Zastanówmy się dzisiaj, jacy ludzie przyczyniają się do naszego rozwoju i wzrostu duchowego, do pogłębiania wiedzy i umiejętności. Myślę, że każdy z nas jest wdzięczny przede wszystkim wymagającym nauczycielom, wychowawcom i rodzicom.
Pobłażliwi przewodnicy wydają nam się sympatyczni i dobrzy, wtedy, gdy nasze patrzenie na rzeczywistość jest ograniczone, z powodu naszej niedojrzałości, braku perspektywicznego spojrzenia. Później, gdy wchodzimy w dorosłość, widzimy, że większość rzeczy, których się nauczyliśmy zawdzięczamy tym, którzy nie zgadzali się na bylejakość, którzy pomagali rozwinąć nam potencjał, który w sobie nosimy.
Bóg w dzisiejszych czytaniach jawi się mi jako wymagający Tata, który bardzo konkretnie przedstawia swoje oczekiwania wobec nas, ukazując zarazem dobro, którego możemy doświadczyć, gdy spełnimy je w naszym życiu.
„Obmyjcie się i oczyśćcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobru!” (Iz 1, 16)
Nie ma tutaj miejsca na dyskusję, na poluzowanie, na targowanie się. Wszystko jest oczywiste i jasne. Jeśli będziesz postępować zgodnie z moimi przykazaniami, wskazówkami, zaleceniami, jeśli będziesz posłuszny i uległy, twoje życie na ziemi będzie owocne, przyniesie ci dużo szczęścia i radości, zawsze będziesz miał to, czego naprawdę potrzebujesz.
Ale jest jeszcze druga strona medalu. Co stanie się, jeśli nie posłucham, jeśli będę tym, który ma własny pomysł na życie, który wie lepiej? Słowo Boże mówi jasno:
„Ale jeśli zatniecie się w oporze, miecz was wytępi” (Iz 1, 20).
W przypadku nieposłuszeństwa, będziesz musiał ponieść konsekwencje swoich wyborów. Gdy grzeszę, oddalam się od Boga i nie mogę już liczyć na Jego błogosławieństwo. Popatrzmy na dzisiejszy świat. To wszystko, co się obecnie dzieje jest przecież zapłatą za nieprawość, której wciąż dopuszczamy się jako ludzkość.
Pan Bóg pragnie darować nam wszystkie nasze grzechy. Jezus Chrystus jest tym, który wziął na siebie wszelkie zło tego świata, wraz z jego skutkami. W Nim nasze grzechy stają się białe jak śnieg.
„Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją: choćby były czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna” (Iz 1, 18).
Nie możemy jednak traktować Boga jako ciepłego Tatusia, który będzie zawsze głaskał nas po głowie. On chce dać nam naprawdę wszystko, co piękne i dobre. Jesteśmy Jego dziećmi i to, co należy do Niego, może być także nasze, ale musimy traktować poważnie Jego słowa:
„Odrzućcie od siebie wszystkie wasze grzechy i uczyńcie sobie nowe serce i nowego ducha” (Ez 18, 31ac).
Panie Jezu spraw, abyśmy na serio potraktowali Twoje wezwanie do nawrócenia, abyśmy żyjąc w tym świecie, byli całkowicie zakorzenieni w Tobie, mając świadomość naszej godności dzieci Bożych. Niech nikt z nas nie szuka zaszczytów i nie wywyższa się ponad innych, ale w Tobie widzi swego jedynego Mistrza i Pana.