Myślę, że każdy z nas wie na czym polega różnica między wykonywaniem jakiegoś czynu z obowiązku, z uwagi na posłuszeństwo lub podległość, a zrobieniem czegoś ze względu na osobę, na naszą więź z nią. W tym drugim przypadku zaangażowana jest nie tylko nasza wola, ale także serce i uczucia. Gdy mam z kimś bliską relację, w wolności podejmuję decyzję o uczynieniu czegoś dla niego. Taki czyn jest w stanie przemienić mnie i poruszyć serce tej drugiej osoby.
Chrystus nie chce, abyśmy wykonywali Jego wolę jako niewolnicy, aby nasze czyny wynikały ze ślepego posłuszeństwa. Taka postawa bardzo szybko zniszczyłaby nas, tworząc z nas bezwolne marionetki. Serce Boga bardzo pragnie naszej miłości i czynów, które będą z niej właśnie wynikały.
Bóg chce najpierw dać się nam poznać, byśmy mogli Go pokochać. Z tej głębokiej więzi samoistnie będzie wypływać pragnienie pełnienia Jego woli.
Ten, kto pozna Boga doskonale wie, że jedynym Jego pragnieniem jest nasze szczęście i wszystko, co wydarza się w naszym życiu ma do tej pełni prowadzić.
W aklamacji Jezus mówi:
„Jeśli Mnie kto miłuje będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego.”
(J 14, 23)
Chrześcijaństwo jest najpierw poznaniem i pokochaniem Chrystusa, dopiero później podążaniem Jego śladami. Nie mogę iść za kimś, powierzyć mu całego mojego życia, jeśli najpierw nie dotknę jego głębi i nie obdarzę go miłością. To tak samo, jak w małżeństwie. Nie byłabym w stanie szczerze wypowiedzieć słów przysięgi małżeńskiej wobec mojego Męża, jeślibym go wcześniej nie poznała i nie pokochała.
Chrystus pragnie naszych 100%, ale zanim to się stanie, daje nam się do siebie zbliżyć, byśmy mogli oddać Mu się w całkowitej wolności. Jeśli jestem w stanie zawierzyć moje życie człowiekowi w Sakramencie Małżeństwa (oczywiście we współpracy z łaską Bożą), o ile bardziej powinnam starać się pokochać Chrystusa, by Jemu ofiarować całą siebie i wszystko, czym żyję.
Jezus mówi dziś w Ewangelii:
„Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem, siostrą i matką.”
(Mt 12, 48b-50)
Pełnienie woli Bożej w naszym życiu, wynikające z miłości do Naszego Mistrza, sprawia, iż stajemy się, jakby Jego matką, ponieważ możemy zrodzić Go dla innych ludzi, świadczyć o Nim, nieść Go do bliźnich oraz rodzeństwem, ze względu na wspólne dziedzictwo – tak jak Chrystus jesteśmy dziećmi Boga i wszystko, co do Niego należy, jest także nasze.
Niesamowita perspektywa – być zaproszonym do bliskości z samym Bogiem, do przylgnięcia do Niego całym sercem i pełnienia Jego woli, która jest źródłem prawdziwego szczęścia.
Spragnione bliskości i tak bardzo chętne do otwarcia przed nami głębi swej.
Nie chcę Cię nigdy zasmucać odrzucając prawa twe,
Poznanie i pokochanie Ciebie to cel drogi mej.