15 kwietnia 2024

15 kwietnia 2024

Ania Borkowska

Czytania na dziś

Nasza córka, podobnie jak chyba większość dzieci, lgnie do osób, które pomagają jej zaspokoić potrzebę pobrykania czy pożartowania, od których może otrzymać jakiś smakołyk, drobny upominek.  Bardzo chętnie je odwiedza i przebywa w ich towarzystwie. Jest już na tyle samodzielna, że czasami, podczas samotnej przejażdżki rowerowej, wstępuje do niektórych z nich, zaopatrując się w ulubione słodycze. Często rozmawiam z nią o tym, tłumacząc, że tak naprawdę ważny jest drugi człowiek, kontakt z nim, a nie to, co od niego możemy otrzymać.  

O ile, takie interesowne zachowania, są czymś naturalnym dla dzieci, o tyle w przypadku osób dorosłych, świadczą niedojrzałości i egoizmie.  
Niestety wielu z nas przenosi taki dziecinny sposób postępowania na relację z Bogiem. W dzisiejszej Ewangelii czytamy: 

“W odpowiedzi rzekł im Jezus: “Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta. Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec”. (J 6, 26-27) 

Ludzie, do których zwraca się Jezus poczynili bardzo konkretny wysiłek, aby Go odnaleźć, wytropić miejsce Jego pobytu. Ich zachowanie nie było jednak podyktowane chęcią rzeczywistego zbliżenia się do Niego. Wynikało z dostrzeżenia w Nim kogoś, kto jest w stanie zaspokoić ich własne potrzeby. Chrystus jednak nie zgorszył się tym. Wykorzystał zaistniałą sytuację, by ukazać im coś więcej, coś co jest ponad tymi doczesnymi dążeniami, co wykracza poza zatroskanie o codzienność. Pragnął, aby oderwali się od tych przyziemnych kalkulacji i zobaczyli prawdziwe, niezniszczalne dobro, które pragnie im ofiarować, a którym jest, dająca życie wieczne, bliskość z Nim.  

Każdy z nas może zadać sobie w tym miejscu pytanie: Dlaczego kroczę za Jezusem? 
Jakie pobudki mną kierują? Może wynika to z rodzinnej tradycji? Może z chęci uspokojenia własnego sumienia? Być może traktuję Jezusa jako sposób na zabezpieczenie się przed trudnościami, osiągnięcie tego, czego mi brak? A może po prostu kocham Go i ufam, że pójście Jego drogą jest tym, co dla mnie najlepsze? 

Chrystus troszczy się o nasze sprawy doczesne. Jemu nie jest obojętne nasze zdrowie, problemy, z którymi się zmagamy. On pragnie nas obdarowywać każdego dnia chlebem powszednim, zabezpieczać nasz byt materialny. Ma dla nas jednak jeszcze coś o wiele cenniejszego. Zaprasza nas do relacji z Sobą samym. Chce jednoczyć się z Nami w Sakramencie Eucharystii, dawać nam swego Ducha, byśmy mogli kochać, tak jak On, ogłaszać Bożą chwałę i żyć na wieki. 

 
“Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: “Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał”. (J 6, 29) 
Panie, spraw, abyśmy w naszym życiu nie ograniczali się tylko do zaspokajania naszych doczesnych potrzeb lecz szukali prawdziwego, niezniszczalnego dobra.