na miłości. To ona winna być podstawową zasadą naszego postępowania. Nie ma nic większego od niej. Spełniając przekazanie miłości wypełniamy całe Prawo Boże.
Starajmy się więc w naszej codzienności kierować miłością, bo tylko ona potrafi dostrzegać najgłębsze potrzeby człowieka, wchodzić z delikatnością w jego indywidualną, niepowtarzalną sytuację, a w ten sposób pomagać mu zbliżać się do Boga.

💡
Prawo Miłości
Prawo, samo w sobie, to zimne litery,
nakazy i zakazy, które łypią oczami,
starając się wychwycić tych, co popełnili błąd.
To wyrocznia znająca tylko dwa kolory,
pozbawiona uczuć sztywność,
gruba kreska oddzielająca,
bez żadnych skrupułów, dobro i zło.
Prawo może zabić,
choć niby dobry cel przyświeca mu.
Może zgasić nadzieję,
podeptać życia cud.
Lecz Ty, Chryste, skierowałeś te wszystkie
suche przepisy prawa na zupełnie nowy tor.
Wlałeś w nie Ducha swojego,
nasączyłeś czułością swą.
Ty chcesz,
aby one zawsze służyły człowiekowi,
ochraniały go,
wsłuchiwały się w jego najgłębsze potrzeby,
szukały rozwiązań, które zniweczą zło.
Twoim prawem rządzi miłość
i to ona, zawsze, decydujący głos ma.
Jeśli więc chcemy być twoimi,
winniśmy jej słuchać i w niej trwać.