18 stycznia 2024

18 stycznia 2024

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Mówi się, że są dwa rodzaje motywowania dzieci. Pożądane zachowanie naszych pociech możemy osiągnąć stosując tzw. metodę “kija lub marchewki”. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, chodzi o to, że niektórzy z nas, są w stanie dostosować swoje postępowanie do stawianych im wymagań za pomocą uzyskanych pochwał, na innych natomiast bardziej działają groźby. W wychowaniu oczywiście chodzi o to, by dopomóc człowiekowi wybierać dobro w wolności, niezależnie od zewnętrznych nacisków, niemniej jednak myślę, że każdy z nas zaobserwował w swoim życiu większą podatność na jedną z tych metod. 

Ja należę do osób, na które motywująco i zachęcająco działają pochwały. Myślę, że nie ma nic niewłaściwego w radowaniu się dobrym słowem, które wypowiadają na nasz temat bliźni. Uważam jednak, że zbytnie ukierunkowanie się na pochwały, niesie przynajmniej trzy podstępne pułapki. Pierwszą z nich może być próba robienia rzeczy, które znajdą uznanie wśród innych - niezależnie od tego, czy służą one dobru, czy są pożyteczne. Drugą - skłonność do zazdrości. Ludzie lubiący pochwały pragną je często zawłaszczyć tylko dla siebie. Przykład takiej postawy widzimy u króla Saula, przedstawionego w pierwszym czytaniu: 

“Gdy Dawid wracał po zabiciu Filistyna, kobiety ze wszystkich miast wyszły ze śpiewem i tańcami naprzeciw króla Saula, przy wtórze bębnów, okrzyków i cymbałów. I zaśpiewały kobiety wśród grania i tańców: Pobił Saul tysiące, a Dawid dziesiątki tysięcy. A Saul bardzo się rozgniewał, bo nie podobały mu się te słowa. Mówił: Dawidowi przyznały dziesiątki tysięcy, a mnie tylko tysiące. Brak mu jedynie królowania. I od tego dnia Saul patrzył na Dawida zazdrosnym okiem”. (1 Sm 18, 6-9) 

Trzecią, najbardziej moim zdaniem powszechną, lecz często skrzętnie ukrywającą się we wnętrzu człowieka, jest pycha - czyli stawiania siebie wyżej od innych, na skutek pochwał i aplauzu ze strony innych ludzi. 

Każdy z nas, ale myślę, że szczególnie ten, kto ma ową, niemal wrodzoną, potrzebę uzyskiwania pochwał, powinien pilnować swego serca przed popadnięciem w zazdrość i w pychę, przed próbą postrzegania siebie, jako kogoś bogaciej obdarowanego, kogoś bardziej zasługującego na zauważenie. Istnieje wielkie niebezpieczeństwo, że człowiek chwalony przez innych, popadnie w zachwyt nad samym sobą, zapominając o Tym, który jest dawcą wszystkich jego darów i umiejętności - stąd potrzeba czujności, badania swoich reakcji, wchodzenia w głąb siebie.  

W dzisiejszej Ewangelii czytamy: 

“A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał. Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano”. (Mk 3, 7b-9) 

Jezus zyskuje coraz większą popularność wśród ludzi, dzięki cudom, które dzieją się za Jego pośrednictwem. Tak czysto po ludzku, wytwarza się w tym momencie przestrzeń, do wpadnięcia w samouwielbienie, do uwierzenia we własną samowystarczalność i doskonałość. Co robi w tej sytuacji nasz Pan? Prosi uczniów o “łódkę”, do której może w każdej chwili wsiąść, by się oddalić. Dla mnie osobiście, owa “łódka” jest symbolem odejścia, przyjrzenia się wszystkiemu z dystansu, zaczerpnięcia oddechu w spotkaniu z Ojcem. 

Myślę, że opisane w Ewangelii wydarzenie może stanowić cenną wskazówkę dla wielu z nas. Kiedy coś nam się uda, gdy inni zachwycają się tym, co robimy, składają nam podziękowania, wyrazy uznania - warto odejść od tego i w ciszy swego wnętrza spotkać się z Bogiem, dzięki któremu to wszystko stało się możliwe. Warto zobaczyć Tego, który obdarował nas, stworzył możliwości, posłał ludzi i z góry przygotował dla nas dobro, które mogliśmy, jako “słudzy nieużyteczni” wykonać. 

To Bogu należą się pochwały i uznanie. Nam przypada w udziale ogromna, nieopisana, trudna do pomieszczenia w sercu, radość z powodu tego, że możemy z Nim współpracować, wykorzystując dary, które w nas złożył. 

“W Bogu pokładam nadzieję,  
nie będę się lękał, 
cóż może uczynić mi człowiek? 
Wiążą mnie, Boże, śluby, które Ci złożyłem, 
Tobie oddam ofiary pochwalne”. (Ps 56(55), 12-13) 
Panie uchroń nas przed pychą. Strzeż przed zazdrością. Niech każdy z nas ma szansę czynić w całkowitej wolności to, do czego wzywasz Ty.