12 marca 2024

12 marca 2024

Ania Borkowska

Czytania na dziś

Dziękuję Bogu za to, że pozwolił mi odkryć, jak niezwykle ważne i wartościowe są bliskie relacje z dobrymi ludźmi. Od kilku lat doświadczam głębokiego poczucia wspólnoty w Kościele, ale także mam w sercu niezachwianą pewność, iż wychodzenie naprzeciw innym ludziom, zainteresowanie się ich życiem, wspieranie, na miarę własnych możliwości, przemienia mnie i moje patrzenie na rzeczywistość.  
Oczywiście, że mam chwile, kiedy wybieram samotność, ciszę, ale, kiedy tylko mogę, staram się nie omijać ludzi, lecz wykorzystywać sytuacje, by wchodzić z nimi w kontakt, by z nimi być. 
Potwierdzenie, iż obrałam dobry kierunek, przychodzi szczególnie w chwilach przeżywania cierpienia, bólu. Świadomość, że mam wokół siebie ludzi, którzy interesują się moim życiem, którzy modlą się w ważnych dla mnie intencjach, rodzi w sercu radość i pokój, które pozwalają wchodzić bez lęku w sytuacje, po ludzku, trudne. 

W dzisiejszej Ewangelii czytamy: 

“W Jerozolimie zaś jest przy Owczej Bramie sadzawka, nazwana po hebrajsku Betesda, mająca pięć krużganków. Leżało w nich mnóstwo chorych: niewidomych, chromych i sparaliżowanych. Znajdował się tam pewien człowiek, który już od lat trzydziestu ośmiu cierpiał na swoją chorobę. Gdy Jezus ujrzał go leżącego i poznał, że czeka już dłuższy czas, rzekł do niego: Czy chcesz wyzdrowieć? Odpowiedział Mu chory: Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. W czasie kiedy ja dochodzę, inny wstępuje przede mną”. (J 5, 2-7) 

Myślę, że największym dramatem tego mężczyzny nie była choroba, lecz samotność, wykluczenie, brak relacji, brak bliskich, życzliwych, kochających go osób, które mogłyby pomóc mu powrócić do zdrowia.  

Przykry jest widok leżących na salach szpitalnych ciężko chorych ludzi, przy których nie ma bliskich osób, przyjaciół, znajomych. Przerażająca jest świadomość, że cierpiący lub umierający człowiek pozbawiony jest modlitwy własnej rodziny. 

Skarbem są ci, którzy przejmują się naszym losem, którzy poświęcają swój czas, by wznieść do Boga modlitwę w naszych intencjach, którzy dzwonią, piszą, pytają, okazując swoją troskę i bliskość. 

Bardzo chciałabym być dla innych takim wsparciem. Pomagać im w chwilach różnych doświadczeń życiowych. Wiem, że stanie się to możliwe, jeśli będę nieustannie pozwalała Bogu oczyszczać moje serce z egoizmu i pychy, gdy postawię Go na pierwszym miejscu. 

Nasze serca są świątynią Ducha Świętego. Może z nich płynąć ożywczy potok, który będzie zmieniał rzeczywistość wokół nas, przynosił pocieszenie, uzdrowienie tego, co grzeszne i chore. Musimy jednak nieustannie otwierać się z wiarą na łaski, którymi pragnie obdarowywać nas Bóg i pozwolić, by działały one w nas i przez nas. 

“A on rzekł do mnie: Woda ta płynie na obszar wschodni, wzdłuż stepów, i rozlewa się w wodach słonych, a wtedy wody stają się zdrowe. Wszystkie też istoty żyjące, od których tam się roi, dokądkolwiek potok wpłynie, pozostają przy życiu: będzie tam też niezliczona ilość ryb, bo dokądkolwiek dotrą te wody, wszystko będzie uzdrowione”. (Ez 47, 6-9) 
Panie, dziękuję Ci za wspaniałych ludzi, których postawiłeś na mojej drodze. Proszę Cię, bym mogła być dla innych wsparciem, nieść im Twoje pocieszenie i Twoją miłość.