17 maja 2023

17 maja 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Wiele lat temu, kiedy nasz syn był kilkuletnim chłopcem, bardzo polubiliśmy bajkę „Baranek Shaun”. Niemal każdego wieczoru, siadaliśmy we trójkę przed telewizorem, aby obejrzeć kilka nowych odcinków. Zawsze śmialiśmy się, gdy gospodarz występujący w filmie, dokonywał zakupów przez telefon.  Zanim zdążył odłożyć słuchawkę, przed domem trąbił już samochód dostarczający towar. Wszystko działo się ekspresowo. Trochę podobnie jak w naszej codzienności. Kto z nas nie dokonywał zakupów przez Internet? Na stronach sklepów często widnieje informacja: „Jeśli dokonasz zakupu przed 24.00, jutro otrzymasz zamówioną rzecz”.

Żyjemy w świecie, w którym próbuje się zaspakajać nasze potrzeby czy zachcianki jak najszybciej się da. Oczekiwanie jest denerwujące, trochę niemodne. Młodzi chcą jak najszybciej mieszkać ze sobą, wchodzą w bardzo intymne relacje, nie znając siebie nawzajem. Wszystko dzieje się często szybko i byle jak. Wielu ludzi ulega temu, co widzi w reklamach. Biorą kredyty, by spełnić swoje marzenia, mieć upragniony samochód, dom, by wyjechać na wakacje. Kupują lekarstwa, suplementy diety, aby, bez wyrzeczeń, poświęcenia, zdrowego stylu życia, osiągnąć lepsze samopoczucie, poprawić komfort swojego życia. To wszystko często jednak nie przynosi pożądanych skutków, lecz przyczynia się do wykrzywienia naszego spojrzenia na rzeczywistość. To na co musimy czekać, wobec czego powinniśmy zachować cierpliwość, być powściągliwi, staje się dla nas mało atrakcyjne.

Niestety myślenie, które podsuwa nam współczesny świat, ukazujące, że wszystko da się osiągnąć szybko, łatwo i bez skutków ubocznych, kłóci się całkowicie z prawami, którymi rządzi się ludzka duchowość.

W relacji z Bogiem niezwykle ważny jest czas, wytrwałość, poddanie się procesowi, ciągłe budowanie, wkładanie wysiłku, cierpliwa praca, trwanie w Jego obecności. Tu nie osiągniemy czegoś raz na zawsze. Naszym zadaniem jest wejść w Boży plan, odpowiadając naszymi decyzjami, działaniami, na Jego natchnienia. On jest Tym, który wyznacza najlepszy moment, by coś ofiarować, aby dać zrozumienie, obdarzyć swoją łaską. On przenika nas na wskroś i wie, co jest dla nas, w danym okresie, najlepsze. On widzi, czy jesteśmy w stanie przyjąć skarby, którymi pragnie nas obdarować.

Jezus mówi w dzisiejszej Ewangelii:

„Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy”. (J 16, 12-13a)

Chrystus zaprasza każdego z nas do wyruszenia w podróż, w czasie której stopniowo będzie odkrywał przed nami poszczególne jej etapy. On wie, że kolejny krok możemy uczynić dopiero, gdy jesteśmy gotowi, by pójść dalej, gdy to, co ujrzymy będzie nas umacniać, a nie niszczyć czy wbijać w pychę. To, co możemy ze swojej strony zrobić, to trwać w zaufaniu, otwierając się na działanie Ducha Świętego, który doprowadzi nas do całej prawdy, wskaże drogę – jedną jedyną, przygotowaną dla każdego indywidualnie, drogą na naszą miarę, dostosowaną do naszych możliwości i tempa. Na tej drodze będziemy doświadczać czasem upadków, będziemy przekonywać się o naszej słabości, nie wszystko zawsze będzie szło gładko.
Dzisiejsze czytanie z Dziejów Apostolskich ukazuje porażkę Świętego Pawła na Areopagu. Apostoł Narodów zostaje wyśmiany przez niektórych słuchających go Ateńczyków. Jego wystąpienie dalekie jest od sukcesu ewangelizacyjnego:

„Gdy usłyszeli o zmartwychwstaniu, jedno się wyśmiewali, a inni powiedzieli: Posłuchamy cię o tym innym razem”. (Dz 17, 32)

Może to wydać się dziwne, ale potrzebujemy doświadczać niepowodzeń w naszym życiu. Ważne jest jednak, abyśmy je przeżywali razem z Bogiem. Trudne doświadczenia, przez które przechodzimy z Nim, hartują, wydoskonalają nasz charakter, pomagają pozbyć się pychy, pozwalają coraz bardziej otwierać się na moc, którą On pragnie w nas objawić.

Ufajmy zatem Panu i nie poddawajmy się zwątpieniu, lękowi. Pamiętajmy, że wszystko w naszym życiu ma sens. Każde wydarzenie jest po coś – i to zwycięskie i to trudne, będące swego rodzaju klęską. Naszym zadaniem jest trwać w łasce, nie wchodzić w nic, co ma choćby pozory zła, a wtedy możemy mieć pewność, że każdą sytuację Bóg wykorzysta dla naszego dobra.

Kiedy patrzę na moje życie, widzę wyraźnie, jak Bóg mnie prowadzi. Jak stopniowo pozwala wchodzić w nowe sytuacje, objawia więcej, sprawia, że widzę inaczej, wyraźniej niż na poprzednich etapach. Jestem niesamowicie ciekawa, co przede mną. Nie chcę niczego przyspieszać, lecz iść w takim tempie, w jakim prowadzi Duch.