19 maja 2023

19 maja 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Wiele razy w moim życiu, stawałam wobec zadań, których nie zdołałabym wykonać, opierając się tylko na moich ludzkich możliwościach i zdolnościach. Bardzo często prowadziłam spotkania, wykłady dla dużych grup osób, starając się im ukazać piękno i zamysł Boży wobec Sakramentu Małżeństwa. Głosiłam młodzieży i narzeczonym prawdy, które są dzisiaj tak bardzo mało popularne: o czystości przedmałżeńskiej, o naturalnym podejściu do ludzkiej płodności, o miłości, która jest darem z samego siebie. Mieszkając w Szczecinie organizowałam dwukrotnie, z Mężem i zaprzyjaźnionym kapłanem, Kongres „O szczęśliwą rodzinę”, który był adresowany do wszystkich mieszkańców miasta. Wyjeżdżałam na rekolekcje z młodymi ludźmi, w czasie których, dane mi było prowadzić dla nich wykłady, warsztaty, rozmawiać o ich problemach, o życiu. Kilkakrotnie zdarzyły się też wystąpienia w radiu, czy krótkie migawki przed kamerami.

Podobnie jest teraz, choć na mniejszą skalę, bowiem obowiązki rodzinne i odmienne okoliczności życia, spowodowały zmianę sposobu mojej aktywności.

Nigdy nie bałam się wchodzić w sytuacje, które z mojego punktu widzenia wydawały mi się trudne, jeśli czułam się do nich zaproszona przez Boga.

Dlaczego?

Wiedziałam, że On poprowadzi, da siłę, włoży w stosownym czasie odpowiednie słowa w moje usta. On zawsze był i jest moją siłą i mocą.

Kiedy staję przed nowym zadaniem, najpierw powierzam je Bogu na modlitwie. U Niego szukam natchnienia i pomysłów. Wierzę, że Jego zaproszenie równoznaczne jest z błogosławieństwem, z obdarowaniem potrzebnymi łaskami.

W Słowie Bożym na dziś czytamy:

„Kiedy Paweł przebywał w Koryncie, w nocy Pan przemówił do niego w widzeniu: „Przestań się lękać, a przemawiaj i nie milcz, bo Ja jestem z tobą i nikt nie targnie się na ciebie, aby cię skrzywdzić, dlatego że wiele Ludu mam w tym mieście. Pozostał więc i głosił im słowo Boże przez rok i sześć miesięcy”. (Dz 18, 9-11)

Święty Paweł, pomimo odczuwanego lęku, posłuszny jest nawoływaniu Pana. Apostoł podejmuje zadanie, które stawia przed nim Bóg, bo jest pewien Jego opieki, Jego prowadzenia.

Lęk, obawa przed nieznanym, czymś co nas przerasta, są czymś normalnym, naturalnym dla każdego z nas. Czymś nienormalnym jednak, dla człowieka wierzącego, jest zatrzymywanie się na tych uczuciach, pozwolenie, by one sterowały naszym postępowaniem.

Nasz Bóg jest wszechmocny, dobry i zawsze uprzedza nas swoją łaską. Jeśli do czegoś powołuje, to na pewno wyposaży nas w odpowiednie zasoby psychiczne, duchowe, materialne, postawi na naszej drodze konkretnych ludzi, z którymi będziemy mogli podjąć współpracę, którzy udzielą nam wsparcia, posłużą radą, dobrym słowem.

Wszystko, co czynimy z Bogiem i dla Boga staje się słodyczą w naszym życiu, napełnia nas radością bez granic. Jezus mówi dzisiaj w Ewangelii:

„Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu – z powodu radości, że się człowiek na świat narodził”. (J 16, 21)

Trud, który ponosimy w różnych sytuacjach dla Chrystusa, wchodzenie z Nim w nieznane, przekraczanie własnego lęku, narażanie się na niezrozumienie, może czasem nawet na wyśmianie, ze względu na Niego, nie może się równać z radością, która rodzi się w naszych sercach, gdy wykonamy zadanie, do którego nas powołał.

Doświadczyłam tego wielokrotnie. Radość „nie z tej ziemi”, jak ją nazywam, jest tak niesamowita, że wynagradza wszelką niewygodę, poświęcenie. Daje taką energię i tak umacnia siły, że ma się ochotę skakać, tańczyć i wyśpiewywać Bogu hymny uwielbienia.

Nie obawiaj się zaryzykować dla Niego. Jeśli On wzywa, daj Mu po prostu rękę i idź tam, gdzie prowadzi.

Panie, wierzę, że z Tobą ciemność nigdy nie będzie ciemna, a noc, tak jak dzień zajaśnieje.
Prowadź nas swoimi drogami i daj ufność, że tylko w wypełnianiu Twojej woli jest nasze upragnione szczęście.