19 lutego 2024

19 lutego 2024

Ania Borkowska

Czytania na dziś

My, ludzie bardzo chętnie dokonujemy różnych podziałów. Dzielimy innych na wierzących i niewierzących, dobrych i złych, uczciwych i złodziei, będących z nami i przeciwko nam, bogatych i biednych, na tych, którzy, według nas, rokują nadzieję na zmianę i na tych, po których już na pewno nic dobrego nie możemy się spodziewać. Ludzkie podziały są efektem naszej skłonności do oceniania innych i często dalekie są od sprawiedliwości. Rzadko kiedy służą dobru. Najczęściej niszczą relacje, przyczyniają się do rozłamu i oddalenia ludzi. Pamiętajmy, że greckie imię diabła brzmi diabolos – ten, który dzieli. 

Ciekawe jest to, że w dzisiejszej Ewangelii Chrystus przedstawia obraz końca świata, w czasie którego to On będzie dokonywał klasyfikacji ludzi - oddzieli zbawionych od potępionych. 

“Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie”. (Mt 25, 31-33) 

Chrystus, który kategoryzuje ludzi? To jakiś nowy obraz. On jest raczej Tym, który kojarzy nam się z przyjmowaniem, spajaniem. A jednak nadejdzie taki moment, w którym Chrystus zasiądzie na swoim tronie i powie: Wy stańcie po lewej, a wy po prawej mojej stronie. 

Osąd Chrystusa, który stanie się podstawą owego rozdzielenia na “jednych” i “drugich” nie ma nic wspólnego z naszym ludzkim osądem.  

Po pierwsze, dokona się on dopiero po zakończeniu naszej ziemskiej pielgrzymki, a więc wtedy, gdy już nie będziemy mogli nic zmienić w naszym życiu, gdy skończy się nasz czas na dokonywanie wyborów, na opowiadanie się za złem lub dobrem. 

My natomiast prawie zawsze osądzamy “przed” - szufladkujemy innych odbierając im szansę na zmianę. Wydajemy wyroki skazujące, gdy jeszcze istnieje jakaś, choćby nikła, nadzieja poprawy. 

Po drugie, Chrystus będzie sądził z tego, do czego wszyscy zostaliśmy powołani i do czego wszyscy mamy kompetencje – z miłości. Każdy człowiek nosi w sobie obraz Boga - ma w sobie naturalną zdolność i potrzebę miłowania. Każdy może kochać na miarę wielkości własnego serca. Ci, którzy nie znają Boga nie różnią się zupełnie w tym względzie od ludzi wierzących. Przewagą natomiast tych drugich jest to, iż mogą połączyć swoje naturalne możliwości z Bożą wszechmocą i w ten sposób rozwinąć swoją zdolność miłowania do najwyższego poziomu - aż do całkowitego oddania swojego życia za braci. 

Po trzecie, Chrystus ma całkowity wgląd w nasze wnętrze i zna prawdę o nas. On wie, co dokładnie mieści się w naszych sercach, zna nasze motywacje, ograniczenia, starania, naszą biedę i słabość. 

Ludzkie osądzanie ma tak niewiele wspólnego z tym Chrystusowym. My dzielimy innych na grupy według własnego, subiektywnego wzorca, do którego wielu nie jest w stanie się wpasować, z powodu jakichś braków, inności, różnic społecznych, intelektualnych, historii życia. My oceniamy, kierując się tylko naszymi przypuszczeniami, tym, co widzimy na zewnątrz. Nie jesteśmy bowiem w stanie dotrzeć do prawdy o drugim człowieku, jeśli on sam nie otworzy się przed nami. 

Postarajmy się, z całych sił, zaprzestać dzielenia, osądzania, tworzenia enklaw przeznaczonych dla ludzi o jedynie słusznych poglądach. Kochajmy innych, wszak my także będziemy sądzeni kiedyś z miłości. 

Panie, pomóż nam przesiewać nasze motywacje, pragnienia, działania przez sito miłości. Niech nigdy nasze zachowania, wypowiedzi, podejmowane aktywności, nie będą powodem raniących i niszczących ludzkie relacje podziałów.