Dzisiaj przed Eucharystią, znajoma Holenderka podeszła do mnie i pożaliła mi się, że widząc to, co dzieje się w parafii, często ma ochotę wyjechać, zmienić miejsce zamieszkania, a nawet kraj. Jej pragnieniem jest być wśród ludzi, którzy naprawdę wierzą, którzy tym, co robią chcą oddawać chwałę Bogu, a nie szukać własnego wywyższenia.
Myślę, że powinniśmy wystrzegać się oceny innych ludzi. To, co widzimy na zewnątrz jest tylko jakimś wycinkiem prawdy o nich. Nie mamy dostępu do ludzkich motywacji, intencji, nie możemy wejrzeć w serce drugiego człowieka. Tylko nasze wnętrze jest w zasięgu naszego wzroku.
Zatrzymując się, wchodząc w ciszę, w spotkanie z Panem, które jest jednocześnie spotkaniem z samym sobą, możemy dostrzec, co w nas naprawdę mieszka. Możemy zobaczyć piękno, ale także to, co jeszcze wymaga oczyszczenia, co jest pychą, szukaniem siebie.
W dzisiejszym Psalmie czytamy:
„Śpiewajcie Panu pieśń nową,
głoście Jego chwałę w zgromadzeniu świętych.
Niech się Izrael cieszy swoim Stwórcą,
z synowie Syjonu radują swym Królem.
Niech imię Jego czczą tańcem,
niech grają Mu na bębnie i cytrze.
Bo Pan swój lud miłuje,
pokornych wieńczy zwycięstwem” (Ps 149, 1b-2. 3-4)
Słowo Boże wyraźnie wskazuje nam, kto powinien doznawać wywyższenia w naszym życiu. Bóg jest tym, któremu należy się uwielbienie, chwała. On jest Panem, Stwórcą, Królem. Dopóki tego nie uznamy, dopóty będziemy starali się postawić siebie na piedestale.
Taka postawa jednak jest dla nas szkodliwa, nie prowadzi bowiem do wejścia w nurt Bożego błogosławieństwa.
Pan nagradza pokornych. Wywyższa tych, którzy uznają swoją zależność od Niego, którzy wiedzą, że nie są pępkiem świata, którzy znają swoje miejsce i potrafią czynić dobro, nie dla poklasku, lecz ze względu na Niego.
Ostatnio słuchałam rozmowy z pewnym młodym księdzem. Opowiadał o tym, jak pierwszy raz, w czasie odprawianej przez niego Eucharystii, dokonało się uzdrowienie człowieka.
Po tym niesamowitym, zapewniającym mu uwagę wiernych, zdarzeniu, poprosił Jezusa, w czasie osobistej modlitwy, by zabrał od niego, ten charyzmat, jeśli może on przyczynić się do odciągnięcia jego uwagi od Mistrza, a spowodować skupienie na sobie samym.
Pokorne serce zawsze przegląda się w Bogu. Jest czujne i oddala wszystko, co stoi pomiędzy nim, a Stwórcą.
Proszę dzisiaj Boga, po raz kolejny, o pokorę. Z całą świadomością mówię Mu, aby zabrał to wszystko, co jest szukaniem własnej chwały. Pragnę, aby w moim życiu mogło realizować się tylko to, przez co On odbierze cześć.
Jaką wartość może mieć bowiem pochwała, uznanie wśród ludzi, jeśli odciąga nas od Boga, a skupia na samych sobie?
Wierzę, że Bóg zatroszczy się o mnie i każdy z moich dobrych czynów, będzie przez Niego zauważony.
Strzeżmy więc naszych serc z całą starannością. To się naprawdę opłaca😊
„Ale są i tacy, o których nie pozostała pamięć, zginęli, jakby wcale nie istnieli, byli, ale jak gdyby ich nie było, a ich dzieci po nich. Lecz także ci są mężami czcigodnymi, których dobre czyny nie zostały zapomniane; pozostały one wraz z ich potomstwem, dobrym dziedzictwem są ich następcy”. (Syr 44, 9-11)