Wczoraj przeżywałam dość trudny czas. W głowie wirowało mi mnóstwo pytań, na które wciąż nie znam odpowiedzi. Kłębiły się we mnie różne myśli, pomysły, pragnienia. Było tego takie mnóstwo, że wszystko przygniatało mnie, wprowadzając smutek i jakiś, trudny do określenia, niepokój.
W czasie wieczornej modlitwy poprosiłam Boga o słowo. Uczyniłam to nie wymuszając niczego. Powiedziałam z pełnym zaufaniem: „Jeżeli chcesz, możesz do mnie przemówić, podźwignąć mnie, rozjaśnić ciemności panujące w moim wnętrzu”. Pan wysłuchał mojego wołania. Słowa z Księgi proroka Izajasza zadziałały na moją zbolałą duszę, jak najznakomitszy balsam:
„Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą skałą”. (Iz 26, 4)
Zasnęłam pełna pokoju, przekonana o obecności Boga przy mnie, o Jego towarzyszeniu, nie tylko w chwilach duchowej pociechy, ale także, gdy wokół gromadzą się ciemne chmury niezrozumienia, niewiedzy, braku rozeznania.
Dzisiejsze czytania potwierdziły moje wczorajsze doświadczenie. Szczególnie wybrzmiały we mnie słowa, które Dawid skierował do wojownika filistyńskiego Goliata:
„Ty idziesz na mnie z mieczem, dzidą i zakrzywionym nożem, ja zaś idę na ciebie w imię Pana Zastępów, Boga wojsk izraelskich, którym urągałeś”. (1Sm 17, 45b)
„Iść w imię Pana” - cóż to oznacza w praktyce?
Według mnie, nie jest to wykonywanie określonych zadań i czynów ze względu na Boga, ale posiadanie niezłomnej wiary w to, iż On jest obecny we wszystkim, co nas dotyka – w naszej, czasem szarej, codzienności, ale także w tym, co staje się naszym wyzwaniem, wybraniem, do czego On nas powołuje i zaprasza.
Dawid był w stanie stawić czoło Goliatowi tylko dlatego, iż był stuprocentowo pewny obecności Boga przy nim. Ta świadomość dodawała mu otuchy i pozwoliła dokonać czynu, który wydawał się wszystkim wokół niemożliwym.
Bóg nie oczekuje od nas zaciskania zębów i kroczenia przez życie o własnych siłach. Nie jest tym, który stawia wymagania i przygląda się, czy im podołaliśmy. On jest z nami zawsze. W każdej sytuacji możemy być pewni Jego bliskości.
Jakże cudownie jest mieć świadomość, że Bóg nie opuszcza mnie ani na chwilkę, że widzi mnie, zna moje serce, bierze czynny udział w moim życiu. Jakże wspaniale jest czcić Boga, który mnie kocha, ochrania i troszczy się o mnie. Całe moje wnętrze wyśpiewuje dziś hymn pochwalny na cześć mojego Pana – Emmanuela – „Boga z nami” – „Boga ze mną” – Boga, z którym wszystko jest możliwe.
On moje ręce zaprawia do walki,
moje palce do bitwy.
On mocą i warownią moją, osłoną moją
i moim wybawcą,