Bardzo często, podczas uprawiania sportu, szczególnie w trudniejszych warunkach, w moich myślach pojawia się obraz ludzkiego pielgrzymowania, zmagań na drogach naszej wiary. W treningach widzę wiele analogii do życia duchowego.
Dzisiaj, dużą część trasy jechałam pod wiatr, ostatnie 6 kilometrów - w deszczu. Kiedy na niebie pojawiły się ciemne chmury, wiatr wzmógł się i jazda stała się trudniejsza, bardziej wymagająca.
Aby osiągnąć tę samą prędkość, którą jechałam do tej pory, musiałam użyć zdecydowanie więcej siły. Wiatr starał się mnie zatrzymać, przeszkodzić w dotarciu do celu, podnosił pyły, nasiona roślin, które wdzierały się pod moje okulary.
W dzisiejszych czytaniach, wybrzmiewa wielokrotnie słowo JEDNOŚĆ. Święty Paweł mówi:
„Upominam was, bracia, w imię Pana naszego, Jezusa Chrystusa, abyście żyli w zgodzie i by nie było wśród was rozłamów; abyście byli jednego ducha i jednej myśli (1Kor 1)
A w Ewangelii, Jezus, w czasie Ostatniej Wieczerzy, prosi Ojca o jedność wśród wierzących:
„Ojcze Święty, nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a ja w Tobie, aby i oni stanowili w nas jedno, by świat uwierzył, że Ty mnie posłałeś.” (J 17, 20)
Czyż taka jazda pod wiatr nie jest podobna do naszych codziennych, życiowych zmagań o jedność w rodzinach, w społeczeństwie, w Kościele?
Ona nie przychodzi sama, trzeba się o nią postarać, bo jest ktoś, kto jak ten wiatr, próbuje nie dopuścić do tego, abyśmy dotarli do celu naszej wędrówki, byśmy zespolili się w jedno. Tym kimś jest oczywiście Szatan, który dniem i nocą oskarża nas przed Bogiem (Por. Ap 12, 11)
Naszym zadaniem jest pedałować, pamiętając, że Oskarżyciel został pokonany, mocą Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Możemy mieć udział w tym zwycięstwie, jeśli pozwolimy się obmyć we krwi Baranka. To obmycie, wyzwoli w nas siłę do dalszej jazdy, już nie naszą mocą, lecz tą pochodzącą z Wysoka, nieograniczoną, niewyczerpaną.
My musimy tylko „kręcić nogami”, a On będzie wlewał w nas siłę, by jechać dalej, by zbliżać się do upragnionej jedności. To „kręcenie” jest niczym innym, jak podejmowaniem przez nas codziennych obowiązków, przeżywaniem naszych relacji w duchu wzajemnej miłości i solidarności, ofiarowaniem siebie innym, obumieraniem dla egoizmu, indywidualizmu. Siła natomiast wyzwala się w naszym osobistym spotkaniu z Chrystusem. Im więcej czasu spędzimy z Nim, tym więcej przemian może On dokonać w nas. Tylko zbliżając się do Niego, zbudujemy jedność z naszymi braćmi. Jeśli każdy z nas przybliży się do Chrystusa, wszyscy znajdziemy się bliżej siebie. To jest tajemnica jedności. Tylko w Chrystusie i z Chrystusem, możemy stanowić jedno i w ten sposób być świadectwem dla ludzi niewierzących. Możemy stać się obrazem miłości wzajemnej Ojca i Syna.
Prośmy dzisiaj o łaskę jedności w naszych rodzinach, wspólnotach, w Kościele, za wstawiennictwem patrona dnia, Świętego Andrzeja Boboli.