Oboje z Mężem jesteśmy miłośnikami kotów. Na przestrzeni wielu lat naszego wspólnego życia mieliśmy przyjemność przyjąć pod nasz dach osiem zwierzaków tego gatunku. Każdy z nich miał inny charakter, temperament – jedne były spokojniejsze, inne bardziej szalone. Niektóre wykorzystywały każdą nadarzającą się okazję, by się poprzytulać, inne robiły to rzadko. Pomimo wielu różnic, każdy z naszych milusińskich zachowywał się w sposób, który potwierdza prawdziwość powiedzenia znanego tym, którzy mieli do czynienia z kotami: “To nie ludzie posiadają koty, lecz koty posiadają ludzi”. Rzeczywiście to kot decyduje o tym, jak ma wyglądać jego relacja z człowiekiem. To on wybiera momenty zbliżenia i dystansu, snu i aktywności. Nie da się go podporządkować, zmusić do wykonania tego, czego nie chce.
W przypadku kotów, owo posiadanie człowieka jest raczej niegroźne - wydaje się wręcz intrygujące. Wnosi w życie szczyptę nieprzewidywalności i lekkości.
Inaczej ma się rzecz z pieniędzmi, które także mogą posiąść człowieka. W tym przypadku nie możemy liczyć na żadne pozytywne efekty. Taka sytuacja jest zawsze groźna, niebezpieczna i niszcząca.
W pierwszym czytaniu Święty Paweł ostrzega:
“A ci, którzy chcą się bogacić, popadają w pokusę i w zasadzkę diabła oraz w liczne nierozumne i szkodliwe pożądania. One to pogrążają ludzi w zgubie i zatraceniu. Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zbłądzili z dala od wiary i sobie samym zadali wiele cierpień”. (1 Tm 6, 9-10)
Pieniądze są czymś niezbędnym w naszym życiu. Umożliwiają kupno jedzenia, ubrań, tego, co potrzebne, by móc funkcjonować w codzienności. Ich brak rodzi niepokój, lęk, może być źródłem braku zaspokojenia podstawowych potrzeb człowieka. Pieniądze, same w sobie, są dobre, pożyteczne. Umożliwiają rozwój, poszerzanie horyzontów, realizację marzeń, zainteresowań. Niebezpieczne stają się jednak wtedy, gdy zaczynają dominować nasze myślenie, stając się obiektem pragnień, dążeń, celem samym w sobie. Człowiek ogarnięty żądzą pieniądza jest w stanie zniszczyć siebie, ludzi wokół, relacje, środowisko naturalne. Zachowuje się jak niewolnik. Dla zdobycia dóbr materialnych lub ich utrzymania jest w stanie poświęcić to, co w życiu najważniejsze, łącznie ze swoją duszą.
Nie tylko ludzie zamożni narażeni są na wpadnięcie w zasadzkę pieniądza. Także biedny człowiek może dać opanować się pieniądzom, kierując się skąpstwem, zazdrością czy zawiścią.
Świat, w którym żyjemy wyglądałby zapewne zupełnie inaczej, gdybyśmy potrafili mieć odpowiedni stosunek do dóbr materialnych. Niezdrowa rywalizacja, większość wojen, konfliktów dużych i małych nie miałaby racji bytu. Pewnie moglibyśmy poświęcić sobie nawzajem więcej czasu, a to z kolei stałoby się źródłem bardziej satysfakcjonującego życia. Mniej byłoby samobójstw, mniej ludzi szukających szczęścia w używkach, Internecie.
Jak nie ulec magnetyzmowi pieniądza? Jak nie wpaść w jego sidła, ale używać go dla dobra własnego i innych?
Po raz kolejny, niezwykle skutecznym lekarstwem okazuje się zdrowa pobożność i wdzięczność:
“Wielkim zaś zyskiem jest pobożność w połączeniu z poprzestawaniem na tym, co się ma. Nic bowiem nie przynieśliśmy na ten świat; nic też nie możemy z niego wynieść. Mając natomiast żywność i odzienie, i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni”. (1 Tm 6, 6-8)
Człowiek zanurzony w Bogu ciągle bada swoje serce, nie pozwalając, by grzech znalazł w nim swój dom. Jest otwarty na poruszenia Ducha Świętego, który ukazuje mu właściwy kierunek życia i pomaga korygować błędy. Regularny Sakrament Pokuty i Pojednania staje się niezawodnym drogowskazem i umocnieniem, pozwalając Bogu dotykać naszych słabości.
Człowiek, który w Bogu upatruje źródło wszystkiego, co posiada, staje wobec Stwórcy w postawie wdzięczności, radując się tym wszystkim, co od Niego otrzymał. Świadomość obdarowania uzdalnia do osiągnięcia wolności wobec wartości materialnych i umożliwia wykorzystywanie ich dla dobra własnego i innych.
Uczmy się od kobiet, o których mowa w dzisiejszej Ewangelii. Wykorzystujmy to, co mamy, by wspierać dobro, budować Królestwo Boże. Dbajmy o czystość naszych serc, gdyż tylko takie są w stanie otwierać się na potrzeby bliźnich:
“Jezus wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które zostały uwolnione od złych duchów i od chorób, Maria zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, rządcy Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały, udzielając ze swego mienia”. (Łk 8, 1-3)