14 lutego 2023

14 lutego 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Prowadząc spotkania z narzeczonymi w poradni rodzinnej, nigdy nie próbowałam nakazywać, że muszą żyć w określony, zgodny z nauką Kościoła, sposób. Zawsze przedstawiałam im niesamowity zamysł Boży względem małżeństwa, licząc na to, że zachwycą się nim choć troszkę i sami zechcą pójść tą drogą. Nie mogłam postępować inaczej. Bóg nigdy nas do niczego nie zmusza. On zawsze przedstawia swoją propozycję, ale to do nas należy decyzja. Możemy powiedzieć  „tak”, ale niestety także „nie”. On szanuje naszą wolność.

Paweł i Barnaba wyrażają dzisiaj tę prawdę wobec Żydów:

„Paweł i Barnaba powiedzieli odważnie do Żydów: Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro
jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan”. (Dz 13, 46)

Jezus, posyłając swoich uczniów, ukazuje także, iż działanie Boga zawsze osadza się na wolności:

„Gdy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: Pokój temu domowi. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was”. (Łk 10, 5-6)

Życie wieczne, Boży pokój przeznaczone są dla każdego. Możemy po nie wyciągnąć rękę, pozwalając, by Bóg nas wypełniał i prowadził. Możemy kosztować tu na ziemi słodyczy Pana, żyć w Jego bliskości. Do nas należy jednak decyzja, czy przyjmiemy to całe bogactwo.

Bóg pragnie zbawienia każdego człowieka. Jego „oferta” nie jest skierowana tylko do wybranych, ale do wszystkich. Zastanawiające jest to dlaczego tak wielu ludzi odrzuca to, co pragnie ofiarować Bóg lub też wybiera sobie jakąś wygodną część z Jego propozycji?

Myślę, że są co najmniej dwa powody tej sytuacji.

Pierwszy to zwyczajna ignorancja, brak wejścia w głąb, rozeznania, poddawanie się fali współczesności. Często odrzucamy to, czego nie znamy lub to, co wydaje się mało atrakcyjne, nie pasujące do naszego życia. A gdyby tak zacząć szukać prawdy i dobra? Zapragnąć żyć głębiej, znaleźć czas na refleksję, zwyczajnie zatrzymać się i pomyśleć. Ilu z nas zadaje sobie pytanie: Dokąd zmierzam? Czy życie, które prowadzę przynosi mi prawdziwe szczęście? Ilu staje przed lustrem, by zobaczyć prawdziwy obraz siebie?

Myślę, że uczciwe spojrzenie na siebie mogłoby wielu z nas przynieść ocalenie. Szczere wołanie do Boga, prośba, by przytulił, uratował, nigdy nie pozostaje bez Jego odpowiedzi.

Drugim powód to błędy ludzi wierzących, którzy często są antyświadectwem dla wątpiących lub niewierzących. Nie mogę innych przyprowadzić do Boga, jeśli sama Go nie znam, nie miłuję. Głosząc innym karykaturę Boga, próbując narzucić im własny sposób myślenia, wyrządzam ogromną szkodę, przyczyniając się do jeszcze większego ich oddalenia od Boga.

Dzisiejsze Słowo zachęca nas do głoszenia Ewangelii. Nasze działanie musi być jednak zawsze poddane Bogu, wynikać z naszej bliskości ze Stwórcą. Nie ma być głoszeniem nas samych, ale Boga.

„Tak bowiem nakazał nam Pan: Ustanowiłem cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi”. (Dz 13, 47)
„Całemu światu głoście Ewangelię”. (Por. Mk 16, 15)
„Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie! Oto posyłam was jak owce między wilki”.  (Łk 10, 2-3)

Współczesny świat potrzebuje prawdziwych świadków, ludzi, którzy niosą Bożą Obecność i rozpoznawalni są poprzez czyny miłości. Na nic zdadzą się słowa, które nie znajdują potwierdzenia w czynach.

Zatrzymajmy się, otwórzmy nasze serca dla Ducha Świętego - On poprowadzi, napełni miłością do Boga, do nas samych i do naszych braci i sióstr. Wówczas mowa wychodząca z naszych ust nie będzie pusta, ale przyniesie innym umocnienie, pokrzepienie, uczyni przestrzeń dla Bożej Obecności.

Panie, spraw, abyśmy jako ludzie wierzący w Ciebie, byli światłością tego świata. Niech nasze głoszenie Ewangelii zawsze bierze początek w głębokiej relacji z Tobą i stwarza innym ludziom przestrzeń do spotkania Ciebie.