Dzisiejszego dnia nie mogę zaliczyć do najłatwiejszych w moim życiu. W pewnym momencie poczułam na sobie ciężar różnych trudnych spraw, wątpliwości, pytań. Wszystkie one zaczęły mnie tak mocno przygniatać, że nie potrafiłam powstrzymać płaczu. W obliczu tego doświadczenia, niezwykle wybrzmiał dla mnie fragment, przeznaczonego na dziś, Listu Św. Jakuba Apostoła:
“Za pełną radość poczytujcie sobie, bracia moi, ilekroć spadają na was różne doświadczenia. Wiedzcie, że to, co wystawia waszą wiarę na próbę, rodzi wytrwałość. Wytrwałość zaś winna być dziełem doskonałym, abyście byli doskonali i bez zarzutu, w niczym nie wykazując braków”. (Jk 1, 2-4)
Pragnę, aby słowa te przeniknęły mnie do głębi, aby stały się ciałem w moim życiu. Wierzę, iż każda trudność przeżyta “z Bogiem” i “w Bogu” przynosi umocnienie wiary, uzdrowienie, przemienia nas.
Życie człowieka składa się z różnych momentów - tych szczęśliwych, beztroskich, ale także takich, które niosą ból. Prawdziwa dojrzałość to umiejętność przyjmowania i jednych i drugich:
“Niech się zaś ubogi brat chlubi z wyniesienia swego, bogaty natomiast ze swego poniżenia, bo przeminie niby kwiat polny”. (Jk 1, 9-10)
Odrzucenie tego, co trudne, może niezawinione przez nas, obrażanie się na Boga z powodu różnych kryzysów, obwinianie Go za zło obecne w życiu może przenieść jedynie zgorzknienie, izolację, zamknięcie się we własnej skorupce.
Natomiast objęcie uwagą swoich bolesnych miejsc, zmartwień, ograniczeń i przeżywanie ich ze świadomością Bożej Obecności przy nas, Jego troski i dobroci zawsze rodzi pokój serca, pojednanie ze sobą i światem.
Pragnę być blisko Boga nie tylko wtedy, gdy wszystko układa się “po mojemu”, ale także w tym wszystkim, od czego miałabym ochotę uciec.
Chcę żyć pełnią życia - a ona oznacza dla mnie przenikanie się niedostatku i dobrobytu, zawiłości i prostoty, bólu oddawania i błogości przyjmowania, ciężaru i lekkości, smutku i radości.
Często nie mamy wpływu na różne trudne doświadczenia, które nas spotykają. Pamiętajmy jednak, że to od nas zależy, jak na nie zareagujemy. Spokojne przyjęcie ich i przeżywanie razem z Bogiem może stać się szansą na umocnienie naszej wiary, zdobycie prawdziwej mądrości i wytrwałości:
“Błądziłem, zanim przyszło utrapienie,
teraz jednak strzegę Twego słowa.
Dobry jesteś i dobrze czynisz,
naucz mnie ustaw swoich”. (Ps 119 (118), 67-68)