1 października 2024

1 października 2024

Ania Borkowska

Czytania na dziś

Chociaż towarzyszą nam nieustannie, niosąc mnóstwo ważnych informacji, często wzbudzają w nas lęk, przerażenie, wstyd, zażenowanie. Nierzadko omijamy je szerokim łukiem, z powodu naszej ignorancji, zranień  lub braku wiedzy na ich temat.
Emocje – nasi niedocenieni przyjaciele, nasi mądrzy doradcy, dar Stwórcy dla każdego z nas.
W każdej chwili nasze wnętrza coś do nas mówią. Wystarczy zatrzymać się na chwilę, wsłuchać w siebie, by rozpoznać głos radości, smutku, błogości, rozczarowania, czy złości. Emocje są naszym chlebem powszednim, reakcją na to, czego doświadczamy w danej chwili. I tak…gdy odnosimy jakiś sukces – odczuwamy radość, entuzjazm. Kiedy natomiast doświadczamy straty – czujemy smutek.
Emocje ukazują nam, co jest dla nas ważne, co cenne. Jako takie są wspaniałym przewodnikiem po naszych osobowościach i charakterach.
Niektóre z nich lubimy, inne są dla nas przykre. Jednak wszystkie możemy wykorzystać, by pogłębić wiedzę o nas samych, by dotrzeć do naszych najgłębszych, często skrywanych, potrzeb.
Nikt z nas nie chce odczuwać zazdrości. Ale to właśnie ona pokazuje nam, że jej przedmiot jest dla nas czymś pożądanym. Np. jeśli zazdrościmy komuś osiągnięć naukowych, oznacza to, że wiedza jest dla nas ważna .
Potraktujmy zatem wszystkie emocje - także te przykre - jako pożyteczne.


Dzisiejsze Słowo Boże zawiera dwie cenne wskazówki dotyczące emocji.
W Księdze Hioba czytamy:

„Hiob otworzył usta o przeklinał swój dzień. Zabrał głos i tak mówił: Niech przepadnie dzień mego urodzenia i noc, gdy powiedziano: Poczęty został mężczyzna. Dlaczego nie umarłem po wyjściu z łona, nie wyszedłem z wnętrzności, by skonać? Po cóż mnie przyjęły kolana, a piersi podały mi pokarm? Po co się daje życie strapionym, istnienie złamanym na duchu, co śmierci czekają na próżno, szukają jej usilniej niż skarbu; cieszą się, skaczą z radości, weselą się, że doszli do grobu”. (Hi 3, 1-3.11-12.20-22)
W Księdze Psalmów, natomiast:
„Panie, mój Boże, wołam do Ciebie we dnie,
żalę się przed Tobą w nocy.
Bo moja dusza nieszczęściem jest przepełniona,
a życie moje zbliża się do Otchłani”. (Ps 88(87), 2.4-5)

Bardzo ważne jest abyśmy, podobnie jak Hiob, czy autor psalmu,  potrafili przyznać się do swoich emocji, nazwać je, przytulić, dopuścić do głosu. Na nic zda się udawanie, że nie przeżywamy smutku, złości, zazdrości. Emocje nienazwane, pozostawione samym sobie szybko znajdą ujście w naszym ciele, mogąc spowodować różne choroby psychosomatyczne. Natomiast oswojone, przyjęte, stają się naszymi sprzymierzeńcami.
Warto zdać sobie sprawę, że emocje nas nie definiują.  Nigdy nie jestem moją złością, zazdrością, lecz jedynie odczuwam je w reakcji na konkretną sytuację.
Naprawdę dobrze jest zaprzyjaźnić się z własnymi emocjami, starać się je nazywać, zawsze pamiętając, że one są po naszej stronie.
Drugą ważną informację, dotyczącą emocji, zawiera dzisiejsza Ewangelia.

Oburzeni niegościnnością Samarytan, apostołowie – Jakub i Jan, pytają Chrystusa:

„Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich? Lecz On odwróciwszy się, zgromił ich”. (Łk 9, 54b.-55)

Gromiąc apostołów, Pan Jezus stanowczo sprzeciwia się działaniu impulsywnemu.
Nigdy nie powinniśmy podejmować ważnych decyzji pod wpływem silnych emocji – zarówno tych przyjemnych, jak i tych trudniejszych.
W takiej sytuacji bardzo łatwo o pomyłkę, której skutki mogą odbić się na nas i innych ludziach.
Warto zatem zawsze dać sobie czas na ochłonięcie.  Warto odkryć własne sposoby bezpiecznego rozładowywania różnych stanów emocjonalnych.
Emocje – nawet te najbardziej gwałtowne, po upływie jakiegoś określonego czasu, łagodnieją, opadają na niższy poziom.

Umiejętność przyjmowania własnych emocji, radzenia sobie z nimi, wykorzystywania ich potencjału poznawczego może naprawdę przyczynić się do osiągnięcia dobrostanu psychicznego, zrozumienia i pokochania samych siebie.

Sens (wiersz)
Wszystko w Tobie ma swoją przyczynę…
Wszystko jest po coś…
Wszystko ma sens…
I złość, która rozpala Cię do czerwoności…
I radość skacząca w sercu…
I smutek spleciony ze słonych łez…
Wszystko w Tobie ma swoją przyczynę…
Wszystko jest po coś…
Wszystko ma sens…
Dobry Bóg się nie pomylił…
I nie tylko przez rozum, duszę,
ale także przez emocje mówić do Ciebie chce.
Wszystko w Tobie ma swoją przyczynę…
Wszystko jest po coś…
Wszystko ma sens…
Więc może warto przystanąć,
objąć się czule
i z dziecięcą ciekawością,
w swoje wnętrze wsłuchać się.