Znajomość drugiej osoby, jej potrzeb, charakteru, nie zawsze oznacza podjęcie konkretnej współpracy na rzecz budowania z nią więzi, wspólnego kroczenia przez życie. Mając świadomość tego, jaki jest mój mąż, dostrzegając to, co jego bogactwem, co sprawia, że jest niepowtarzalny, wcale nie muszę tego respektować i pomagać Mu dzielić się tym z innymi. Mogę go bardzo dobrze znać, ale zupełnie nie rozumieć, nie wychodzić mu naprzeciw, nie starać się, by rozwinął skrzydła i dał światu to, co Jego pięknem. Wiedza o drugim nie zawsze oznacza zaakceptowanie go w pełni, obdarzenie zaufaniem i pomoc w niesieniu dobra światu. Widzimy to dzisiaj na przykładzie Jonasza, który oburza się na Boga za Jego miłosierdzie okazane Niniwitom:
“Gdy Bóg przebaczył Niniwitom, nie podobało się to Jonaszowi i oburzył się. Modlił się więc do Pana i mówił: Proszę, Panie, czy nie to właśnie miałem na myśli, będąc jeszcze w moim kraju? Dlatego postanowiłem uciec do Tarszisz, bo wiem, że Ty jesteś Bogiem łagodnym i miłosiernym, nieskorym do gniewu i bogatym w łaskę, litującym się nad niedolą. Teraz, Panie, zabierz mi, proszę, moje życie, albowiem lepsza dla mnie śmierć niż życie”. (Jon 4, 1-3)
Jonasz doskonale wie, jaki jest Bóg, dlatego właśnie próbuje przed Nim uciec. Chce w ten sposób uniemożliwić Mu przebaczenie Niniwitom. Zdaje sobie sprawę, że Jego miłosierdzie jest tak wielkie, iż jest w stanie zapomnieć okrucieństwo, jakiego dopuszczali się Asyryjczycy względem narodu izraelskiego. Jonasz nie chce podjąć współpracy z takim Bogiem, gdyż ma swoją wizję rzeczywistości, według której zło nie może być nagrodzone dobrem.
Ileż razy, w ciągu naszego życia, próbujemy zablokować działanie Boga, poprzez patrzenie na dziejące się wydarzenia czysto po ludzku? Jakże często, nie chcemy, aby Bóg dotykał tych, którzy w naszych oczach są gorsi? Ile razy wiedząc, że Bóg jest Ojcem wszystkich ludzi, próbujemy zaskarbić Jego życzliwość tylko dla siebie?
Ciekawe, ilu z nas wierzących, byłoby w stanie, uwielbiać Boga, dziękować Mu z radością, gdyby Ci, którzy wywołują wojny na tym świecie, dopuszczają się okrucieństwa wobec bliźnich, skorzystali z łaski nawrócenia?
Niby znamy Boga, a tak często jesteśmy dalecy od patrzenia na świat Jego oczami - niby bliscy, a jednak wciąż oddaleni.
Bardzo często mijając ludzi na ulicy, myślę sobie, że są oni tak samo umiłowani przez Boga, jak ja, że On pragnie ich dobra, tak samo jak mojego. Nie ma w tym żadnej różnicy, niezależnie od naszych poglądów, od tego, czy jesteśmy wierzący, czy nie.
Dzisiaj Jezus w Ewangelii uczy nas modlitwy Pańskiej:
“A On rzekł do nich: Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo!”. (Łk 11, 2)
W wersecie przed Ewangelią śpiewamy natomiast:
“Otrzymaliście Ducha przybrania za synów, w którym wołamy: Abba, Ojcze”. (Por. Rz 8, 15 bc)
Te piękne słowa wyrażają prawdę o Bożym Sercu, które pragnie przytulać każde dziecko, które chce ofiarować swoje przebaczenie zawsze i każdemu. Postarajmy się popatrzeć na naszych bliźnich tym Bożym spojrzeniem. Nie oceniajmy innych, przebaczajmy sobie nawzajem, starajmy, aby każdy, kto się z nami zetknie mógł zobaczyć, choćby małą kroplę Bożej miłości i poczuć się dzieckiem wszechmogącego Króla.