Jestem bardzo wdzięczna Bogu za powszedni chleb, za to wszystko, czym nas obdarowuje, byśmy mogli żyć. Staram się szanować jedzenie, planować z rozsądkiem zakupy i posiłki, aby nic się nie zmarnowało. To wszystko, co posiadamy, jest dla mnie wyrazem troski Ojca Niebieskiego o nas, Jego odpowiedzią na naszą codzienną modlitwę: „Chleba naszego powszedniego, daj nam dzisiaj”.
Wiem, że Bóg jest Tym, któremu zależy na każdym z nas. On pragnie obdarować człowieka tym wszystkim, co jest mu potrzebne, także w wymiarze doczesnym.
W dzisiejszej Ewangelii widzimy Jezusa, zatroskanego o słuchających go ludzi:
„Żal Mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. I jeśli ich puszczę zgłodniałych
do domu, zasłabną w drodze, bo niektórzy z nich przyszli z daleka”. (Mk 8, 2-3)
Chrystus zauważa potrzeby cielesne człowieka. Nasyca słuchających Go Dobrą Nowiną, ale równie ważne jest dla Niego zaspokojenie głodu fizycznego ludzi.
Wierzę głęboko, że Bóg troszczy się o mnie i moją rodzinę każdego dnia. Coraz bardziej poznaję Go, pozwalając, by objawiał mi się w swoim Słowie i jestem pewna, że jest Tym, który troszczy się o każdy wymiar ludzkiej egzystencji.
Ta pewność pozwala mi patrzeć z nadzieją i sercem przepełnionym pokojem na każdy rozpoczynający się dzień. Skoro Bóg jest dobry, niemożliwe jest, by zabrakło mi czegokolwiek, czego naprawdę potrzebuję.
Pan zaspokaja potrzeby naszego ciała, dając nam pokarm, ofiarując czas na wypoczynek, regenerację sił, uprawianie sportu, ale także wymagania ducha, posilając nas swoim Ciałem. Wszystko jest istotne i niezbędne. Jesteśmy jednością cielesno–psychiczno–duchową i nie możemy zaniedbywać żadnego wymiaru naszego człowieczeństwa.
Ciało pozbawione substancji odżywczych słabnie, obumiera. Psychika, która nie otrzymuje wytchnienia, odpoczynku nie wypełnia odpowiednio swoich funkcji, zwraca się przeciwko człowiekowi. Głodna dusza nie odbiera subtelnych bodźców Ducha Świętego i żyje zatopiona w doczesności, odcinając się od swego Stworzyciela. Potrzebujemy równowagi i nasycenia tych wszystkich obszarów. O to wszystko zatroskany jest Nasz Ojciec.
Staram się, jak tylko jest to możliwe, uczestniczyć w Eucharystii i przyjmować Ciało Chrystusa do mego serca. Nie wyobrażam sobie życia bez tego Pokarmu z Nieba. On umacnia, uzdrawia, uzdalnia do dobra. Jest pomostem, który łączy mnie z Najwyższym, napełniając Jego Obecnością.
Podchodząc do Komunii zawsze wzbudzam w sobie pragnienie, aby Pan wniknął w moje serce i napełnił je Sobą. Potrzebuję Go tak bardzo. Zdaję sobie sprawę z tego, że życie po grzechu pierworodnym nie jest łatwe. O trudzie, jaki musimy codziennie podejmować mówi dzisiejsze pierwsze czytanie, z Księgi Rodzaju:
„Do niewiasty powiedział: Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą. Do mężczyzny zaś Bóg rzekł: Ponieważ posłuchałeś swojej żony i zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem, mówiąc: Nie będziesz z niego jeść – przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał z niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset
będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!”. (Rdz 3, 16-19)
Nie wyobrażam sobie życia bez pomocy Boga, bez Jego bliskości. Mam świadomość, że Szatan jest wciąż obecny na tym świecie, próbując wprowadzić wprowadzić zamęt w nasze życie, odłączyć nas od Najwyższego. Ciągle poddaje w wątpliwość Jego miłość, wytwarzając w naszych umysłach niewłaściwy obraz Boga, nasycając nas lękiem lub lekceważeniem wobec Stwórcy, wprowadzając rozłam w nasze relacje z innymi. Nie czuję się zupełnie na siłach, aby z nim walczyć i podejmować jakąkolwiek dyskusję. Sama nic nie mogę, ale Chrystus może uczynić wszystko. On pokonał grzech, śmierć, Szatana. Pragnę mieć udział w Jego zwycięstwie. Czy Ty także?
Pełnia
Łączy ziarna, które są owocem dobroci Twej,
podtrzymuje życie, usuwa głodu cień.
Bez niego, Panie, nie mogę dalej iść.
Chleba powszedniego daj mi dziś.
Miłość Twa sprawia, że on niczym manna, pojawia się,
dając siły, pomaga przeżyć kolejny dzień.
Ty nie pozwalasz, by ktokolwiek głodny był;
Chleba powszedniego daj nam dziś.
Karmisz me ciało, lecz duszę także odżywiać chcesz.
Ona potrzebuje Ciebie, aby nie zagubić się,
by pociski Złego nie mogły naruszyć jej,
byś w niej mieszkając, chronił na wieczność mnie.
Chleba z Nieba daj mi dziś,
pragnę go przyjąć, aby z Tobą żyć.
Dziękuję Ci, Panie, że przychodzisz do mnie, ukryty w Hostii tej.
Choć jestem niegodna, Ty napełniasz mnie.
Znalazłam bezcenną Perłę,
która zadatkiem życia w chwale z Tobą jest,
która swym blaskiem wciąż zachwyca mnie.
Chleba, w którym prawdziwe szczęście tkwi,
daj mi Panie dziś i karm mnie Nim po wszystkie dni.
Spraw, by inni także mogli poznać Cię,
by skosztowali, jak wielka słodycz w Tobie jest.
Nie pozwól, aby serca w ciemności przez życie szły.
Uczyń z nich mieszkanie dla Światła, którym jesteś Ty.
Chlebie Żywy nasyć Sobą wszystkich nas.
W Tobie jest pełnia, obfitości smak.