18 stycznia 2023

18 stycznia 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Właśnie przed chwilą patrzyłam na obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, na którym Jezus unosi swoją małą rączkę w geście błogosławieństwa. Na wizerunku Jezusa Miłosiernego, także widzimy Naszego Pana z podniesioną dłonią, którą chce przynieść każdemu pokój i błogosławieństwo. Wiele jest jeszcze innych obrazów i rzeźb, które ukazują tę pełną miłości postawę Jezusa. Patrząc na nie i kontemplując je, możemy poznawać Chrystusa jako Księcia Pokoju, który zawsze pragnie napełniać nas swoją łaską.

W dzisiejszym czytaniu z Listu do Hebrajczyków, Święty Paweł przedstawia nam Melchizedeka, który jest figurą Chrystusa.

„Melchizedek, król Szalemu, kapłan Boga Najwyższego, wyszedł na spotkanie Abrahama, wracającego po rozgromieniu królów i udzielił mu błogosławieństwa. Jemu też Abraham także wydzielił dziesięcinę z całego łupu. Imię jego najpierw oznacza króla sprawiedliwości, a następnie także króla Szalemu, to jest Króla Pokoju”.
(Hbr 7, 1-2)

Melchizedek, błogosławiący Abrahama, jest zapowiedzią Chrystusa, który przyniesie błogosławieństwo i pokój dla całej ludzkości. Jest to pokój, jakiego świat dać nie może. Jest on następstwem zgody na życie takie, jakim ono naprawdę jest, na siebie samego, na innych ludzi. Wynika z nadziei, która pozwala iść pod prąd naszych słabości, przyziemnych pragnień, z poznania dobra, które stając się widoczne dla naszych oczu, coraz bardziej przenika nasze dusze, by później wcielać się w czyny, słowa.

Ten Boży pokój ma moc przemienić każdego z nas, nasze małżeństwa, rodziny, społeczności, w których żyjemy. Gdy napełniamy nim nasze serca, nie pozostaje tylko wewnątrz nas. Jego właściwością jest zdolność rozprzestrzeniania się, wylewania na zewnątrz. W ten sposób „zaraża” sobą innych ludzi, czyniąc ich naczyniami przenoszącymi go dalej i dalej.

Bardzo często, gdy spotykamy człowieka, który żyje w bliskiej relacji z Bogiem, czujemy bijący od niego pokój, siłę, której potrzebujemy, za którą wszyscy tęsknimy. Jest to moc, która sprawia, że okoliczności, sytuacje, w których się znajdziemy, nie są w stanie zabrać nam pewności, iż jesteśmy w rękach Najwyższego i tak naprawdę nic nam nie grozi. To ona pozwala kroczyć naprzód, w stronę Światła i Prawdy, niezależnie od tego, co świat podaje nam jako słuszne i modne.

Chrystus jest zawsze Tym, który przynosząc pokój, jednocześnie błogosławi, który jak Melchizedek, spotykający Abrahama, wychodzi nam na spotkanie, który zawsze uprzedza nas swoją łaską. Zanim postawi przed nami jakieś zadania, daje nam siły i zdolności, by je wykonać. To zupełnie inaczej niż w świecie, gdzie często wymyślamy sobie jakieś niedoścignione cele lub ktoś inny stawia je przed nami, a my jak szaleni próbujemy je osiągnąć, zasłużyć sobie na czyjeś uznanie, pochwałę, nagrodę. Taka sytuacja pozbawia nas wewnętrznej harmonii, prowadząc często do rozgoryczenia, a nawet depresji. Nie pozwala cieszyć się tym, co małe, tym, co dzieje się wokół nas na co dzień.

Chrystus chce, abyśmy żyli pełnią, abyśmy byli zdolni do czynienia dobra, niezależnie od okoliczności, od problemów, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć. On jest Tym, który uzdrawia, to co obumarłe, niezdolne, by dawać, by miłować.

Dzisiaj w Ewangelii czytamy:

„On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: Podnieś się na środek! A do nich powiedział: Co wolno szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić? Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: Wyciągnij rękę! Wyciągnął i ręka jego stała się znów zdrowa”. (Mk 3, 3-5)

Chrystus ożywia to, co było martwe, zimne, bezużyteczne. Podobnie może uczynić w naszym życiu, uzdrawiając nasze dusze, ale także ciała. Potrzebuje tylko naszej wiary i posłuszeństwa, na wzór człowieka z Ewangelii. On na polecenie Jezusa wyciągnął rękę i został uzdrowiony.

Czy my także jesteśmy gotowi posłuchać Jezusa, zrobić coś „pod prąd” naszego otoczenia, panującej mody, oczekiwań innych ludzi? Czy jesteśmy w stanie przyznać się przed Jezusem do naszej słabości i u Niego szukać ratunku?

Panie, tak bardzo dziękuję Ci, że przychodzisz zawsze do nas ze swoim pokojem, miłością, błogosławieństwem. Spraw, abyśmy zawsze stawali przed Tobą z tym wszystkim, co jest naszym upokorzeniem, brakiem, chorobą i u Ciebie szukali ratunku.