12 września 2022

12 września 2022

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Informacyjne znaki drogowe oznajmiają nam pewną rzeczywistość. Gdy widzimy symbol ślepej uliczki, nie łudzimy się, że dojedziemy nią do innej, przejezdnej drogi. Jeśli napotykamy tablicę z obrazem przeprawy promowej, przygotowujemy pieniądze na opłatę dla przewoźnika. To, co napisane lub narysowane na znaku, ukazuje się faktycznie naszym oczom. Możemy powiedzieć, że informacja, którą niesie jest autentyczna, zgodna z rzeczywistością.

A jak dzieje się w naszym życiu? Czy to, co ukazujemy swoim zachowaniem, gestami jest spójne tym, co nosimy w naszym wnętrzu?

Człowiek, jako jedyne ze stworzeń, może oderwać swoje działania od ich istoty. Innymi słowy, może robić coś, co nie ma w zupełności odniesienia do znaczenia danego czynu.  Mogę trzymać kogoś za rękę i przytulać się do niego, czując wewnątrz niechęć i pogardę do tej osoby. Mogę płakać udając smutek, uśmiechać się, gdy moje wnętrze pełne jest goryczy i bólu. Jestem w stanie być członkiem organizacji, której celem jest ochrona środowiska, jednocześnie wykonując w moim życiu wiele działań, niszczących przyrodę. Mogę mienić się zwolenniczką zdrowego stylu życia, przyjmując antykoncepcję i niszcząc swoją płodność. Wszystko to jest możliwe do zrobienia, ale nie niesie prawdy, nie jest zgodne z moim wewnętrznym nastawieniem.

Niestety, ta nasza niespójność może przerzucić się także na życie duchowe. Święty Paweł ukazuje nam dzisiaj, że powinniśmy się wystrzegać pustych, zakłamanych zachowań w naszej religijności.

Wzywa do podejmowania w sposób świadomy bogactwa, które otrzymujemy w Komunii Świętej i życia na miarę ofiarowanego nam daru.

„Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb i pijecie kielich, śmierć Pana głosicie, aż przyjdzie.”
(1 Kor 11, 26)

Ile razy spożywamy Ciało Pańskie, tylekroć wchodzi w nasze serce sam Jezus – Ten, który siebie wydał za nasze grzechy. Jak bardzo jesteśmy zatem zobowiązani naśladować Go w naszej codzienności, oddając także nasze życie na służbę innym. Tylko wtedy przyjęcie Komunii Świętej będzie wyrażało prawdę, będzie zgodne z jej przeznaczeniem.

Gdy widzimy osobę przystępującą do Stołu Pańskiego, oczywiste powinno być, że jeśli do niej podejdziemy, zaczniemy z nią rozmawiać, spotkamy się z serdecznością, delikatnością.

Gdy, jako żona i matka, karmię się Ciałem Chrystusa, naturalne powinno być to, że moi bliscy doświadczają na co dzień z mojej strony ciepła, ofiarności, pomocy.

Od osób, które gromadzą się przy Stole Pańskim możemy zatem oczekiwać określonych zachowań i dziwi nas, gdy rzeczywistość nie pokrywa się ze znakiem widocznym naszym oczom, znakiem osoby klęczącej i odpowiadającej „Amen” na słowa: „Ciało Chrystusa”, które wypowiada kapłan.

Chrześcijaństwo będzie atrakcyjne i pociągające dla innych tylko wtedy, gdy będziemy autentyczni, gdy wcielimy w nasze życie słowa dzisiejszego Psalmu:

„Radością jest dla mnie pełnić Twoją wolę, mój Boże,
A Twoje prawo mieszka w moim sercu.
Głosiłem Twą sprawiedliwość w wielkim zgromadzeniu
I nie powściągałem warg moich,
O czym Ty wiesz, Panie.”
(Ps 40(39), 9-10)

Piękna jest postawa setnika z dzisiejszej Ewangelii. On stanął przed Chrystusem w prawdzie. Nie śmiał przyjść do Niego osobiście, stąd wpadł na pomysł wysłania ludzi w swoim imieniu, a później wyszedł przed swój dom, aby nie dopuścić Jezusa do wejścia do środka swojego mieszkania. Jego zachowanie, podejmowane działania, wyrażały pokorne przyznanie się do własnej małości i niegodności. Jednocześnie, niezachwiana wiara we wszechmoc Bożą, pozwalała mu mieć pewność, że Jezus nie potrzebuje być fizycznie obecny przy słudze, by go uzdrowić.

Ta szczerość sprawiła, że Jezus, jak mówi Pismo Święte „zadziwił się nad nim” i pochwalił jego wielką wiarę, uzdrawiając jednocześnie sługę.

Obyśmy i my mogli zostać kiedyś przez Jezusa pochwaleni za to, że byliśmy prawdziwie wierzącymi ludźmi, że przyjmując Komunię Świętą, mieliśmy w sobie pewność, iż Chrystus przychodzi do naszych serc, by je przemienić i uzdolnić do miłowania innych, taką samą miłością, jaką On umiłował swój Kościół, wydając swoje życie za nas.

Niedawno moja siostra pomagała Ukraince, która szukała pomocy w kościele. Bezradna, potrzebująca wsparcia, weszła tam, gdzie spodziewała się je uzyskać. Było dla niej oczywistym, że w tym miejscu spotka ludzi mających otwarte serca. W tym wypadku nie rozczarowała się.

Prośmy Pana, aby Kościół zawsze był miejscem, gdzie inni mogą znaleźć pocieszenie i konkretne wsparcie, a nasza postawa i działania odpowiadają godności i powołaniu dzieci Bożych.

Panie, niech zniknie z naszych wnętrz wszelka nieprawość.
Usuń z nas bylejakość, zdemaskuj pozory chrześcijaństwa.
Niech Twój Święty Duch rozleje się w sercach Twoich wiernych
i prowadzi nas wszystkich drogą wolności i prawdy.