Bardzo nie lubię być zmarznięta. W takich sytuacjach, czuję się częściowo zablokowana, skrępowana. Najchętniej zwinęłabym się w kuleczkę i trwała w bezruchu. Można powiedzieć, że zimno pozbawia mnie pełnej mocy, sprawia, że nie mogę być aktywna na sto procent.
Myślę, że podobnie działa na każdego z nas brak wolności. On też ogranicza, nie pozwala wykorzystywać własnych możliwości, kochać miłością dojrzałą, bezwarunkową.
Słowo Boże ukazuje nam dzisiaj, że wszyscy jesteśmy powołani do wolności:
„Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli!” (Ga 5, 1)
Wolność kojarzy mi się z pełnią, ze szczęściem. Wolny człowiek, to według mnie, człowiek znający swoje miejsce, potrafiący usunąć się, zmienić plany, gdy wymaga tego sytuacja. To ktoś uniezależniony od ludzkich opinii, osądów, od posiadanych dóbr, zaszczytów, żyjący tak, jakby nic nie posiadał, jakby nic nie było jego własnością. Taki człowiek, nawet jeśli ma wiele, zdaje sobie sprawę z tego, że jest tylko zarządcą powierzonych mu dóbr.
Wolność jest dostępna dla każdego z nas. Chrystus poniósł najwyższą cenę, aby nas wyzwolić. Przyjęcie tego daru wymaga jednak od nas odwagi. Wolność bowiem to nie tylko nieprzywiązywanie się do tego, co złe, ale także do tego, co dobre. Wolność domaga się od nas całkowitego zawierzenia swego życia Chrystusowi. Jest gotowością do przyjęcia Bożych darów, do dzielenia się nimi. Jest w niej otwartość na „nowe”, do którego wzywa Bóg.
Wolny człowiek raduje się, gdy ktoś ma więcej od niego, gdy ktoś kocha bardziej niż on sam. Wolny człowiek kibicuje innym ludziom i zawsze w Bogu widzi źródło wszelkiego dobra. Dzięki temu jest pięknym naczyniem, do którego Bóg może przelewać swoje łaski, mając pewność, że one się nie zmarnują, że zostaną dobrze wykorzystane.
Wolny człowiek, choć nie posiada nic na własność, posiada wszystko.
Przeciwnie jest w przypadku ludzi skupiających się na swoich dobrach, darach, talentach, posiadanych rzeczach, traktujących je jako swoją własność. Stają się oni często niewolnikami różnych rzeczy, osób, uniemożliwiając Bogu złożenie w nich większych darów.
Wolność jest dla ludzi odważnych, otwartych. Sprawia, że stają się oni kanałami, przez które Boża łaska może płynąć dalej – do innych. Nie zatrzymują jej na sobie, nie hamują i dzięki temu przyjmują wciąż to, co nowe, co świeże, co potrzebne na dany czas – oddają jedno, by przyjąć drugie, często pełniejsze i dojrzalsze.
Marzę o wolności. Marzę o tym, by Bóg mógł przeze mnie objawiać swoją miłość i moc.
Wierzę, że prawdziwie szczęśliwym może być tylko wolny człowiek.
Chryste mój, marzę o wolności,
do której powołałeś mnie.
Jej słodki zapach, pociąga…
Pragnę, by ogarnęła mnie sobą,
wypełniła wnętrze me.
Widzę oczami wyobraźni,
jak potężne szczęście przynieść mi chce.
Muszę tylko opróżnić dłonie,
wszystko zostawić,
zawierzyć Tobie życie me.
A wtedy będę zasypiać i wstawać pełna pokoju,
ufając, że Ty o mnie zatroszczysz się.
Wtedy ani zdrowie, ani choroba,
ni słabość, ni siła nie oddalą od Ciebie mnie.
Wtedy będę rozdawała innym, z hojnością,
dary, które Twoją własnością są.
Stanę się, jak ziarno, które musi obumrzeć,
zanim wyda plon.
Chryste najdroższy! Ja właśnie tak chcę żyć!
Zabierz mi wszystko,
co zamyka przede mną wolności drzwi!