Każdy z nas wie doskonale jak bardzo niebezpieczne dla zdrowia i życia może być uczestniczenie w zderzeniu czołowym samochodów. Energia kinetyczna każdego z pojazdów, przekształcając się w inne rodzaje energii działa destrukcyjnie na rzeczy i ludzi.
Analogicznie dzieje się, gdy zło spotyka się ze złem. Taka sytuacja zawsze prowadzi do eskalacji konfliktu, do pomnożenia bolesnych jego konsekwencji, do krzywdzenia siebie nawzajem.
Chrystus przestrzega nas dzisiaj przed takim postępowaniem:
“Jezus powiedział do swoich uczniów: “Słyszeliście, że powiedziano: “Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi”. (Mt 5, 38-39)
Zapewne wiemy, z własnego doświadczenia i z obserwacji rzeczywistości wokół nas, że reagowanie złem na zło nigdy nie przynosi pozytywnych efektów. Przeciwnie – rodzi jeszcze większą niegodziwość.
Weźmy choćby przykład małżeńskiego konfliktu. Działanie obu osób pod wpływem impulsu, intensywnych emocji prowadzi niemal zawsze do wzrostu agresji, do oskarżania siebie nawzajem, przyczyniając się do stopniowego oddalania się małżonków od siebie.
Niezwykle istotne jest, abyśmy uświadomili sobie, że zło nie uleczy zła. Chcąc z nim walczyć musimy zastosować odpowiednie środki - takie, które je złagodzą lub całkowicie wyciszą. Można powiedzieć, nawiązując do zderzenia samochodów, iż potrzebujemy “stref zgniotu” - czegoś, co pochłonie niszczącą energię, nie pozwalając, by rozpadło się to, co ważne, piękne, dobre.
Myślę, że niezawodnym środkiem mogącym zapobiec złu jest nasza refleksja. Każdy człowiek stykając się z jakimś negatywnym działaniem wycelowanym w jego stronę, powinien najpierw zatrzymać się i zastanowić, jakie wyjście w tej danej sytuacji będzie najlepsze. (Oczywiście pomijam sytuację zagrożenia życia, gdzie reakcja powinna być natychmiastowa.)
Być może stosowne okaże się odczekanie, pozwolenie, by emocje opadły. Być może czasowa izolacja lub też rzeczowa rozmowa, bez oceniania i wytykania sobie wad, a może całkowite zerwanie relacji. Zawsze istnieje jakieś rozwiązanie, jakiś sposób, który chroni przed zadawaniem sobie ran.
W niektórych okolicznościach, wielkim błogosławieństwem może być zwyczajne “odpuszczenie”, schowanie swojej dumy czy urazy “do kieszeni”. Przecież nie zawsze musimy dowodzić swoich racji, starać się udowadniać własną niewinność. Chrystus także nie próbował przekonywać swoich oprawców do tego, że nie dopuścił się żadnego przestępstwa. Przyjął na siebie całe zło tego świata, będąc całkowicie bezgrzesznym.
Niezwykle efektywnym środkiem przeciwdziałającym złu jest przebaczenie. Ma ono moc przerwać łańcuch nienawiści, krzywdy, który, oplatając osoby uwikłane w dane zdarzenie, niszczy zarówno sprawcę jak i ofiarę.
Nie łudźmy się, że wynajdziemy lepszy sposób na pokonanie zła, niż ten, który ukazał nam Chrystus. Szukajmy zawsze u Niego pomocy, wszak On jest Tym, który zwyciężył grzech i Szatana. Uczmy się od Niego miłości, przebaczenia, roztropności i pamiętajmy, że zło można pokonać wyłącznie dobrem.