Widzę dzisiaj, oczami mojej wyobraźni, Józefa, ubranego w piękną, kolorową szatę, będącą znakiem szczególnego umiłowania go przez ojca. To wybranie było na pewno przyczyną wielkiej radości Józefa. Może nawet, pełen szczęścia, przybiegł do braci i pokazywał im, w co odział go Izrael. Jego, pełne pokory serce, nie przypuszczało, że to, co jest jego błogosławieństwem, może być dla pozostałych synów, powodem zawiści i zazdrości.
Zastanawiam się, jak reaguję na obdarowanie innych ludzi, na to, że ktoś otrzymał w jakiejś dziedzinie więcej niż ja. Szczególnie ktoś z bliskich mi osób, taki zwyczajny, podobny do mnie.
Z zawstydzeniem stwierdzam, że jeszcze nie do końca potrafię cieszyć się tym, że Pan Bóg obdarzył kogoś, w moim przekonaniu, większymi darami niż te, które ja posiadam.
Ale mam na to rozwiązanie! Zawsze w takich chwilach myślę, że jeśli Pan Bóg dał komuś określone łaski, to znaczy, że to jest naprawdę dobre, że właśnie ta osoba powinna je otrzymać. Wtedy przychodzi pokój i świadomość, że ja też zostałam obdarowana, w takim stopniu, w jakim to służy mnie, moim najbliższym i tym, których Pan Bóg postawi na drodze mojego życia.
Wszyscy zmierzamy do tego samego celu, którym jest Zbawienie i najważniejsze jest byśmy wszyscy stali się jego uczestnikami. Nie nam należą się zasługi i pochwały, ale to Pan Bóg jest zawsze sprawcą dobra. My jesteśmy narzędziami w Jego ręku i powinniśmy, z całej naszej mocy, służyć Mu oraz drugiemu człowiekowi.
Musimy mieć świadomość, że pozwalając sobie na rozplenienie się w naszych sercach zazdrości, na odrzucenie człowieka, który jest jakoś szczególnie wybrany przez Boga, możemy być, jak uczeni w Piśmie, którzy zamiast czynić dobro, skupiali się na tym, żeby zwalczyć samego Boga, którego nie byli w stanie rozpoznać w Jezusie Chrystusie.
Pamiętajmy, że jesteśmy członkami Mistycznego Ciała Chrystusa i każdy jest nie do zastąpienia. Rozeznajmy w Bożej obecności nasze dary i służmy nimi innym, dla dobra całego Kościoła.
Skupiajmy się zawsze na tym, czego Pan Bóg od nas oczekuje i do czego nas wzywa, a nie na swoich własnych pomysłach zbawiania świata.
Panie Ty przyodziałeś każdego z nas, na Chrzcie Świętym, w szatę Twojego umiłowanego dziecka.
Niech to będzie dla nas zawsze wyznacznik naszej godności, a wszelki dar, jaki otrzymujemy od Ciebie, pozwól nam z radością wykorzystywać dla dobra Twojego Kościoła.