Dzisiaj byłam z córką na placu zabaw. Faustynka kosztowała samodzielności, a ja, mając wolną chwilę, zatopiłam się w Bożym Słowie. Zamknęłam oczy, by stworzyć lepsze warunki do tego, by rozpoznać, co mówi do mnie Bóg i westchnęłam w duszy: „Panie, pragnę Cię usłyszeć, jeżeli chcesz, mów do mnie”.
I wtedy do moich uszu zaczęły bardzo wyraźnie docierać dźwięki z miejsca, w którym się znajdowałam: krzyki i śmiechy dzieci, rozmowy, odgłosy ze zjeżdżalni, huśtawek.
To wszystko było bardzo blisko, niemal na wyciągnięcie ręki, a jednocześnie wydawało mi się dość odległe, nie do końca dostępne. Od świata, który mnie otaczał odgradzała mnie przecież ciemna zasłona.
Pomyślałam sobie, że chyba dziś nici z mojej „mini medytacji” i wtedy nagle uświadomiłam sobie, że to wszystko, czego w tym momencie doświadczam, jest niczym innym, jak obrazem naszego życia, tutaj na ziemi.
Bo, czyż nie jest właśnie tak, że rozumiemy, wiemy i widzimy tak niewiele, że spora część naszej rzeczywistości jest przed nami zakryta, niedostępna? Może mamy jakieś pojęcie na temat życia, miłości, wychowania, współpracy między ludźmi, cierpienia, ale czy to naprawdę wszystko?
Ja często doświadczam, że jeszcze ciągle jestem jak malutkie, nieświadome wielu rzeczy dziecko. Chciałabym wiedzieć więcej, mieć rozeznanie, jaki uczynić krok, jaką podjąć decyzję, jak kochać moich bliskich, jak kochać bliźnich. Pytam Boga, jednak nie otrzymuję konkretnej odpowiedzi. Wszystko jest jakby za zasłoną. Lekko widoczne, a jednak wciąż niedostępne.
Żydzi pytają dzisiaj Jezusa w Ewangelii:
„Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!” (J 10, 24b)
On nie odpowiada wprost, lecz odwołuje się do znaków, do tego, co dzieje się w trakcie Jego działalności.
Nasze życie, tutaj na ziemi, opiera się, w dużej mierze, na wierze, na rozpoznawaniu znaków, które daje Bóg, na podążaniu za Światłem, którego blask widzimy w różnych wydarzeniach, który poznajemy po owocach. Bóg rzadko mówi do nas wprost. Jego głos jest często bardzo subtelny, łatwiej rozpoznawalny dla tych, którzy zbudowali z Nim głębszą relację.
Bóg nie chce, abyśmy zachowywali się jak niesamodzielne dzieci, które pytają Go o każdy najdrobniejszy krok. Daje nam swego Ducha, który prowadzi, uzdalnia do podejmowania odpowiednich decyzji.
Pierwsi chrześcijanie wiedzieli, co czynić, znali zamysł Boży. Szli i głosili Ewangelię. Widząc znaki, przekonywali się o tym, że kierunek ich działań jest dobry.
„Ci, których rozproszyło prześladowanie, jakie wybuchło s powodu Szczepana, dotarli aż do Fenicji, na Cypr i do Antiochii, głosząc słowo samym tylko żydom. Niektórzy z nich pochodzili z Cypru i z Cyreny. Oni to po przybyciu do Antiochii przemawiali też do Greków i głosili Dobrą Nowinę o Panu Jezusie. A ręka Pańska była z nimi, bo wielka liczba uwierzyła i nawróciła się do Pana”. (Dz 11, 19-21)
Bóg obdarza nas zaufaniem, daje wolność. Ma nadzieję, że z pomocą Ducha Świętego, poradzimy sobie. Niesamowite jest jednak to, że niezależnie od tego, czy wykonamy poprawny krok, czy też chybimy, zawsze możemy być pewni, iż On ma nas w swoich dłoniach i chroni na życie wieczne.
W Ewangelii słyszymy:
„Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, a ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca”. (J 10, 27-29)
Świadomość Bożej wierności uspakaja mnie dzisiaj, daje nadzieję i otwiera horyzonty.
Przepiękne jest to, że mogę decydować o swoim życiu, że mam prawo się potknąć, popełnić błąd, że nie muszę wiedzieć wszystkiego. Niezależnie od mojej kondycji, jestem dzieckiem ukrytym w ramionach Ojca. On zawsze na mnie patrzy, zawsze ochrania, nieustannie prowadzi ku dobru. Ja jestem zaproszona do tego, by odkrywać, smakować, poznawać życie, tak, jak moja Faustynka, która biegając samodzielnie po placu zabaw, bawiąc się z koleżankami zdobywa nowe umiejętności, jednocześnie będąc pewną, że może do mnie w każdej chwili przyjść, że ja siedzę na ławce w określonym miejscu, czekam i czuwam.