19 września 2022

19 września 2022

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Wczoraj, w czasie wieczornej medytacji, kiedy prosiłam Chrystusa, aby wskazał mi jakiemu człowiekowi mogę wyświadczyć dobro, czyje życie ocalić, w mojej głowie pojawił się wyraźny obraz mieszkających obok nas dwóch starszych małżeństw. Jedno z nich znajduje się w bardzo trudnej sytuacji zdrowotnej – mąż ma mocno ograniczoną możliwość poruszania się, a żona jest niemal całkowicie unieruchomiona z powodu wylewu, który niedawno przeszła.

Drugie małżeństwo to, zaprzyjaźnieni z nami od wielu lat, sympatyczni ludzie, którzy niezwykle radują się, kiedy znajdujemy chwilę czasu, by ich odwiedzić i porozmawiać.

Niestety w natłoku codziennych obowiązków nie zawsze udaje mi się znaleźć czas, by złożyć wizytę jednym i drugim.

Mając pewność, że Chrystus oczekuje ode mnie większego zaangażowania w te relacje, od razu postanowiłam, że będę regularnie składać wizyty naszym znajomym.

Jak pomyślałam, tak uczyniłam, sprawiając radość nie tylko moim bliźnim, ale także samej sobie.

Dzisiejsze Słowo tak bardzo koresponduje z tym, co się wydarzyło wczoraj w moim sercu i dzisiaj przełożone zostało na  konkretne działanie.

„Nie mów bliźniemu: Idź i wróć, dam jutro, gdy możesz dać zaraz.” (Prz 3, 28)

Mogę dawać innym dobro, które Pan Bóg dla mnie przygotował. Mogę, ale nie muszę. To zależy ode mnie, od podjęcia decyzji i wcielenia jej w życie. Dobro jest przygotowane na dany czas, więc nie powinnam zwlekać z jego wykonaniem. Jutro może być nieaktualne, może nie dać już takiej radości, nie pomóc w taki sposób, jaki mogłoby dzisiaj.

Naszym zadaniem jest podążać za natchnieniami, które wlewa w nasze serca Bóg – wtedy na pewno, to co piękne i wartościowe, nie przeterminuje się.

Jako chrześcijanie, jesteśmy szczególnie wezwani do rozsiewania tego, co dobre w świecie. Dzięki naszym działaniom inni mogą poznać Chrystusa. On pragnie, by ludzie uwielbiali Ojca, widząc nasze czyny.

„Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego.” (Mt 5,16)

Nie jest odkrywcze to, że zwracamy uwagę bardziej na czyny niż na słowa. Często możemy dopomóc ludziom w odnalezieniu Chrystusa, wyświadczając im konkretne dobro, które czynimy, ze względu na Naszego Pana.

Przyjmowanie Komunii Świętej, to ciągłe zapraszanie Jezusa do naszych serc. On tam rzeczywiście przebywa. Idąc do innych, spotykając się z nimi, niesiemy im także ową Obecność, która niemożliwe czyni możliwym, która uzdrawia i pociesza. My jesteśmy narzędziami w ręku Tego, który ma moc uleczyć serca, przemienić życie, dać zrozumienie.

Chrystus przestrzega przed zatrzymywaniem Jego obecności dla nas samych.

„Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz umieszcza na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą.” (Łk 8, 16)

Nie mogę przyjmować Komunii Świętej, a później siedzieć zamknięta w swoim światku, pogrążona w sprawach, które wydają mi się niecierpiącymi zwłoki.

Mogę zanieść Światło tam, gdzie go brakuje lub tam, gdzie wymaga podsycenia lub odkrycia. To jest według mnie sedno życia. Napełniać się Chrystusem i nieść Go innym, poprzez nasze działanie i słowa.

Wczoraj, na niedzielnej Eucharystii, nasz Ksiądz Proboszcz przywołał opowiadanie Bruno Ferrero o kobiecie, która wędrując z dzieckiem natrafiła na pewną jaskinię. Mogła zabrać z niej różne skarby. Miała na to 8 minut. Miała pamiętać jednak o tym, by nie zapomnieć o tym, co najważniejsze oraz że gdy czas upłynie, drzwi zatrzasną się za nią i nie będzie miała już możliwości powrotu do groty. Kobieta rzeczywiście zagarnęła mnóstwo kosztowności, jednak zapomniała zabrać stamtąd swego dziecka.

Smutna ta historia. Tak bardzo jednak wpisuje się w życie wielu z nas. Żyjemy na tym świecie przez jakiś określony czas i powinniśmy wykorzystać go na to, co najistotniejsze, pamiętając o słowach Chrystusa:

„Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co mu się wydaje, że ma.” (Łk 8, 18)

Współpracując z Bożą łaską zawsze będziemy świadkami jej pomnażania. Pan Bóg jest przecież tak bardzo hojny w dawaniu. Jeśli jednak skupimy się w naszym życiu na sprawach przyziemnych i to one będą przedmiotem naszej codziennej troski i zabiegania, możemy kiedyś, po drugiej stronie, stanąć z pustymi rękami, smutni, że zmarnowaliśmy dany nam czas.

Szyte na miarę
Panie Ty je dla mnie przygotowujesz,
Tak bardzo skrzętnie, na miarę mą.
Ja mogę rozniecić iskrę, tlącą się w sercu
lub przejść obojętnie, wpatrzona w sprawę swą.
O jak dużo tracę dusząc w sobie natchnienia Twe;
Czarna przestrzeń egoizmu, zabiera mi wszystko, co skarbem jest.
Nie pozwól być głupią,
Miłość w me wnętrze wlej,
Niech ona nasyci, wypełni, da sens.