Drogi Bracie, droga Siostro , być może wielokrotnie w swoim życiu doświadczyłeś (doświadczyłaś) sytuacji, gdy Pan Bóg nie wysłuchał Twojej prośby. Być może zanosiłeś do Niego gorliwe błagania, być może wypłakałaś przed Nim morze łez, a On pozostawał, jakby głuchy na Twój ból, jakby obojętny wobec Twojego szlochu. Być może jesteś Nim rozczarowany (rozczarowana). Być może zastanawiasz się, jak to możliwe, aby Ten, który jest dobrocią nie dostrzegał Twojego bólu, Twoich pragnień. Czyżby słowa dzisiejszego pierwszego czytania:
„O co prosić będziemy otrzymamy od Boga” (1 J, 3, 22a)
głosiły nieprawdę?
Być może powodem naszych rozterek jest to, że skupiamy się tylko na pierwszym członie tego zdania, zapominając, że w całości brzmi ono następująco:
„O co prosić będziemy, otrzymamy od Boga, ponieważ zachowujemy jego przykazania i czynimy to co się Jemu podoba”. (1 J, 3, 22)
Łatwo jest oskarżać Boga o brak czułości, o bycie niewrażliwym na potrzeby ludzi. Łatwo jest w Nim widzieć kogoś, kto nie słucha, kto pozostaje obojętny. Trudniej natomiast jest się przypatrzeć własnemu postępowaniu, szczerze odpowiedzieć na pytanie:
Czy działam, tak jak tego chce Bóg? Czy czynią to, co się Jemu podoba? Czy zachowuję Jego przykazania?
A to jest przecież niezbędny warunek tego żeby Bóg odpowiedział na nasze prośby i pobłogosławił nam. Nie dlatego że jest w Nim jakaś przekora, chęć sterowania naszym postępowaniem, ale dlatego, że On nie może spełniać próśb, które niezgodne są z miłością, takich, których urzeczywistnienie mogłoby nam zaszkodzić – zarówno w perspektywie doczesnej, jak i wiecznej.
Bóg jest miłością i z Jego dłoni wychodzi tylko to, co jest dla nas dobre. My często, kierując się, świadomie lub nieświadomie, własnym egoizmem, pychą, pragniemy rzeczy, które mogą nas zepchnąć z właściwej drogi. Wołamy do Boga, aby obdarował nas tym, co niekoniecznie jest dla nas życiodajne i wzmacniające.
A dobry Bóg nie może spełniać takich próśb.
Co zatem powinniśmy robić, aby zestroić się z Jego wolą, aby czuć się wysłuchanymi i zrozumianymi przez Boga, aby rozumieć Jego sposób działania?
Odpowiedź przynosi nam dzisiejsze Słowo Boże:
„Przykazanie zaś Jego jest takie, abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał. Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim; a to, że trwa On w nas, poznajemy po Duchu, którego nam dał”.(1 J, 3, 23-24)
Trwanie w Bogu, a więc trwanie w Miłości jest zatem kluczem do naszych spełnionych próśb. Dzięki niemu zaczynamy myśleć tak, jak Bóg i pragnąć tego, czego pragnie On.
Nasza wola harmonizuje się stopniowo z Jego wolą. Już nie tęsknimy za rzeczami, które są małe, które mają, choćby pozór zła, które mogą nam szkodzić. Nie pragniemy nawet mniejszego dobra, ale zawsze tego, które jest największe i najwyższej jakości.
Bardzo chcę być zanurzona nieustannie w Bogu. Wiem, że stanie się to rzeczywistością, jeśli będę praktykować miłość, jeśli to ona będzie wyznaczać kierunek mojego życia.
Nie wystarczy wierzyć w Boga i wierzyć Bogu. Przede wszystkim trzeba kochać. Wraz otwarciem na miłość wiele spraw w naszym życiu samoistnie wyjaśnia się, a my zaczynamy dążyć do tego samego celu, do którego dąży On. I już nie ma roszczeń, oczekiwań…Jest spełnienie i zaufanie…
Dlaczego, Boże, mnie nie wysłuchujesz,
choć wołam do Ciebie dzień i noc?
Dlaczego pozostajesz głuchy na moje prośby, na mych błagań szloch?
Dlaczego, dlaczego tak właśnie jest?
Czy Ty się w ogóle mną interesujesz?
Czy Ty kochasz mnie?
Być może takie lub podobne pytania
kłębią się w Twej duszy, zalegają w umyśle Twym…
Może masz pretensje do Stwórcy,
pielęgnujesz poczucie krzywdy, rozczarowanie Nim.
A On, nie gorsząc się niczym,
siada przy Tobie, delikatnie obejmuje Cię
i kieruje wzrok Twój na Święte Słowo Swe.
I czytasz, i Ono zaczyna wypełniać Cię.
I teraz już więcej rozumiesz…
I teraz już wiesz, że to nie o to chodzi,
by coś sobie wymyślić,
a później prosić Boga o spełnianie własnych próśb.
Chodzi o to, by trwać w Miłości,
spędzać czas u Jej stóp…
I nasycać się nią i z Nią jedno stawać się…
tak, by mieć w życiu wspólny cel.