14 lipca 2023

14 lipca 2023

Ania Borkowska

Pamiętam scenę z filmu „Karol. Człowiek, który został papieżem”, kiedy to przyszły Jan Paweł II, stając w obliczu sytuacji wyboru pomiędzy zbrojną walką w obronie ojczyzny, a obroną dziedzictwa narodowego, która miała realizować się poprzez przygotowywanie tajnych przedstawień teatralnych, zdecydował się na to drugie. Nie poszedł za większością, lecz za głosem, który rozbrzmiewał w jego sercu. Wielu z jego przyjaciół zginęło z rąk nieprzyjaciela, on przeżył wojnę, by przez wiele lat służyć Kościołowi i, poprzez bycie wiernym swemu powołaniu, dojść do świętości.

Zdolność dokonywania mądrych wyborów jest wielką sztuką. Jeśli zdecydujemy się pójść w stronę, którą wskazuje nam Boży Duch, mamy szansę, dzięki obfitości błogosławieństwa, uczynić maksimum dobra w naszym życiu.

W dzisiejszym pierwszym czytaniu widzimy Jakuba, który w swojej starości, postanawia przenieść się do Egiptu wraz z całą swoją rodziną. Myślę, że nie był to łatwy krok dla Patriarchy – z jednej strony zaistniałe okoliczności, panujący na ziemi głód i pragnienie spotkania z synem Józefem, przemawiały za tym, aby wyruszyć w drogę, z drugiej zaś powzięta decyzja wymagała opuszczenia wszystkiego, co było znane, pewne, wiązała się z wzięciem odpowiedzialności za wszystkich, którzy znajdowali się pod jego opieką.

Pan Bóg rozumiejąc trud zaistniałej sytuacji, dał Jakubowi wsparcie,  przekonując go o trafności wyboru:

„Bóg w widzeniu nocnym tak odezwał się do Izraela: Jakubie, Jakubie! A gdy on odpowiedział: Oto jestem, rzekł do niego: Ja jestem Bogiem, Bogiem twego ojca. Idź bez obawy do Egiptu, gdyż uczynię cię tam wielkim narodem. Ja pójdę tam z tobą i Ja stamtąd cię wyprowadzę, a Józef zamknie ci oczy. Po czym Jakub wyruszył z Beer - Szeby”. (Rdz 46, 2-5a)

W naszym życiu musimy podejmować bardzo wiele decyzji – od tych drobnych, do bardzo poważnych, dotyczących naszego powołania, wyboru współmałżonka, drogi zawodowej. Pan Bóg chce nam w tym wszystkim towarzyszyć, jednak to nam pozostawia zawsze wybór.

Czytania z dnia dzisiejszego bardzo wyraźnie nawołują nas do roztropności w postępowaniu:

„Jezus powiedział do swoich apostołów: Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie”. (Mt 10, 16)

"Miej ufność w Panu i czyń to, co dobre,
a będziesz mieszkał na ziemi i żył bezpiecznie”. (Ps 37(36), 3)

Myślę, że każdy z nas, wielokrotnie w ciągu dnia, czuje się zapraszany do wykonania pewnych kroków, odczuwa natchnienia, by zrobić to, czy tamto. Naszym zadaniem jest rozeznać, które z tych kłębiących się w nas myśli wprowadzić w czyn. Roztropność polega na umiejętności pójścia za tym, co służy dobru, na przewidywaniu konsekwencji naszych poczynań. Jest ona darem Bożym. Im bardziej dajemy się Bogu prowadzić, tym trafniejsze są nasze wybory, tym więcej dobra staje się naszym udziałem.

Bardzo chciałabym iść zawsze właściwą drogą. Zdaję sobie sprawę, że wciąż jeszcze, przez mój egoizm, wygodę, czy pychę, zbaczam na manowce. Wiem jednak u Kogo szukać pomocy i wierzę, że Ten, który wszystko może, będzie mnie coraz bardziej uzdalniał, by iść tam, gdzie powinnam być w danym momencie, robić to, czemu powinnam się poświęcić, zatrzymać się i zamilknąć kiedy trzeba, przemówić, gdy to konieczne.

Pan Bóg nie chce podejmować za nas decyzji.  Nie zostawia nas jednak samych. Prowadzi delikatnie, stwarzając okoliczności, posyłając do nas określone osoby.  Zakorzenienie w Nim, które dokonuje się poprzez praktykowanie modlitwy i  karmienie się Sakramentami,  czyni nas zdolnymi by kroczyć pewnie naprzód, by czynić dobro, ufając, że On jest cały czas z nami i nam błogosławi.

Panie, spraw abyśmy, będąc zawsze pewnymi Twojej Obecności, odważnie szli przez życie, postępując roztropnie, wybierając zawsze to, co dobre i pożyteczne.