17 lutego 2023

17 lutego 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Niejednokrotnie byłam świadkiem scen, w których jakieś dziecko kładło się na podłodze w sklepie lub na środku chodnika i krzykiem połączonym z płaczem, próbowało wymusić na rodzicach to, na czym mu zależało. Sytuacja dość niekomfortowa dla wychowawców, ale, na pewnym etapie rozwoju człowieka, całkiem naturalna.

Dzieci są z natury egocentryczne, skupione na sobie, na zaspokajaniu swoich potrzeb. Dopiero wraz ze wzrostem dojrzałości uczą się świadomie przełamywać egoizm, dostrzegać uczucia i pragnienia innych osób. Są w stanie ofiarować coraz większe drobiny dobra, wbrew swojemu lenistwu, czy emocjom, które przeżywają w danej chwili.

Człowiek dojrzały potrafi stawać po stronie tego, co słuszne, czynić dobro nawet, gdy nie ma na to ochoty lub kiedy emocje zachęcają go do pójścia w innym kierunku.

Czując złość, mogę się na kimś wyładować, mówiąc lub robiąc coś, czego za chwilę będę żałować lub też pozwolić sobie trochę ochłonąć i dopiero później podjąć rzeczową rozmowę, w której nie zranię lecz powiem o tym, czego doświadczam.

Chrystus zachęca nas dzisiaj w Ewangelii do naśladowania Go w każdej sytuacji, niezależnie od naszych przeżyć, czy aktualnej dyspozycji:

„Jezus przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. (Mk 8, 34)

Kroczenie za Chrystusem nie może dokonywać się tylko wtedy, gdy istnieją ku temu sprzyjające warunki, ale musi być oparte o decyzję. Powinno być stabilnym, ciągłym poznawaniem Jego woli i wybieraniem jej niezależnie od panujących okoliczności.

Czynienie dobra w momencie, gdy mamy korzystne samopoczucie, czas, gdy doświadczamy wewnętrznego pokoju, jest czymś łatwym, czymś, co się po prostu dzieje, jakby z automatu. Natomiast uczynienie go, gdy wszystko w nas woła: „Nie chcę! Nie dam rady! Nie mam na to ochoty! Przecież on uczynił mi tyle zła, wszystkim tylko nie jemu!”, wymaga pójścia pod prąd sobie samemu, zaparcia się siebie, wyrzeczenia się swoich racji, myśli, na rzecz tego, czego oczekuje Bóg.

Chrystus pragnie nas przekonać, że taka postawa przynosi wielką korzyść, nie tylko naszym bliźnim, ale, przede wszystkim, nam samym. Dzięki niej w naszej duszy pulsuje ciągle niezniszczalne, Boże życie. Dusza, która żyje, staje się natomiast źródłem pięknej, spełnionej egzystencji.

„Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je. Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić? Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę?” (Mk 8, 35-37)

Nasza dusza jest bezcenna. Jest tym „miejscem”, w którym kontaktujemy się z Bogiem, w którym odczuwamy Jego poruszenia, jest skarbcem, w którym biorą początek nasze myśli, słowa, pragnienia. To ona decyduje o tym, jakimi ludźmi jesteśmy, co dajemy tym, którzy wokół nas, czy odciskamy na tym świecie ślad dobra, czy też zła.

Nie bądźmy jak ludzie z dzisiejszego pierwszego czytania, którzy zapragnęli żyć po swojemu, niezależnie od woli Bożej:

„I mówili jeden do drugiego: Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu. A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej, rzekli. Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób zdobędziemy sobie imię, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi”. (Rdz 11, 3-4)

Wszyscy znamy zakończenie tej historii, kiedy Pan Bóg rozproszył ludzi po całej powierzchni ziemi, pragnąc, by realizowali Jego wolę czynienia sobie ziemi poddaną, by kroczyli Jego drogami.

Wszędzie tam, gdzie człowiek wprowadza "swoje", robi coś, bo mu się tak wydaje, gdzie nie podąża za Bożymi wskazaniami, prędzej, czy później doświadcza porażki, unicestwienia swoich planów. Taka sytuacja zwraca się zawsze ostatecznie przeciwko samemu człowiekowi.

Myślę, że próba przemycania do życia własnych pomysłów, wynika z braku zaufania do Boga, a to z kolei, z nieznajomości naszego Stwórcy. Każdy, kto poznał chociaż troszkę Pana, wie, że tylko podążanie za Nim jest w stanie sprawić, że nasze życie będzie owocne i przyniesie nam i tym, którzy wokół nas, prawdziwą radość i pokój.

Panie spraw, abyśmy zawsze wierzyli Twojemu Słowu, by to Ono stanowiło podstawę podejmowanych przez nas decyzji i prowadziło nas w życiu, niezależnie od okoliczności, w których się znajdziemy.