W naszym życiu, często dokonujemy różnych wyborów. Wynikają one z dążenia do zaspokojenia pragnień, osiągnięcia szczęścia, zapewnienia sobie możliwości rozwoju osobistego. Decydujemy, między innymi, o naszej edukacji, wybieramy drogę życiową, osoby, z którymi wchodzimy w głębsze relacje, miejsce pracy, zamieszkania, sposób spędzania wolnego czasu.
Wydawać by się mogło, że mamy wszelkie możliwe warunki ku temu, by być ludźmi szczęśliwymi. Dlaczego zatem wśród nas tak wiele osób zgorzkniałych, mających poczucie życiowej porażki, tych, którzy, gdyby mogli cofnąć czas, obraliby inny kurs?
Czasem w naszym życiu kierujemy się niestety złudnym przekonaniem, że doskonale wiemy, co sprawi, że będziemy ludźmi spełnionymi, pełnymi szczerej radości. Nie szukamy Mądrości, która jest ponad nami, która widzi i wie więcej. Nie chcemy poznać zamysłu Boga odnośnie naszego życia, pragniemy być sami jego panami. Taka postawa sprawia, że wszystko oceniamy typowo po ludzku, wybierając te ścieżki, które wydają się nam najlepsze.
Nie zawsze jednak to, co według nas pociągające i atrakcyjne, przynosi błogosławieństwo i pokój.
Chrystus mówi dzisiaj w Ewangelii:
„Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam wszystko, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”. (J 15, 16-17)
Nie musimy się w naszym życiu szarpać, prowadzić jakiś specjalnych prac odkrywczych, by poznać źródło prawdziwego szczęścia. Zgodnie z Bożym Słowem, tylko postępowanie zgodne z tym, do czego zostaliśmy przeznaczeni może przynieść spełnienie.
Jak myślisz, jaki jest sens Twojego życia na tym świecie? Po co wstajesz codziennie, po co pracujesz, spotykasz się z ludźmi, po co się trudzisz, zdobywasz kolejne umiejętności? Czemu to wszystko ma służyć? Czy Twoje czyny, aktywności przynoszą Ci prawdziwą radość?
Każdy z nas został wybrany przez Boga, każdy ma miejsce w Jego miłującym sercu. Wybranie związane jest nieodłącznie z przeznaczeniem – nasze życie nie ma być jałową wegetacją, próbą przetrwania, ale polem uprawnym, na którym wyrosną piękne i smaczne owoce.
Odżywką, która sprawia, że owoce rosną, dojrzewają, zachwycają swoim pięknem jest zawsze miłość.
Jezus ukazuje nam jej istotę:
„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. (J 15, 13)
Tylko oddając swoje życie, mogę je wygrać. Nie ma innej drogi. Egoizm zawsze uderza przede wszystkim w tego, kto się nim kieruje.
Co oznacza w praktyce oddawanie swojego życia?
Myślę, że jest to wybieranie dobra w każdej sytuacji, podejmowanie decyzji, które choć mogą być w pewnym sensie niewygodne, przynoszą lepsze owoce. Oddawanie życia to unikanie wszelkiego zła, choćby wydawało się pociągające, to zapieranie się samego siebie, to umiejętność poświęcenia własnych wizji planów, zachcianek na rzecz odkrytego większego dobra.
Zachwyca mnie dzisiaj przykład apostołów i starszych, którzy po naradzie w Jerozolimie wysyłają do pogan w Antiochii pismo zaczynające się od słów:
„Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru, oprócz tego, co konieczne”. (Dz 15, 28)
Decyzja podjęta w taki sposób przynosi pokój tym osobom, które korzystają z jej owoców:
„Wysłannicy przybyli więc do Antiochii i zwoławszy lud, oddali list. Gdy został odczytany, uradowali się jego pocieszającą treścią”. (Dz 15, 30-31)
Mądrzy ludzie zawsze dostrzegają swoją niewystarczalność, zawsze starają się o pomoc z Wysoka, o dar Ducha Świętego, który poprowadzi, wskaże najwłaściwszą z dróg.
Nasze decyzje przynosić będą pokój i radość, i w konsekwencji okażą się dobre, jeśli będziemy je konsultować z Bogiem, jeśli będziemy starali się kierować Jego wskazaniami, jeśli zawsze odrzucać będziemy to, co złe, a wchodzić w to, co jest dobrem lub mając do wyboru pomiędzy dobrem a dobrem, zdecydujemy się na to, co jest dobrem większym.