W czasie dzisiejszej porannej modlitwy spoglądałam na krzyż Chrystusa oraz na wiszący dość blisko niego obraz Jezusa Miłosiernego. Mój wzrok przeskakiwał, raz po raz, z jednego punktu na drugi. Często modlę się w tym właśnie miejscu, w naszej sypialni, ale zazwyczaj patrzę przed siebie, albo mam zamknięte oczy. Jeśli kieruję spojrzenie na Chrystusa, to zazwyczaj jest to jeden z Jego wizerunków. Dzisiaj oba pochłonęły moją uwagę. Moje oczy prowadziły mnie od Krzyża do Chwały Zmartwychwstania. Głęboko w moje serce wchodziła myśl, że na tym wyjątkowym Drzewie, zawisło moje Zbawienie. Do niego zostały przybite moje grzechy, przewinienia, niesprawiedliwość, która panoszy się we moim wnętrzu. Wyraźnie zdawałam sobie sprawę, że właśnie Krzyż prowadzi mnie do zupełnie nowego życia – życia wiecznego, w którym grzech nie ma już nade mną władzy. I chociaż doświadczam często własnej słabości, nieporadności, nie chcę poddawać się zwątpieniu, smutkowi. Wiem, że Chrystus to wszystko pokonał i w Nim ja także mogę odnieść zwycięstwo i mieć udział w Jego Chwale.
Święty Piotr mówi w pierwszy czytaniu z Dziejów Apostolskich do Żydów, którzy są zdziwieni cudem uzdrowienia chromego mężczyzny:
„Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami. I przez wiarę w Jego imię temu człowiekowi, którego oglądacie i którego znacie, imię to przywróciło siły”. (Dz 3, 14-16a)
„Dla was najpierw wskrzesił Bóg Sługę swego i posłał Go, aby błogosławił każdemu z was w odwracaniu się od grzechów”.(Dz 3, 26)
To wiara w Jezusa Chrystusa jest w stanie zmienić naszą egzystencję. To ona pozwala patrzeć na wszystko, czego doświadczamy z zupełnie nowej perspektywy – perspektywy bycia zbawionymi, wolnymi. Wiara otwiera drzwi Chrystusowi, daje Mu prawo, by mógł działać w naszym życiu, by mógł objawiać swoją moc. Dzięki niej otrzymujemy siły, by odwracać się od grzechów, by wszystko, co boli i ogranicza, zostawiać u stóp Najwyższego, oczekując od Niego uzdrowienia i przemiany.
W Ewangelii czytamy:
„I rzekł do nich: Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem”. (Łk 24, 46-47)
W ostatnim czasie w sposób szczególny dotykam mojej słabości. Wiem, że ona mnie przerasta. Nie potrafię zmienić swojego sposobu myślenia, postrzegania niektórych rzeczy. To doświadczenie sprawia, że mój wzrok kieruję na Chrystusa i od Niego oczekuję pomocy. Wiem, że w Nim jest moje nawrócenie, moja przemiana, wolność od grzechu.
Sakrament Pokuty i Pojednania, Komunia Święta, modlitwa są dla mnie niezawodnym ratunkiem.
Może nie zobaczę od razu owoców Zmartwychwstania Chrystusa w mojej codzienności, ale świadomość, gdzie jest moje ocalenie, daje mi pewność, że idę we właściwym kierunku i w stosownym czasie objawi się Boża Chwała także w moim życiu.