14 września 2023

14 września 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego

Codzienność to szereg drobnych, powtarzających się czynności, spraw, którym musimy stawiać czoła każdego dnia. To do niej zaliczyć można wszystko, co małe, szare, znajome, z czym jesteśmy tak bardzo obeznani, że czasem wykonujemy to automatycznie, bez głębszej refleksji. Codzienność może czasem zaskoczyć, ale zazwyczaj jest przewidywalna, wręcz nudna.

Komu z nas nie zdarzyło się narzekać na nią, tęskniąc za jakąś nowością, czymś, co będzie bardziej pociągające.

W ilu głowach wracała jak bumerang myśl: “znowu to samo”, “mam już tego dość”, “męczy mnie to wszystko”... - tu każdy może sobie podłożyć różne aktywności: pranie, gotowanie, upominanie dzieci, niekończące się sprzątanie, pracę zawodową, wyprawianie dzieci do szkoły, itd.

W dzisiejszym pierwszym czytaniu słyszymy narzekanie, które Izraelici kierują zarówno do Boga, jak i do Mojżesza:

“Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył nam się już ten pokarm mizerny”. (Lb 21, 5b.)

Pewnie także wielu z nas uprzykrzyło się zwykłe życie o znajomym smaku, pełne powtarzających się wciąż problemów, życie, w którym często czegoś brakuje: od cierpliwości, poprzez niedobory materialne, po niespełnione pragnienia. Jakże często, podobnie jak Izraelici, wzdychamy za czymś, czego nie mamy i być może nigdy mieć nie będziemy lub za czymś, co należy już do przeszłości. Jakże często szukamy szczęścia poza teraźniejszością, poza naszą codziennością, naszymi obowiązkami, powinnościami, mozolnym wypełnianiem powołania. A to właśnie nasza zwyczajność jest kuźnią świętości każdego z nas. To ona upleciona jest z chwil, które umożliwiają nam doskonalenie się w miłości, przybliżanie do Boga i ludzi. To w niej powinniśmy odnaleźć nasz największy skarb, bo to dzięki wiernemu trwaniu w niej możemy dojść do Nieba.

Potrzeba nam unikać wszelkiego narzekania, marudzenia, szemrania, które podobnie, jak węże o jadzie palącym ,z dzisiejszego pierwszego czytania (Por. Lb 21, 4b-9), odbiera nam radość życia, wprowadzając lęk, niezadowolenie, obawy, przerażenie.

Bóg pragnie naszego szczęścia i czyni możliwym odnalezienie go we własnym powołaniu, w naszych obowiązkach. Ratuje nas od niezadowolenia, pesymizmu dzięki Krzyżowi Chrystusa. W Ewangelii czytamy:

“Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”.(J 3, 14-17)

Pamiętajmy o tym, że za sprawą wcielenia Syna Bożego, wszystko, co należy do naszego ziemskiego pielgrzymowania, więc także zwykła codzienność, może być wykorzystywane do naszego dobra i wzrostu.

Patrzmy dziś na Tego, który ogołocił samego siebie po to, aby nasze człowieczeństwo mogło stać się drogą do świętości. W Jego Świętym Imieniu szukajmy wsparcia, zrozumienia, odwagi i motywacji, pamiętając o tym, że Ono zwycięża każdą ciemność i jest ponad wszystkim, także ponad każdą naszą trudnością:

“Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem – ku chwale Boga Ojca”. (Flp 2, 9-11)
Panie, spraw, abyśmy każdą trudność w naszym życiu zawsze rozpatrywali w świetle Twojego Krzyża, pamiętając, że On jest narzędziem naszego Zbawienia.