19 września 2023

19 września 2023

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Myślę, że każdy z nas przechodził niejeden raz zatłoczoną ulicą. Można tego doświadczyć, szczególnie w większych miastach, kiedy ogromne rzesze ludzi udają się, na przykład, na zakupy. Przemieszczając się w tłumie, mamy dość ograniczone pole widzenia. Ludzie znajdujący się obok tworzą zasłonę, która ogranicza widok. Nie możemy się swobodnie rozejrzeć, popatrzeć na to, co nas interesuje. Tłum, w pewnym sensie, prowadzi nas, tworzy strumień, w który musimy się, w jakimś stopniu wpasować, by mieć możliwość przemieszczania. Nie pozwala się zatrzymać, czasem utrudnia zawrócenie, zmianę kierunku. Tłum składa się z ludzi anonimowych, którzy tworzą bliżej nieokreśloną masę. Pomimo bliskości fizycznej, znajdujące się w nim osoby często się nie znają, są sobie obojętne.

Dzisiejsza Ewangelia przenosi nas do zatłoczonej bramy miejskiej w Nain. Spotykają się w niej, z jednej strony żałobnicy towarzyszący wdowie, odprowadzającej na miejsce spoczynku swego zmarłego syna, z drugiej ci, którzy podążają za Jezusem.

Przypatrzmy się, co robi Jezus, znalazłszy się w takiej sytuacji.
Po pierwsze, patrzy na człowieka bardzo indywidualnie. Pomimo niedogodnych warunków, dostrzega kobietę wraz z jej bólem. Nie przechodzi obojętnie, lecz zdjęty litością, odzywa się do niej.

“Na jej widok Pan zlitował się nad nią i rzekł do niej: Nie płacz. (Łk 7, 13)

Jezusowi nie przeszkadza rzesza ludzi, zgiełk, płacz, który rozlega się dokoła. Jego pełne współczucia oczy widzą to, co istotne, są w stanie wychwycić konkretnego człowieka, potrzebującego wsparcia i pomocy.

Po drugie, Chrystus działa jakby “pod prąd” napotkanych okoliczności: nie dość, że robi swego rodzaju zamieszanie, to jeszcze dotyka mar, co zagraża Mu zaciągnięciem nieczystości:

“Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, przystanęli”. (Łk 7, 14a)

Po trzecie, dokonuje cudu wskrzeszenia, wzbudzając tym samym niezwykłe poruszenie wśród tłumu. W obliczu zastanej rzeczywistości, w określonym przez siebie momencie, objawia swoją wszechmoc. Wypowiedziane przez Niego Słowo staje się natychmiast ciałem. Z ust i serc ludzkich wydobywa się podziw i uwielbienie wobec Boga. Wielu zaczyna opowiadać o tym wydarzeniu, ogłaszając tym samym Bożą chwałę:

“I rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię, wstań! A zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. Wszystkich zaś ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg nawiedził lud swój. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie”. (Łk 7, 14b.-17)

Myślę, że nasze codzienne życie może czasem przypominać taką ewangeliczną sytuację "znajdowania się w tłumie". Być może wielu z nas czuje się niezauważonymi, niedocenianymi. Może wielu zmierza w jakimś niechcianym przez siebie kierunku, wbrew swoim pragnieniom, ze względu na strach przed oceną ze strony tych, którzy znajdują się wokół. Może wielu czuje się osamotnionymi w bólu, nie widzi już swoich marzeń, sensu starań.

Właśnie w takich realiach chce nas dzisiaj spotkać Jezus. On pragnie przystanąć i wzruszyć się nad tym, co przeżywamy. Chce dokonać cudu wskrzeszenia zakopanych lub nieodkrytych pragnień, wlać w nas energię i radość życia, poszerzyć nasze ograniczone spojrzenie.

Czy pozwolisz, by dotknął mar, na których spoczywasz, godząc się, by inni nieśli Cię tam, dokąd nie chcesz? Czy stworzysz okoliczności, aby Bóg mógł objawić swoją moc? A później, czy będziesz opowiadać innym o Jego dobroci i wielkości, by i oni mogli spotkać się z Nim w bramie swojego życia?

Panie, proszę Cię, abyśmy uwierzyli, że widzisz potrzeby, bóle i zmagania każdego z nas, że pragniesz wchodzić w to wszystko, co trudne i ożywiać to, co martwe.