10 stycznia 2024

10 stycznia 2024

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Mam kilka cech charakteru, które uważam za pożyteczne i dobre 😊 Jedną z nich jest brak potrzeby narzucania innym ludziom własnej wizji rzeczywistości, nakłaniania ich do wypełniania moich pomysłów na życie. Szczególnie cenne wydaje mi się to w relacjach z najbliższymi. Nie mam w głowie żadnych planów dotyczących moich dzieci. Nie rozmyślam o ich wykształceniu, karierze, o tym czy mają w przyszłości żyć w małżeństwie, czy też prowadzić życie w innym stanie, nie każę ubierać się im “po mojemu”. Jedyne czego pragnę i o co się modlę to to, by zbudowały intymną relację z Bogiem i u Niego szukały odpowiedzi na wszystkie swoje pytania, by nauczyły się wsłuchiwać w natchnienia i pragnienia, których On jest autorem i w ten sposób mogły zrealizować ich własne, niepowtarzalne powołanie. 

Godną naśladowania, dla nas wszystkich, jest postawa kapłana Helego, przedstawionego w dzisiejszym pierwszym czytaniu. On - będący opiekunem Samuela – nie próbuje reżyserować jego życia lecz jest tym, który podprowadza go do spotkania z Panem: 

“I znów Pan powtórzył po raz trzeci swe wołanie: Samuelu! Wstał więc i poszedł do Helego, mówiąc: Oto jestem, przecież mnie wołałeś. Heli zrozumiał, że to Pan woła chłopca. Rzekł więc Heli do Samuela: Idź spać! Gdyby jednak ktoś cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha. Odszedł Samuel, położył się spać na swoim miejscu”. (1Sm 3, 8-9) 

Myślę, że miłość polega na tym, abyśmy umieli pomagać sobie nawzajem w stawaniu się najpiękniejszymi wersjami samych siebie. Nikt nie ma prawa narzucać drugiemu człowiekowi, jaką drogą powinien pójść. Najwspanialsze, co możemy dać naszym bliźnim to subtelne, pełne zrozumienia i wolności towarzyszenie – obecność, która wspomaga rozwój, dodaje skrzydeł.  

Chciałabym być dla mojego męża i dzieci, rodziny, znajomych osobą, która pomaga im dostrzegać i uwalniać potencjał, który tkwi w nich samych, która podprowadza do odkrycia głosu Pana wołającego w wydarzeniach ich życia, pragnieniach, marzeniach, talentach. Nie czuję się zupełnie uprawniona do narzucania komukolwiek czegokolwiek. Wiem, że każdy z nas jest najlepszym ekspertem od samego siebie. 

Zauważmy, że Heli odsyła Samuela na jego własne miejsce. Bóg zaczyna przemawiać do chłopca wtedy, gdy ten śpi na swoim miejscu.  

 
Oczywiście, że potrzebujemy w naszym życiu przyjaciół, bliskich osób, które będą nam pomagać w odkrywaniu naszej drogi. Jednak mądrość polega na tym, by właśnie pomóc odkryć, a nie wybierać za kogoś. 

Iluż jest wokół nas niedojrzałych, nieumiejących podjąć samodzielnie decyzji ludzi? Iluż tych, którzy mając różnorakie talenty nie wykorzystują ich, nie potrafią do nich dotrzeć? Ilu nieszczęśliwych mamisynków, czekających wciąż na wskazówki własnych matek? Ilu wykonujących prace, do których się zupełnie nie nadają, w których nie czują żadnego spełniania i radości? 

Jezus zawsze wiedział, co ma czynić. Skąd czerpał owo zdecydowanie i mądrość? 

Odpowiedź daje nam dzisiejsza Ewangelia: 

“Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy”. (Mk 1, 35-39) 

 
Chrystus odchodził w miejsca ustronne, by spędzić czas ze swoim Ojcem, by u Niego szukać natchnienia, inspiracji do dalszych działań, by w atmosferze miłości, akceptacji, usłyszeć wołający w sercu Jego głos.  

Starajmy się w naszym życiu podprowadzać innych do spotkania z Panem. Wskazujmy na Niego, jako Tego, który jest przewodnikiem, który zna odpowiedź.
Otaczajmy się tymi, którzy, także i nas poprowadzą ku Niemu.

Myślę, że najwspanialszym sukcesem wychowawczym, ale także najpiękniejszym owocem naszych wzajemnych relacji z bliźnimi, jest odkrycie woli Bożej odnośnie życia każdego z nas. 

“Przychodzę, Boże, pełnić Twoją wolę”. (Por. Ps 40(39), 8a i 8b)