12 kwietnia 2023

12 kwietnia 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Wyobraź sobie następującą sytuację: Jesteś dzieckiem króla, posiadającego ogromne zasoby, ziemie, bogactwa. Jest to człowiek mądry, hojny, dobry, pragnący, aby wszystko, co posiada służyło także jego najbliższym i poddanym. Pragnie obdarowywać, dzielić się z innymi.

Ty jednak nie masz świadomości, że wszystko, co należy do ojca, jest także twoje. Żyjesz jak niewolnik, zadowalając się tylko jakąś namiastką. Nie otwierasz swych dłoni, nie zwracasz się z prośbą o więcej lub też w ogóle nie oczekujesz niczego…Może z powodu lęku, może z niewiary, a może dlatego, że myślisz, iż na nic nie zasługujesz. Możliwe, że nie znasz w ogóle dobroci swego ojca, nigdy z nim nie rozmawiasz, jesteś daleko, żyjąc tylko wyobrażeniami na jego temat…

Każdy z nas jest królewskim dzieckiem. Mamy Ojca, który ma wszystko i może wszystko. Czy zdajesz sobie z tego sprawę? Czego oczekuję od Boga, mojego Ojca, Króla nad Królami? W jakim celu wyciągam do Niego ręce i czy w ogóle to robię?

W czytaniu z Dziejów Apostolskich słyszymy:

„Gdy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie dziewiątej, wnoszono właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia. Umieszczano go codziennie przy bramie świątyni, zwanej Piękną, aby wchodzących do świątyni prosił o jałmużnę. Ten, zobaczywszy Piotra i Jana, gdy mieli wejść do świątyni, prosił ich o jałmużnę. Lecz Piotr, przypatrzywszy się mu wraz z Janem, powiedział: Spójrz na nas! A on patrzył na nich, oczekując od nich jałmużny. Nie mam srebra ani złota – powiedział Piotr – ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź! I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go. A on natychmiast odzyskał władzę w nogach i stopach. Zerwał się i stanął na nogach, i chodził, i wszedł z nimi do świątyni, chodząc, skacząc i wielbiąc Boga”. (Dz 3, 1-8)

Chory od urodzenia człowiek nie wierzył, że może spotkać go coś lepszego niż jałmużna, którą ofiarowywali mu wchodzący do świątyni ludzie. Wyciągał swą rękę po pieniądze, po coś małego, przyziemnego. Nie prosił o zdrowie. Może nie wierzył, że Bóg jest w stanie mu je przywrócić, może przyzwyczaił się do życia w uzależnieniu od innych i nie potrafił już sobie nawet wyobrazić czegoś innego. Bóg go jednak zaskoczył. Dał mu o wiele większy i cenniejszy dar niż parę pieniążków na utrzymanie.

Podobna sytuacja rozgrywa się w Ewangelii, która przedstawia dwóch uczniów podążających drogą do Emaus, rozpaczających nad śmiercią Jezusa. Wchodzą oni głęboko w poczucie bezsilności, smutku, niespełnionych oczekiwań. Wypowiadają w kierunku Jezusa, którego jeszcze nie rozpoznają, znamienne słowa:

„A my spodziewaliśmy się, że On właśnie miał wyzwolić Izraela”. (Łk 24, 21a)

Rozczarowanie, które towarzyszy uczniom, pogrążenie we własnych przekonaniach, zamyka ich na odczucie obecności samego Jezusa. On jednak przebija się przez ten mur, wykładając im Pisma, które odnoszą się do Niego. Słowo Boże przyprowadza mężczyzn do spotkania z Mistrzem, które znajduje swój szczyt przy Łamaniu Chleba, czyli Eucharystii. To w niej uczniowie dokładnie rozpoznają swojego Pana.

Czyż te oba wydarzenia nie są niesamowite? Czyż nie powinny zachęcić nas do większej wiary w Bożą dobroć i wszechmoc? Pozwolić, by wszystkie myśli, w których czynimy Boga bezsilnym oddaliły się od nas, nigdy nie powracając?

Bardzo pragnę w moim życiu nie ograniczać Boga moim brakiem ufności. Zachwycam się Nim i wierzę, że dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Chcę wyciągać dłonie po skarby, które są dla mnie przygotowane. Chcę karmić się Nim w Eucharystii, by swoją obecnością zniweczył każdy mój lęk i ograniczenie. Pragnę rozmyślać o Panu i Jego potędze, zawsze szukać Jego oblicza. Wiem, że Pan, mój Bóg jest Tym, którego wyroki obejmują świat cały. (Por. Ps 105 (104) 4.7)

Boże dziecię

Jesteś dzieckiem Boga,
dlaczego więc boisz się dnia, któremu On nakazał wstać?
Jesteś dzieckiem Boga,
czy może istnieć problem zbyt duży dla Tego,
który podtrzymuje świat?

Jesteś dzieckiem Boga.
Ojciec Twój miłość wszędzie rozlewać chce,
podnosić cię z grzechu,
łaską zbawiać życie Twe.

Dlaczego wciąż jeszcze w sercu odczuwasz lęku smak?
Dlaczego obojętności zbroję zakładasz każdego dnia?
Uciekasz przed Bogiem, który przyszedł,
by życie w obfitości dać,
który podnosi cię do policzka, jak matka, gdy bólu płynie łza?
On nigdy nie zasypia, lecz z ojcowską siłą ochrania cię.
Czemu odwracasz twarz od Tego, który Twym oddechem jest?

Otwórz oczy, rozpal swą wiarę,
która małym płomyczkiem, po Chrzcie Świętym, ciągle się tli!
Poznaj, co znaczy prawdziwie dzieckiem Króla być!