Zarówno nurkowanie, jak i latanie, pozwalają nam zobaczyć rzeczywistość z zupełnie innej perspektywy. Zejście pod wodę i wzniesienie się w przestworza odkrywa, to czego nie da się dostrzec stojąc na ziemi. Ci, którzy podróżują samolotami oraz Ci, którzy mieli okazję zajrzeć do podwodnych przestrzeni lub też oglądali różne filmy na ten temat, wiedzą o tym doskonale.
Wszystko, co nas otacza – przyroda, ludzie, ale także to, co jest wewnątrz nas jest niezwykle złożone, pełne tajemnic. Potrzebujemy ciągłej otwartości, nieustannego wznoszenia się ponad to, co już ogarnęliśmy sercami i umysłami, gotowości do nurkowania w głąb życia, by je lepiej rozumieć, by bardziej kochać siebie i innych.
Można przeżyć swój czas na ziemi w przekonaniu, że się wszystko wie, że zna się najlepszy przepis na relacje, na miłość, na dobro i odejść z niej nie odkrywając nawet części prawdy o swoim powołaniu i przeznaczeniu. Można też - przeciwnie - wychodząc z założenia: “wiem, że niewiele wiem” ciągle pogłębiać swoje rozumienie świata i rzeczy.
Tym, co nie pozwala nam stać w miejscu, co nas ciągle ubogaca, zanurza w rozległą przestrzeń życia jest Słowo Boże.
Bóg wypowiada swoje Słowo nieustannie. Wystarczy otworzyć Biblię, by je usłyszeć, by pozwolić mu wpaść w nasze serca i doświadczyć jego niezwykłej mocy i skuteczności.
Dzisiejsze pierwsze czytanie mówi:
“Potem Pan skierował do niego to słowo: “Odejdź stąd i udaj się na wschód od Jordanu. Wodę będziesz pił z potoku, krukom zaś kazałem, żeby cię tam żywiły”. Poszedł więc, aby uczynić według rozkazu Pańskiego, i podążył, żeby zamieszkać przy potoku Kerit na wschód od Jordanu. A kruki przynosiły mu rano chleb i mięso wieczorem, wodę zaś pił z potoku”. (1 Krl 17, 2-7)
Słowa, które wypowiada Bóg stają się życiem, powołują do istnienia rzeczywistość, którą opisały, sprawiają, że rzeczy zaczynają się dziać.
W moim ulubionym Psalmie czytamy dzisiaj:
“Pan Cię uchroni od zła wszelkiego,
ochroni twoją duszę.
Pan będzie czuwał nad twoim wyjściem i powrotem,
teraz i po wszystkie czasy”. (Ps 121(120), 5-6)
Kiedy Pan mówi, że cię ustrzeże od zła, to nie potrzebujesz zamartwiać się o przyszłość, poszukiwać wyjść awaryjnych. Jedyne, co musisz – to wypełniać swoje powołanie i nie pozwolić zastraszać się nieprzyjacielowi, nie dać sobie wmówić, że Bóg nie pamięta o tym, co powiedział.
Bóg nie rzuca słów na wiatr. Wszystkie one się stają się ciałem we właściwym czasie.
My możemy się ich uchwycić i pozwolić, by nas niosły tam, gdzie chcą - czasem – w głębiny życia, odkrywając przed nami kolejny fragment jego tajemnicy, czasem gdzieś troszkę wyżej, ukazując szerszą perspektywę, czasem w miejsca, których unikamy, po to byśmy mogli uporać się w końcu z tym wszystkim, co zakopaliśmy “pod dywan”.
Dajmy się prowadzić Bożemu Słowu. Ono nas nigdy nie zawiedzie. Ufając Mu na pewno dojdziemy tam, gdzie zasiada Przedwieczny, który to Słowo wypowiedział:
“Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”. (Mt 5, 12a)