Różnego rodzaju robaczki i pajączki, które zawędrują lub przylecą do naszego domu, są na ogół traktowane przez nas z delikatnością. 😊 Kiedy tylko jestem w stanie, wypuszczam je na wolność - zarówno te bardziej urodziwe, jak i te, które trochę straszą swoim wyglądem. (Wyjątek stanowią komary).
Robaczki są najmniejszymi, widzianymi gołym okiem, stworzonkami. Tak łatwo je zniszczyć, uszkodzić. Wystarczy machnąć mocniej ręką, nadepnąć, przez nieuwagę, by straciły swoje malutkie życie. Przez swoją kruchość wydają się niezwykłe, rozczulające, intrygujące.
Bóg zwraca się do nas dzisiaj czule w swoim Słowie, nazywając każdego z nas robaczkiem (Ja sama także dość często mówię do mojej córki: robaczku!):
“Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja cię wspomagam - mówi Pan – odkupicielem twoim - Święty Izraela”. (Iz 41, 14)
Przyznam się, że zawsze wzruszam się czytając ten fragment Pisma Świętego. Dociera do mnie prawda, że to właśnie ja jestem dla Boga takim małym nieboraczkiem - drobinką, która zaistniała na tym świecie z Jego woli. Cóż ja mogę bez Niego uczynić? Dokąd zawędrować? Co osiągnąć? On daje mi oddech. On sprawia, że mogę chodzić, skakać, widzieć. On potężny, wszechmocny pochyla się nieustannie nade mną, dając mi ochronę, której tak bardzo potrzebuję. On pilnuje, by nikt mnie nie zdeptał. On chce mnie - “małego robaczka”. Moje życie jest w Jego oczach cenne. Pragnie je umacniać, przemieniać. Chce żyć we mnie udzielając mi siebie, sprawiając, że moja słabość przeniknięta Jego mocą, staje się moją siłą:
“Oto ja przemieniam cię w młockarskie sanie, nowe, o podwójnym rzędzie zębów; ty zmłócisz i pokruszysz góry, zamienisz pagórki w drobną sieczkę; ty je przewiejesz, a wicher je porwie i trąba powietrzna rozmiecie. Ty natomiast rozradujesz się w Panu, chlubić się będziesz w Świętym Izraela”. (Iz 41, 15-16)
Uznanie własnej małości, niewystarczalności przed Bogiem, daje Mu możliwość działania w naszym życiu. Stwarza warunki, by mógł wypełnić nasze braki swoją łaską, by mógł udzielić nam Siebie i w nas żyć.
Jego wielkość wchłania wtedy naszą małość, a nasza słabość niknie w Jego wszechmocy.
Stajemy się ludźmi silnymi, pełnymi mocy, odważnie kroczącymi przez życie - ludźmi, którzy dokładnie wiedzą, czego pragną, dokąd zmierzają.
W Ewangelii czytamy:
“A od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu, a zdobywają je ludzie gwałtowni”. (Mt 11, 12)
Królestwo Niebieskie nie jest dla ludzi ospałych, nie wykazujących chęci i starań, aby się w nim znaleźć ani dla tych, którzy chcą dojść do niego o własnych siłach, wierząc w swoją samowystarczalność. Zdobywają je ludzie gwałtowni, czyli czyniący dobro zawsze, bez namyślania się, czy się opłaca, czy wypada, ludzie zdający sobie sprawę, jak wielką wagę ma ich życie, wkładający maksimum energii w to, aby go nie przegrać.
Bądźmy gwałtownikami, jeśli chodzi o sprawy Boże. Nie wahajmy się, nie powstrzymujmy naszych działań, gdy możemy okazać innym zrozumienie, cierpliwość, pomoc. Pamiętajmy, że w Nim wszystko jest możliwe - nawet mały, kruchy robaczek może stać się mocarzem niosącym miłość - tym, przez którego Boża wszechmoc ukazuje się światu.