17 marca 2022

17 marca 2022

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

 Dzisiejsze czytania ukazują nam wiele obrazów. Najpierw widzimy krzew, który sam wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię, na której nie jest w stanie wzrastać, a wręcz przeciwnie, skazany jest na zagładę.
Następnie pojawia się drzewo zasadzone nad wodą, będącą w ciągłym ruchu – przez to świeżą i pełną życiodajnych soków dla zapuszczającej w nią korzenie rośliny.

 W Psalmie widzimy znowu drzewo, którego liście nie więdną, które wydaje owoc w swoim czasie, gdyż rośnie nad płynącą wodą, a także plewę - czyli odpad, łuskę zboża ziarna, do niczego niepotrzebną, zabieraną przez wiatr, rozdmuchiwaną, przenoszoną nie wiadomo, gdzie.

 Ewangelia ukazuje Łazarza, który doznaje po śmierci pociechy na łonie Abrahama oraz cierpiącego męki wieczne bogacza.
Przedstawione powyżej obrazy są całkowicie różne, nie da się między nimi znaleźć punktu wspólnego. Nic nie łączy suchego krzaka czy plew, z pięknym, zielonym drzewem. Nie można przedostać się od Łazarza do bogacza, gdyż oddziela ich wielka przepaść.

Co sprawia, że znajdujemy się po jednej lub po drugiej stronie? Dlaczego życie niektórych można porównać do pięknego, zdrowego drzewa, a inni są jak martwy krzak na stepie?

 Myślę, że to nasze wybory, nasza postawa wobec Chrystusa, nasze odejście od Niego, bądź też budowanie bliskości z Nim, powodują, który obraz pasuje do naszego życia.

 Każdy ponosi odpowiedzialność za to, jak żyje i co robi. Mamy zapewnienie Boga, że podążanie Jego drogą, pokładanie jedynie w Nim swojej ufności i nadziei, sprowadzi na nas błogosławieństwo i nawet w chwilach trudności, próby, nie stracimy pokoju serca.
 Jeśli natomiast wybieramy drogę bałwochwalstwa, pokładania naszego szczęścia w drugim człowieku, czy w nas samych, musimy się liczyć z konsekwencjami, którymi jest ciągłe niespełnienie, niezadowolenie, brak umiejętności budowania zdrowych relacji z innymi.

 Idąc drogą bez Boga wykluczamy się sami z Jego błogosławieństwa i coraz bardziej oddalamy od naszego przeznaczenia do życia w jedności z Nim, teraz i po śmierci.

 Pan Jezus, w Ewangelii, pokazuje, że na skutek takiego postępowania, serce nasze może być tak zatwardziałe, że nawet, gdyby zdarzył się jakiś cud, nie będziemy go w stanie dostrzec i uwierzyć w Tego, który dokonał tego cudu.
 Musimy zatem, z wielkim zaangażowaniem, troszczyć się o nasze serce, by było czułe na poruszenia Ducha Świętego, by Słowo Boże było dla nas wystarczające do przemiany życia, do podążania drogą przykazań.
 Na wyciagnięcie ręki mamy wszystkie możliwe środki, które mogą nas doprowadzić do wiecznej szczęśliwości: Sakramenty, modlitwę, Słowo Boże, katechezy, rekolekcje, wspaniałych ludzi, którzy prowadzą różne, ubogacające naszą duchowość, aktywności w Internecie.
 Nic więcej nie będzie nam dane. To wystarczy. Potrzeba tylko jednego – naszej wiary, że Pan Bóg pragnie naszego dobra i tylko On jest gwarantem naszej szczęśliwości.

Panie spraw, aby naszym głównym pragnieniem w życiu była bliskość z Tobą. Niech nikt i nic, nie przysłoni nam Ciebie i Twojej miłości do nas. Niech każdy z nas uwierzy, że tylko w łączności z Tobą, możemy wydawać w naszym życiu piękne owoce.