Na pewno każdy z nas oglądał bajki czy filmy, w których posiadacz skarbu otwierał go potajemnie, chroniąc przed wzrokiem innych ludzi, nasycał się widokiem kosztowności, po czym chował je, zamykając skrzynię, drzwi, ustawiając kod w zamku, czy włączając laserowe zabezpieczenia, w zależności od tego w jakim czasie działa się akcja opowieści.
Skarb, który ukrywamy, który nikomu nie służy, a jest celem samym w sobie, nie ma żadnej wartości. Nie ma z niego żadnego pożytku, poza zaspokojeniem żądz posiadacza.
Chrystus przestrzega nas dzisiaj przed takim podejściem do dóbr materialnych:
„Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól ani rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną.” (Mt 6, 19)
"Nie gromadźcie" – nie oznacza „nie posiadajcie”, ale nie zbierajcie dla samego faktu bycia właścicielami danych dóbr. Skarb, który traktujemy w ten sposób tak naprawdę posiada nas i przynosi tylko stres, zazdrość, rozłam, porównywanie się z innymi, nie wnosząc w nasze życie żadnych pozytywnych wartości. Myślę, że Chrystusowi nie chodzi tylko o bogactwa materialne. Skarbem, któremu podporządkowujemy nasze życie, wybory, sposób postępowania może być także uroda, siła fizyczna, sława, pozycja zawodowa. Możemy to wszystko starać się uzyskać tylko po to, by czuć się lepszymi od innych, by zaimponować otoczeniu, aby czuć się samowystarczalnymi. Tymczasem to wszystko jest tak bardzo nietrwałe, przemijające. Nie da się tego zabrać ze sobą w chwili śmierci.
Chrystus zaprasza nas do zupełnie innego patrzenia na to, co jest prawdziwym skarbem. Wszystko, co służy mi i drugiemu człowiekowi do dobra jest prawdziwą wartością.
„Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną.” (Mt 16, 20)
Moje pieniądze mogą nieść pomoc, przyczyniać się do dobra, rozwoju, wzrastania w miłości. Moją urodę, talenty mogę traktować jako dar, oddawać je Bogu, a On będzie pokazywał, jak je wykorzystywać, by pomnożyć dobro. Muszę zdawać sobie sprawę, że ja nie jestem właścicielem tego, co posiadam, ale zarządcą tego, co otrzymałam od Boga. Wszystko, co mam może służyć dobru lub też zniewalać mnie, zamykając na innych.
„Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje.” (Mt 16, 21)
To wszystko, co jest dla mnie wartością angażuje moje siły, moją uwagę, pochłania moje serce. Jakże pięknie mogę przeżyć całe życie, gdy moim skarbem jest Bóg. Wtedy moje serce jest przy Nim, napełnia się Jego miłością i rozlewa tę miłość na innych.
Tak bardzo ważne jest, abyśmy widzieli naszymi oczami prawdę, aby były one zdrowe, nie zamglone różnymi żądzami, byśmy zauważali człowieka, który potrzebuje pomocy, naszego czasu, uśmiechu, zainteresowania, abyśmy dostrzegali potrzeby naszej duszy.
„Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie rozświetlone.” (Mt 6, 22)
Zdrowe oczy widzą nie tylko to, co zewnętrzne, ale także wszystko, co wykracza poza nasze zmysły. Wprowadzają w życie światło, które ukazuje dobro nieprzemijające. Pomagają w gromadzeniu skarbów, które będą z nami po śmierci, ukazując jak wykorzystaliśmy czas dany nam tutaj na ziemi.
O, jak bardzo jestem wdzięczna Bogu, że postawił na mojej drodze Michała, który ma podobną wizję życia do mojej. Myślę, że nigdy wartości materialne, ani inne dobra tego świata, nie przysłaniały nam tego, co w naszej ziemskiej pielgrzymce najważniejsze. Bardzo chciałabym, abyśmy stanęli kiedyś przed Bogiem z koszami pełnymi skarbów nieprzemijających.