16 września 2024

16 września 2024

Ania Borkowska

Czytania na dziś

Wiele lat temu uczestniczyłam z mężem w rekolekcjach dla wspólnoty „Domowego Kościoła”. Pamiętam, że był to dobry, błogosławiony czas. W trakcie nauk padło wiele mądrych słów, wskazówek, ale tylko jedna pozostała do dziś w mojej głowie i moim sercu.
Prowadzący spotkanie ksiądz, ukazał świecę, zmieniającą, w czasie trwania Eucharystii, swój kształt, wygląd, postać, jako symbol naszych serc, które także powinny ulegać przemianie po przyjęciu Ciała Chrystusa.
Krótko mówiąc… po wyjściu ze Mszy Świętej powinniśmy być innymi ludźmi – lepszymi ludźmi…
Czy tak się jednak dzieje? Czy karmienie się Chlebem z Nieba zmienia Ciebie i mnie?
W dzisiejszym pierwszym czytaniu, Święty Paweł upomina Koryntian:

„Bracia: Udzielając tych pouczeń, nie pochwalam was i za to, że schodzicie się razem nie na lepsze, ale ku gorszemu”. (1 Kor 11, 17)

Apostoł ubolewa nad tym, że uczestnictwo w Eucharystii nie prowadzi do przemiany serc chrześcijan – wręcz przeciwnie – staje się okazją do waśni, sporów, popełniania grzechów.
Smutne to, ale jakże często prawdziwe…
Można przychodzić na Mszę Świętą w każdą niedzielę, a nawet częściej, można spożywać Ciało Pańskie, a w sercu nosić gorycz, nieprzebaczenie, złość.
Komunia Święta nie działa bowiem jak czarodziejska różdżka, której dotknięcie przynosi natychmiastową przemianę, niezależnie od naszego zaangażowania.
Żywy Chrystus, ukryty pod postacią Chleba, może uczynić wszystko, potrzebuje jednak naszej wiary i otwartości serc. Opierając się na nich może uczynić cud przemiany – cud, który jest najczęściej procesem trwającym całe życie.
I wówczas, rzeczywiście, będzie się z nami działo podobnie, jak ze świecą na ołtarzu – nasze „ego” będzie topnieć, a Jego światło będzie świecić coraz jaśniej.
Każda Komunia Święta przejęta z wiarą i otwartością staje się lekarstwem na naszą pychę i egoizm. Pozwala oddać Chrystusowi królewski tron, a samemu (samej) zająć miejsce u podnóżka Jego stóp. Pozwala widzieć siebie jako grzesznika, a Jego jako Zbawiciela, któremu należna jest chwała i cześć. Sprawia, że serca nasze wypełnione są  nieustannie wdzięcznością i dziękczynieniem wobec Stwórcy.
Nikt z nas bowiem nie jest godny, aby przyjmować Ciało Chrystusa. Możemy to czynić tylko dzięki Jego miłości – miłości, która nie lęka się uniżenia.
Jakże doskonałe wyczucie posiadał setnik z dzisiejszej Ewangelii. On uznał swoją małość i niegodność w obliczu boskości i majestatu Chrystusa:

„A gdy był (Jezus) niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół ze słowami: „Panie nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa odzyska zdrowie”. (Łk 7, 6b-7)

Obyśmy i my także przyjmowali Ciało Chrystusa z bojaźnią, wdzięcznością i wiarą, obyśmy jak najczęściej przystępowali do Stołu Pańskiego i pozwalali, by nasze ludzkie „ja” spalało się w Przedwiecznej miłości Boga i by to ona wypełniła nas, niosąc światło w mroki doczesności.

Przemiana
Gdy spożywam, Panie,
Przenajświętsze Ciało Twe,
zawsze patrzy na mnie płonąca świeca -
niemy świadek chwili tej.
Ona, po każdej Eucharystii,
zmienia swój kształt…
Topi się, obumiera,
by światło dać.
Chcę tak jak ona, stawać się inną,
gdy z Tobą zjednoczę się.
Pragnę się zmniejszać, byś Ty, o Chryste,
swoją jasnością wypełnił mnie.