15 września 2023

15 września 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Bolesnej

Wchodząc rano do kościoła, zauważyłam dwa bardzo ładne krzesełka ustawione przed ołtarzem. Pomyślałam sobie, że pewnie jakaś para będzie zawierać małżeństwo. Nie pomyliłam się. W czasie Eucharystii modliliśmy się za tych, którzy będą sobie ślubować miłość, wierność i uczciwość małżeńską w obliczu Boga. Prosiliśmy za osoby, które za kilka godzin wejdą w prawdziwą komunię ze sobą i Chrystusem. W Holandii nieczęste są takie wydarzenia. Większość ludzi podpisuje dokumenty w urzędach, stając się stroną umów cywilnych lub też żyje w tzw. “wolnych” związkach. Ludzie próbują budować coś niezwykłego, niezniszczalnego opierając się tylko na własnych siłach. Z tej to przyczyny mnóstwo w tym kraju rozwodów. Właśnie dzisiaj obchodzony jest dzień rozwiedzionych – czyli tych, którym nie udało się zbudować rzeczywistej wspólnoty małżeńskiej, których marzenia o wspólnym życiu zakończyły się fiaskiem.

Zadaję sobie pytanie: czy tak musiało być? Czy rzeczywiście niektóre małżeństwa skazane są na porażkę?

Czy doszłoby do tego, gdyby Chrystus obecny był w życiu tych rozwiedzionych osób - najpierw, gdy jeszcze się nie znali, później w narzeczeństwie i konsekwentnie w małżeństwie?

Czy rozwody zdarzałyby się tak często, gdybyśmy jako chrześcijanie wskazywali innym Chrystusa?

Wierzę, że nie. Wiem, że Bóg pragnie naszego szczęścia. Chce, abyśmy odnajdowali je przede wszystkim w naszym powołaniu, a więc także w małżeństwie. Nie pozostawia nas nigdy samych, zachowując się jak bierny obserwator. Wylewa nieustannie swą łaskę na wszystkie swoje dzieci, umacniając je na ich życiowych drogach.

Święty Paweł pisze dzisiaj o swoim wybraniu, ukazując, iż realizowanie go w codzienności stało się możliwe tylko dzięki Bożemu umocnieniu:

“Dzięki składam Temu, który mnie umocnił, Chrystusowi Jezusowi, naszemu Panu, że uznał mnie za godnego wiary, skoro przeznaczył do posługi sobie mnie, dawnej bluźniercę, prześladowcę i oszczercę. Dostąpiłem jednak miłosierdzia, ponieważ działałem z nieświadomością, w niewierze. A nad miarę obfita okazała się łaska naszego Pana, wraz z wiarą i miłością, która jest w Chrystusie Jezusie”. ((1 Tm 1, 12-14)

Bóg nigdy nie szczędzi swoich darów, nigdy ich nie limituje. To my sobie sami je ograniczamy lub się ich całkowicie pozbawiamy albo z powodu naszej niewiary albo nieświadomości, czy niewiedzy.

Brak wiary spowodowany jest często ignorowaniem przez nas sfery duchowej, brakiem pielęgnowania indywidualnej relacji z Bogiem. Każde sięgnięcie po Słowo Boże, każda chwila szczerej modlitwy, każda Komunia Święta, każdy Sakrament Pokuty i Pojednania są okazją do poznawania Boga, do budowania coraz większego zaufania w odniesieniu do Niego. Popatrzmy dzisiaj na Maryję, która stoi pod Krzyżem, będąc wierną pomimo bólu przeszywającego Jej serce:


“ Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena”. (J 19, 25).

Uczmy się od Niej trwania przy Bogu, szukania wsparcia i wyjaśnień właśnie u Niego. Maryja całe życie była posłuszna swemu Stwórcy. Od Niego przyjmowała łaski, by móc wytrwać w każdym trudzie, który stał się Jej udziałem. On uzdolnił Ją do przyjęcia “miecza boleści”, który zapowiedział Jej starzec Symeon.

My także możemy wiernie kroczyć drogą naszego powołania, jeśli nadziei i pomocy będziemy, zgodnie ze słowami dzisiejszego Psalmu, szukać u Pana:

“Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie,
i mówię: Ty jesteś moim Bogiem.
W Twoim ręku są moje losy,  
wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców”. (Ps 31(30)15-16)

Ubogaceni mocą z Wysoka, będziemy w stanie, nie tylko pięknie przejść przez własne życie, ale także stać się znakiem Bożej Obecności dla tych, którzy jeszcze nie znają dobroci Naszego Pana.

Maryjo, Matko Bolesna, która wiernie trwałaś całe swoje ziemskie życie przy Bogu, uproś nam łaskę poznania dobroci Boga i świadomego złożenia w Jego dłonie naszych losów.