17 stycznia 2023

17 stycznia 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Myślę, że jedną z cech charakterystycznych współczesnego człowieka jest niecierpliwość. O ile, w przypadku dzieci, jest ona czymś naturalnym, o tyle, jeśli chodzi o dorosłych, posiadanie jej to wyraz jakiegoś braku charakteru, niedojrzałości.

W dzisiejszym świecie niemodne jest oczekiwanie, stopniowe wchodzenie w daną rzeczywistość, spokój w zgłębianiu pewnych rzeczy. Chcemy wszystko osiągnąć szybko, bez wysiłku. Naszym celem jest już mieć to, czego pragniemy, a nie delektować się drogą, która prowadzi do celu.

Nie chcemy cierpliwie przygotować się do małżeństwa, lecz próbujemy żyć jak mąż i żona bez niego, nie widzimy sensu w czystości, w podporządkowaniu naszej seksualności dobru dwojga, ale dążymy, by rozkoszować się nią tu i teraz, nie chcemy dojrzewać do miłości, lecz być kochanymi, nie łakniemy nauki, lecz wiedzy, nie mamy ochoty wytrwale pracować, by zarobić pieniądze, lecz pragniemy je mieć bez wysiłku.

Dzisiejsze czytanie, z Listu do Hebrajczyków, stoi całkowicie w sprzeczności z trendami, które wyznacza nam obecny czas:

„Pragniemy zaś, by każdy z wykazywał tę samą gorliwość w doskonaleniu nadziei aż do końca, abyście nie stali się ospałymi, ale naśladowali tych, którzy przez wiarę i cierpliwość stają się dziedzicami obietnic”. (Hbr 6,11-12)

Święty Paweł zachęca nas do wytrwałości, pokazując, że to ona, wraz z wiarą, jest niezbędna, by doczekać się spełnienia obietnicy zapowiedzianej nam przez Boga.

Bóg nie cofa raz danego słowa, jest wierny i sprawiedliwy, jednak oczekuje od nas cierpliwości, nie dlatego, że jest ona potrzebna Jemu – to dla nas stanowi wartość, dzięki której dojrzewamy do tego wszystkiego, co pragnie nam w swojej hojności ofiarować.

Każde dobro, które czynimy, każda szczera modlitwa, nasza troska o rozwój relacji z Bogiem, z drugim człowiekiem, każde upokorzenie, niesprawiedliwość, którą przyjmiemy z pokorą, ze względu na Jezusa, przybliżają nas do celu naszej wędrówki, do spotkania z Bogiem w wieczności, ale także do osiągnięcia już tutaj, na Ziemi, błogosławionego pokoju, do znalezienia miejsca w świecie, poczucia spełnienia w życiu.

List do Hebrajczyków mówi:

„Nie jest Bóg niesprawiedliwy, aby zapomniał o czynie waszym i miłości, którą okazaliście dla imienia Jego, gdy usługiwaliście świętymi jeszcze usługujecie”. (Hbr 6, 10)

Bóg, pozostając czasem jakby głuchy na nasze wołania, nieskory do rozmowy z nami, pragnie byśmy trwali przy Nim, ufali Mu, czynili to, co słuszne w Jego oczach, pamiętając jaki jest naprawdę, nie pozwalając, by złe, pozbawione nadziei myśli zakorzeniły się w naszych sercach. Dzięki takiej postawie Bóg może działać w nas, otwierać przed nami kolejne etapy rozwoju duchowego, doprowadzić do zrozumienia, że wszystko ma swój sens i czas.

Tylko dzięki cierpliwości, która jest owocem naszej współpracy z Bogiem, możemy rozumieć Go coraz lepiej, doświadczać coraz bardziej namacalnie Jego obecności.  Z pomocą w podążaniu drogą wytrwałości zawsze przychodzi Słowo Boże, które jest dla nas kierunkowskazem, które osadza nas w postawie zaufania wobec Boga, napełnia pewnością Jego miłości do nas.

Po raz kolejny przekonuję się, że sport ma tak wiele wspólnego z duchowością. Prawdziwy sportowiec wie, że bez cierpliwej pracy, bez wytrwałości, nie ma szans na osiągnięcie lepszych wyników. Myślę, że każdy kto choć trochę skosztował sportu, dążąc do postawionego celu, zawsze rozkoszuje się drogą, która do niego prowadzi, traktując każdy trening, pomimo wkładanego weń wysiłku, jako dobrze wykorzystany czas.

Bądźmy sportowcami w naszym życiu duchowym. Mamy najlepszego trenera, jakiego możemy sobie wymarzyć. On najlepiej zna nasze predyspozycje oraz ograniczenia. Pozwólmy, by prowadził nas do celu w Jemu właściwy sposób i cieszmy się każdym treningiem, który nam zaproponuje.

Cierpliwość

Jest cnota, co pozwala zbliżać się do Ciebie,
rozumieć coraz bardziej, jak patrzysz na mnie Ty;
Choć trudna i niemodna,
tak ważna dla każdego, kto pragnie Twym dziecięctwem żyć.

Ona karmi się pewnością,
że ponad wszystkim jesteś Ty,
i widzisz dalej, szerzej,
cel wieczny ofiarując mi.

Ona cichym oczekiwaniem na ogień Miłości, co oczyści serce me,
aby przyjęło wszystko, co Ty mój Boże ofiarować chcesz.
By nadprzyrodzoną mocą przemienione,
z Chórem Anielskim złączyło się,
co w Twej Świątyni w Niebie wciąż pieśnią wielbi Cię.

Ona trwaniem przy Tobie, gdy ciężko,
kiedy pocieszenia brak.
W ciszy izdebki wzrasta, deszczem szczerości zraszana,
który wylewa przed Tobą dusza ma.

Ona zaufaniem do tego,
co nowe w mym życiu Twój Duch uczynić chce;
Zaciekawieniem,
gdy rąbek po rąbku z Twego planu odkrywa przede mną się.

Ona sprawia, że tęsknię coraz bardziej za Słońcem,
które zza chmur kiedyś wyłoni się,
mając pewność,
że czas oczekiwania ma dla mnie wielki sens.

Ona sprawia, że dojrzewam,
że gotowość we mnie rodzi się,
by spojrzeć kiedyś w owo Słońce
i w Nim nie spalić się.