Bardzo lubię spotykać osoby, które potrafią z radością przyjmować ofiarowane im dobro, takie, które nie próbują niczym odpłacać za to, co otrzymują. Nieskrępowanie, wdzięczność, otwartość, umiejętność radowania się z bycia obdarowanym – to cechy, które umożliwiają nam włączenie się w łańcuch wymiany dobra między nami a otaczającymi nas ludźmi.
Dlaczego niektóre osoby dobrze czują się zarówno jako ofiarodawcy oraz jako biorcy, a innym przychodzi to z trudem?
Myślę, że u podstaw zdolności brania i dawania leży świadomość bycia obdarowanym całkowicie za darmo przez Boga oraz przyjęcie prawdy, iż wszyscy jesteśmy równi w oczach Stwórcy. Nikt z nas nie ma niczego, czego by wcześniej nie otrzymał od Ojca Niebieskiego. I nikt z nas nie może się wywyższać ponad bliźnich, gdyż wszyscy zostaliśmy, będąc jeszcze grzesznikami, odkupieni drogocenną Krwią Chrystusa.
W dzisiejszym pierwszym czytaniu słyszymy:
“Bracia: Teraz jawną się stała sprawiedliwość Boża niezależna od Prawa, poświadczona przez Prawo i Proroków. Jest to sprawiedliwość Boża dostępna przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich, którzy wierzą. Bo nie ma tu różnicy: wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej, a dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie”. (Rz 3, 21-24)
Jakże niesamowite jest to, że Boża łaska, Boże przebaczenie jest całkowicie darmowe. Jedyne, co musimy zrobić to otworzyć się na to wszystko, co w swej hojności daje nam Bóg, a później przyjmować to pełnymi garściami. Owo otwarcie pociąga za sobą niewysłowioną wdzięczność, a ona z kolei prowadzi do coraz większego zaufania względem Stwórcy i podążania za Nim w całkowitej wolności:
“Pokładam nadzieję w Panu,
dusza moja pokłada nadzieję w Jego słowie.
Dusza moja oczekuje Pana
bardziej niż strażnicy poranka”. (Ps 130(129), 5-6)
Miłość, którą obdarowuje nas Bóg całkowicie bezinteresownie, niezależnie od naszych uczynków, sprawia, że pragniemy za Nim podążać, w każdej sytuacji naszego życia, w każdym położeniu, dostatku i biedzie, w powodzeniach i w trudzie. Dzięki niej czujemy się wartościowi. Wiemy, że nasza obecność na tym świecie ma głęboki sens. Dziecko zanurzone w miłości Ojca nie wywyższa się nad innych, lecz służy darami, którymi zostało hojnie obdarowane. Ukryte w ramionach Bożych nie boi się popełniać błędów, nie ucieka przed nimi panicznie w perfekcjonizm.
Miłość Boża usuwa z naszego życia jarzmo niewoli. Wzbudza zaufanie do Boga, ale także do nas samych. Pełna jest wiary w to, że On mieszka w naszych wnętrzach, mówi do nas, pobudza do konkretnych działań. Człowiek kochany przez Boga nie boi się podejmować wyzwań, nie jest zamknięty w sztywnych ramach ludzkiego myślenia, ale otwiera się na perspektywę nieograniczoności.
Nikt z nas nie jest w stanie odwdzięczyć się Bogu za odkupienie, które dał nam całkowicie darmo. Bóg nie oczekuje wypełniania pobożnych uczynków, by się Mu odpłacić, by zasłużyć na Jego przychylność. On chce wypełniać nasze otwarte serca swoją Świętą Obecnością. Pragnie, aby nasza, zjednoczona z Nim, wola, otworzyła się na Jego nieskończoność i pobudzała nas nieustannie do uczestniczenia w wymianie dobra między Nim, nami, a naszymi bliźnimi.