11 grudnia 2023

11 grudnia 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Spieczona ziemia niesie śmierć. Nie jest w stanie stworzyć odpowiednich warunków do wykiełkowania roślin i ich wzrostu. Ziarno rzucone na nią nie znajduje delikatnego, ciepłego, nasyconego wilgocią okrycia, które umożliwi mu rozwój i wydanie owoców. Skazane jest na zagładę. Taka ziemia trudna jest do spulchnienia, do nawodnienia, wzbogacenia w składniki odżywcze, przez co wydaje się niemal całkowicie nieużyteczna dla rolnika.

Bóg jednak dokonuje rzeczy niemożliwej. Dzięki Jego obecności, dzięki ratunkowi, który zsyła, taka pozbawiona wartości, przepełniona śmiercią gleba staje się miejscem urodzaju, rozkwitu roślin, obszarem pełnym życiodajnej wody:

“Powiedzcie małodusznym: Odwagi! Nie bójcie się! Oto was Bóg, oto pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by was zbawić. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód; a badyle w kryjówkach, gdzie legały szakale – w trzcinę i sitowie”. (Iz 35, 4-7)

Wszechmoc Boża nie zna granic. Jest w stanie ożywić to, co martwe, przywrócić nadzieję tam, gdzie wszystkie starania i wysiłki zawiodły, przynieść rozwiązanie sytuacji “bez wyjścia”, obdarzyć zdrowiem w miejsce choroby, dać wolność, tam, gdzie panowała niewola.  
Bóg jest Mistrzem w dokonywaniu rzeczy niemożliwych.  On chce nas wprowadzać w swój niesamowity świat, w którym możemy na co dzień doświadczać Jego pokrzepienia, umocnienia, prowadzenia. On chce zamienić stwardniałą glebę naszych serc w obszar, z którego tryska życie i miłość.

W śpiewie przed Ewangelią słyszymy:

“Oto przyjdzie Król, Pan ziemi i zdejmie z nas jarzmo niewoli”.

Pan ziemi jest już obecny wśród nas. W Nim jest nasza upragniona wolność. W Nim wszystko, czego potrzebujemy, by nasze życia były urodzajną ziemią, by wydawały piękne owoce.

Wykorzystujmy każdą chwilę, by poznawać Go. Przybliżajmy się do Niego, korzystając ze sposobu, który jest dla nas w tym momencie najbardziej karmiący i upragniony. Może to będzie Eucharystia, może rozważanie Słowa Bożego, może zwyczajna szczera rozmowa z Nim. Sposobów jest mnóstwo. Bóg zawsze odpowiada na modlitwę, która jest prawdziwa, która wypływa z naszych serc.  
On pragnie, byśmy traktowali Go jako Tego, który jest zawsze obecny, który nas słyszy, zna nasze troski, zmartwienia i zawsze pragnie przynosić nam życie.  
Bądźmy wobec Niego szczerzy. Stawajmy na spotkanie z Nim pewni Jego zaangażowania w nasze sprawy, z pełnym zaufaniem w Jego dobroć.

Bądźmy po prostu sobą. Nie udawajmy niczego. Jeśli potrzeba wypłaczmy się przed Nim, jeśli trzeba okażmy nasze zdenerwowanie czy brak zrozumienia niektórych spraw. Mówmy do Niego tak, jak nam dyktuje nasze serce, a jeśli potrzeba bądźmy sprytni i natarczywi jak ludzie z dzisiejszej Ewangelii:

“Wtem jacyś mężczyźni, niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc w żaden sposób go przenieść z powodu tłumu, weszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem na sam środek, przed Jezusa. On widząc ich wiarę, rzekł: Człowieku odpuszczone są ci twoje grzechy”. (Łk 5, 18-20)

Bóg zawsze przychodzi do nas z darem życia. To my często jesteśmy niegotowi, by ten dar przyjąć. Często brakuje nam zaufania, by wszystko postawić na Niego, by oddać Mu siebie całkowicie.  
Serce szczere, otwarte, wytrwałe, uparcie wierzące w dobroć Bożą zawsze otrzyma uzdrowienie, zawsze zostanie wyrwanie z niewoli śmierci i przywrócone do pełni życia.

Panie, spraw, abyśmy zawsze stawali przed Tobą w szczerości, ufając, że tylko taka postawa daje Ci możliwość przemienienia naszych serc, napełnienia ich, po brzegi, Twoją życiodajną łaską.