Zawsze, kiedy zdecyduję się wytoczyć walkę mojemu egoizmowi i zrobić coś dla drugiego człowieka, moje serce napełnia wielka radość. Często chodzi o całkiem drobne sprawy: o chwilę rozmowy, wynikającą z prawdziwego zainteresowania bliźnim, o uśmiech, spojrzenie w oczy. Czasem jednak o bardzo konkretny trud i poświęcenie.
Niezależnie od wielkości poniesionego przez mnie wysiłku, takie sytuacje zawsze przynoszą pokój i niezwykłe szczęście. Moja dusza i ciało spontanicznie zaczynają uwielbiać Boga, wyrywać się ku Niemu, skakać, weselić. Jestem wtedy w stanie uniesienia, wynikającego z dokonania właściwego wyboru.
W Słowie Bożym czytamy dziś:
“Sami wiecie, że te ręce zarabiały na potrzeby moje i moich towarzyszy. We wszystkim pokazałem wam, że tak pracując trzeba wspierać słabych i pamiętać o słowach Pana Jezusa, które On sam wypowiedział: Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu”. (Dz 20, 35)
Wszyscy jesteśmy stworzeni na podobieństwo Boga. Polega ono na tym, że pełni szczęścia możemy zaznać tylko w miłości. Chodzi o miłość dwukierunkową - o doświadczenie bycie kochanym (kochaną) i o obdarowywanie innych miłością. Musimy pamiętać jednak o tym, że nie da się miłować bliźnich, jeśli wcześniej nie doświadczyło się miłości “na własnej skórze”.
Rodzimy się spragnieni miłości. Wołamy o nią na każdym kroku. Miłość rodziców, bliskich, współmałżonka, dzieci, choć tak bardzo ważna, nie jest w stanie nasycić i zaspokoić głodu, który nosimy w sobie. Tylko Bóg może go wypełnić, uzdalniając do miłowania innych bez poczucia rozgoryczenia, wypalenia, pretensji.
Bo przecież, w dawaniu siebie innym nie chodzi o to, aby się wypalić, pozbawić sił, aby pogardzać sobą. Chodzi o to, by miłość stawała się siłą napędową naszego życia, byśmy smakując jej tęsknili za nią coraz bardziej:
“Ale teraz idę do Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli w sobie w całej pełni”. (J 17, 13)
Każdy, kto miłuje doświadcza niezwykłej radości. Jest ona nagrodą za wyjście poza strefę własnego komfortu, za pozostawienie swoich spraw, by pochylić się nad sprawami bliźniego.
Codziennie dostajemy od Boga szansę na dokonanie jakiegoś dobra. On przygotowuje je zawsze na miarę naszych możliwości. Do nas należy jednak podjęcie decyzji o wejściu w daną sytuację. W momencie naszej, dokonanej w wolności, zgody zaczyna niezwykły proces przepływu miłości - proces, którego owocem jest zawsze radość.