Dobrze jest czuć w ustach słodki smak owoców, rozkoszować się ich zapachem, przełykać je ze świadomością, że pełne są cennych składników odżywczych. Dobrze jest cieszyć wzrok ich pięknymi, kolorami i kształtami.
Lecz zanim stanie się to możliwe, musi minąć czas – czas rozwoju, przemiany danej rośliny.
Owoce nie pojawiają się nagle, nie wiadomo skąd. Przychodzą w czasie właściwym, wtedy, gdy roślina jest gotowa do ich wydania, gdy miała zapewnioną odpowiednią ilość światła, wody, minerałów, by następował jej stopniowy wzrost.
W dzisiejszym Psalmie czytamy:
„Szczęśliwy człowiek,
który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców,
lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.
On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
które wydaje owoc w swoim czasie.
Liście jego nie więdną,
a wszystko, co czyni, jest udane”. (Ps 1, 1-3)
My także możemy wydać w życiu piękne, dorodne owoce. Możemy spełnić nasze dobre pragnienia, rozwinąć talenty, nauczyć się kochać miłością dojrzałą, bezwarunkową. Słowo Boże wskazuje nam, że drogą, która do tego prowadzi jest nieustanne zanurzenie w Bogu.
Człowiek szukający woli Bożej, starający się ją wypełniać w swojej codzienności porównany jest do drzewa zasadzonego nad płynącą wodą – drzewa, która żyje, które ma zawsze zielone liście, które wydaje owoc w odpowiednim czasie.
Czy Twoje życie drogi Bracie, droga Siostro ma coś wspólnego z takim właśnie drzewem? Czy trwasz cierpliwie i wiernie w Bogu, wierząc, że On zna najlepszy czas, że wszystko, co z Nim i w Nim czynisz przybliża Cię do osiągnięcia pięknego celu?
A może jesteś rozczarowany (rozczarowana) brakiem spektakularnych efektów współpracy z Bogiem i masz ochotę wdrożyć swój własny plan? Może, nie widząc konkretnych zmian, masz ochotę porzucić modlitwę, sakramenty?
Jestem pewna, że każdy dzień przeżyty w łączności z Bogiem, w zawierzeniu Mu codzienności przybliża mnie do momentu, gdy będę mogła radować się dorodnymi owocami. On wie lepiej, kiedy jest dobry czas, kiedy będzie we mnie gotowość do przyjęcia darów, które pragnie mi ofiarować.
Wiem, że On jest ową życiodajną wodą, która daje mi rozwój, wzrost, która mnie przemienia.
Co byłoby, gdyby drzewo zasadzone nad płynącą wodą, nie widząc owoców, postanowiło zmienić miejsce i przesadzić się? Jak wiele by wtedy straciło…
Trwajmy wiernie i cierpliwie w Bogu, a efekty na pewno się pojawią. Zanim jednak do tego dojdzie musimy przejść pewną drogę, musi upłynąć odpowiedni, potrzeby nam czas.
Boże, Ty jesteś jak przeczysta, życiodajna woda,
w której zanurzam korzenie swe.
Ty mnie karmisz, dajesz wzrost,
bym mogła, w czasie stosownym,
owocami cieszyć się.
Lecz to nie ja wyznaczam
tę odpowiednią chwilę...
Nie ja decyduję, że już może zajaśnieć
spełnienia blask...
Twoja mądrość wie lepiej…
Ona przenika na wskroś mą duszę,
moją gotowość zna.
Dlatego cierpliwie i wiernie przy Tobie trwam.
Proszę o Ducha, który zrozumienie da.
A On przychodzi
i pozwala uczynić kolejny, mały krok,
udać się tam, gdzie widać więcej,
gdzie ustępuje mrok.