Święto Ofiarowania Pańskiego
Dzisiaj rano uczestniczyłam we Mszy Świętej, w naszym holenderskim kościele. Rozpoczynała ją piękna procesja ze świecami. Przechodziliśmy, niosąc przed sobą światło, od stajenki do ołtarza. Wymowa tej chwili była dla mnie niezwykła. Ta droga, którą przebyłam w świątyni, ukazała mi się jako obraz mojego życia, w którym staram się iść za Światłem, w codzienności, po to, by kiedyś przebywać z Nim po wieki wieków.
Co, a właściwie, kto sprawia, że pragnę iść w tym kierunku, prowadzona przez niegasnącą Światłość, tak często niezauważalną w dzisiejszym świecie? Kto pomaga mi ją dostrzegać? To Duch Święty jest autorem tych nieziemskich tęsknot i dawcą oczu, które widzą to, co duchowe. Jego natchnienia pozwalają być tam, gdzie pragnie nas widzieć Bóg, podążać we właściwą stronę.
Poruszający jest dla mnie, dzisiaj, obraz starca Symeona i prorokini Anny. Obydwoje są ludźmi, na których spoczywa Duch Boży. To On przyprowadza ich w odpowiedniej chwili do Świątyni Jerozolimskiej, by mogli ujrzeć Mesjasza.
„A żył w Jeruzalem człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela; a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Z natchnienia więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, by postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem”. (Łk 2, 25-32.36a.38)
Duch Boży jest niesamowity. Chce nas prowadzić, mówić do nas, mieć z nami ciągły kontakt. On jest tą niezwykłą Siłą, która subtelnie dotyka naszych serc, łącząc doczesność z tym, co duchowe, niezniszczalne. Bardzo pragnę, by to właśnie On był moim przewodnikiem po życiowych drogach. Wielokrotnie doświadczyłam Jego kierownictwa i wiem, że pójście drogą, którą wskazuje, rodzi w sercu nieziemską radość i pokój.
Chcę stwarzać warunki, by Duch mógł na mnie spocząć. Zdaję sobie sprawę z tego, że Jego obecność jest zależna ode mnie. On przychodzi tam, gdzie rodzi się głód i pragnienie Boga, wypełniając swymi darami ofiarowaną Mu przestrzeń. Uprzedzające jest jednak zawsze pragnienie, które objawia się wołaniem: „Duchu Boży, przyjdź, objaw swą potęgę, moc, wspomóż moją słabość, nakarm mnie, potrzebuję Ciebie”!
Symeon i Anna stworzyli Bogu miejsce w sercach. Podjęli z Nim współpracę i dzięki temu mogli doświadczyć spotkania ze Zbawicielem. Ta chwila, spędzona w obecności wnoszonego do Świątyni Pana, była ukoronowaniem ich ziemskiej egzystencji, stała się potwierdzeniem dobrze wykorzystanego czasu ziemskiej pielgrzymki.
Dzisiaj na Eucharystii siedziało przede mną starsze małżeństwo – obydwoje grubo po osiemdziesiątce. Zawsze razem, zawsze wpatrzeni w Chrystusa. Wiem, że na nich, podobnie jak na Annie i Symeonie, spoczywa Duch Święty. Tego nie da się ukryć.
Otwarcie Bogu bram serca, nasze szczere pragnienie spotkania z Nim, karmienie się łaską Sakramentów, Słowem Bożym – to wszystko sprawia, że wypełnia On nasze wnętrze coraz bardziej i bardziej. Jego Święta Obecność pomaga usuwać wszystko, co stoi na przeszkodzie tego pełnego miłości związku.
Słowa dzisiejszego Psalmu stanowią dla mnie opis ludzkiego serca, które otwiera się na Boga, zapraszając Go do swego wnętrza:
„Bramy, podnieście swe szczyty,
unieście się, odwieczne podwoje,
aby mógł wkroczyć Król Chwały”. (Ps 24(23), 9)
Pozwólmy, by to Bóg mógł wypełnić naszą najgłębszą przestrzeń. Nie pozwalajmy, by mieszkał tam grzech, przywiązanie do rzeczy doczesnych, lęk, nasza ludzka słabość. Dzisiejsze Święto zaprasza nas do pójścia za Światłem, którym jest Chrystus, ukazując nam Ducha Świętego, jako najlepszego Przewodnika.