12 maja 2022

12 maja 2022

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Obudziłam się dzisiaj z poczuciem lekkiego zniechęcenia. Zobaczyłam w myślach kolejny dzień, podobny do wielu innych. Muszę wstać, zrobić śniadanie, kanapki dla dzieci, zaprowadzić Faustynkę do szkoły, ugotować zupę, wymyśleć i przygotować obiad, wybrać, z natłoku zadań oczekujących na wykonanie te, które są najważniejsze, no i oczywiście znaleźć czas na bycie z Mężem, na modlitwę, Mszę Świętą, może jeszcze na sport, a później przyjdą dzieci ze szkoły i będziemy coś robić razem do wieczora.

Postanowiłam z całego serca oddać to wszystko, co takie szare i zwyczajne Maryi i Jezusowi. Zawsze zaczynam dzień ofiarowaniem go Bogu, ale dzisiaj bez żadnego kombinowania, powiedziałam, że nie wiem, jak dam sobie radę, że jest mi trochę ciężko i potrzebuję prowadzenia i pomocy, żeby się w tym wszystkim nie zakopać. Wykonywanie zadań szło mi sprawnie. Nagle jednak poczułam bardzo silne pragnienie odwiedzenia małżeństwa z naszego sąsiedztwa, które przebywa w domu rehabilitacyjnym, w odległej od nas o 10 km miejscowości. Obydwoje trafili w tym samym czasie do szpitala, on – ze złamaniem, ona – z wylewem. Wiedziałam, że powinnam pojechać tam dzisiaj, zostawić moje plany, zrezygnować z roweru i poświęcić czas dla nich. Byli bardzo zdziwieni i ucieszeni, kiedy mnie zobaczyli. Nie spodziewali się zupełnie mojej wizyty. Wiem, że w czasie tej rozmowy był z nami Pan Bóg. Pragnęłam przywieźć im Jezusa. Miałam Go przecież w sercu, po Eucharystii i wiem, że On poruszał ich serca. Był długi czas bliskości, trzymania za rękę, patrzenia w oczy i nawet moje zimne ręce okazały się błogosławieństwem, bo w pomieszczeniu było strasznie gorąco. Pani trzymała mnie i powtarzała, jak miło jest trzymać taką chłodną rękę.

Wierzę, że ludzie Ci, nie znający prawie Chrystusa, przyjmując mnie, spotkali także i Jego.

W Ewangelii czytamy dziś:

„Kto przyjmuje tego, którego ja poślę, Mnie przyjmuje.” (J 13, 20)

Jestem pewna, że zostałam dziś do nich posłana. Kiedy wracałam, czułam w sercu wielkie szczęście, jakim może obdarować tylko Pan Bóg. Po powrocie znalazłam czas na wykonanie tego, co ważne i jeszcze, za namową Męża, pojechałam rowerem, co prawda na krótszy dystans, ale z pełnią radości i wdzięczności dla Jezusa i Maryi.

Pan Bóg pragnie przeprowadzać w naszym życiu najlepszy z możliwych planów, podobnie jak realizował go na przestrzeni wieków w historii Narodu Wybranego (Por. Dz 13, 16-25). Chce, abyśmy świadomie weszli we współpracę z Nim, zgodzili się na Jego prowadzenie, zaufali, że On wie wszystko najlepiej. Chce każdego dnia na nowo uzyskiwać od nas zezwolenie, by mógł na przeprowadzić przez dany czas. Oddanie życia w ręce Stwórcy sprawi, że będziemy zawsze we właściwym miejscu, o właściwej porze, spotkamy odpowiednich ludzi, którzy nam dopomogą na drodze wiary, ale także i my staniemy się dla innych światłem życia.

Panie, pragnę, abyś prowadził mnie swoimi drogami. Ja jestem zbyt mała i nieporadna, by wybrać najlepszą ścieżkę w gęstwinie możliwości i propozycji. Chcę całkowicie oprzeć się na Tobie, bo Ty wiesz lepiej i widzisz więcej.