Przez ostatnie dwa lata Pan Bóg wprowadzał mnie odrobinę w tajemnicę ludzkiego cierpienia. Pozwolił wejść w bliższy kontakt z ludźmi borykającymi się z poważnymi problemami zdrowotnymi, z uzależnieniem, z tymi, którzy opiekują się ciężko chorymi lub też musieli pożegnać na zawsze swoich bliskich. Myślę, że to wszystko przygotowywało mnie, w pewien sposób, do bardzo trudnego doświadczenia, które stało się obecnie udziałem moim i mojej najbliższej rodziny.
Wejście w świat szpitala, w rzeczywistość, w której wiele osób ociera się o śmierć lub przekracza bramy wieczności, oglądanie płaczących, cierpiących ludzi uświadomiło mi, po raz kolejny, jak wielkim skarbem jest wiara i pokładanie ufności w Bogu. Nie wyobrażam sobie przechodzenia przez takie momenty bez Niego, bez pewności, że On jest blisko, że towarzyszy, że jest dobry.
W dzisiejszym Psalmie słyszymy:
“Panie, mój Boże,
z krainy umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament,
Boże mój i Panie, będę sławił Cię na wieki”. (Ps 30(29), 4. 12-13)
Wierzę, z całego serca, że Pan jest tym, który może pokonać wszelką chorobę i niemoc. On jest w stanie podnieść nas z najgorszego grzechowego upadku. Tylko z Nim możliwe jest przejście ze śmierci do życia, ze stanu, po ludzku beznadziejnego, do pełni sił, z taplania się w błocie nieprawości, do życia w obfitości Jego łaski.
Troska o budowanie relacji z Bogiem, wypełniająca się w spotykaniu z Nim na modlitwie, w Jego Słowie, w Sakramentach Świętych, sprawia, że nasze życie nabiera nowego smaku, że możemy przechodzić przez nie, patrząc na wydarzenia dziejące się w nim, sięgającym poza bramy doczesności, spojrzeniem Boga.
W pierwszym czytaniu Bóg mówi poprzez proroka Izajasza:
“Oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię; nie będzie się wspominać dawniejszych dziejów i na myśl one nie przyjdą. Przeciwnie, będzie radość i wesele na zawsze z tego, co Ja stworzę”. (Iz 65, 17-18a)
Zanurzenie swojej codzienności w Bogu, sprawia, że zyskuje ona zupełnie nowy wymiar. Poszerzona zostaje o to, co niezniszczalne, co wieczne, co wychodzi poza nasze postrzeganie, poza nasz smutek, troski, nasze ograniczenia.
Żyjemy w przecież w Tym, który wszystko może, który współdziała z nami we wszystkim dla naszego dobra.
Wierzę w to głęboko i ta wiara, która staje się pewnością, dodaje mi sił, umacnia, nie pozwala poddawać się zwątpieniu.
Bóg może jednym swoim słowem uzdrowić człowieka z najcięższej choroby, ale nie zapominajmy także o tym, iż zawsze czeka cierpliwie na to, abyśmy oddali Mu swoje serca, by także w nich dokonał się cud przemiany – przejścia ze śmierci do życia.
“Jezus rzekł do niego: Jeżeli nie zobaczycie znaków i cudów, nie uwierzycie. Powiedział do Niego urzędnik królewski: Panie, przyjdź zanim umrze moje dziecko. Rzekł do niego Jezus: Idź, syn twój żyje. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i poszedł. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje”. (J 4, 48-51)