2 stycznia 2024

2 stycznia 2024

Ania Borkowska

Czytania na dzisiaj

Sport zajmuje bardzo ważne miejsce w moim życiu. Dodaje mi sił, wzbudza energię do wypełniania codziennych obowiązków, umożliwia pozostawanie w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej. Jest okazją do sprawdzenia własnych możliwości, pokonywania samej siebie. Każda chwila spędzona w aktywny sposób napełnia mnie radością, ładuje moje akumulatory, ale także, w sposób przedziwny, kieruje mnie w stronę Boga. To dzięki Niemu mogę to wszystko robić. To On daje mi zdrowie, czas, stwarza odpowiednie okoliczności.  
Wielokrotnie już pisałam o tym, jak wiele podobieństw widzę między wiarą a uprawianiem sportu. Dzisiaj, przy rozważaniu Słowa Bożego, przyszła mi do głowy kolejna wspólna cecha. Jest nią konieczność ciągłego zaczynania od nowa, powrotu do początku.  

Tężyzny fizycznej nie da się nagromadzić na zapas. Nie można wykonać raz na kilka tygodni wyczerpujących ćwiczeń, by później czerpać z nich energię. Potrzeba stałości, wytrwałości, powracania wciąż na nowo do założonego planu treningowego. Potrzeba przypominania sobie, co dają chwile wysiłku, jakie niosą dobrodziejstwo, jak się po nich czujemy. 

W dzisiejszym pierwszym czytaniu Święty Jan pisze: 

“Wy zaś zachowujecie w sobie to, co słyszeliście od początku. Jeżeli będzie trwało w was to, co słyszeliście od początku, to i wy będziecie trwać w Synu i Ojcu. A obietnicą tą, daną przez Niego samego, jest życie wieczne. (…) Teraz właśnie trwajcie w Nim, dzieci, abyśmy, gdy się zjawi, mieli ufność i w dniu Jego przyjścia nie doznali wstydu”. (1J 2, 24-25. 28) 

Jakże podobnie jest w naszym życiu wiarą. W nim także potrzeba ciągłości, pielęgnowania wciąż na nowo intymnej relacji z Chrystusem. Nie da się tutaj wykonać czegoś w nadmiarze, by później czerpać korzyści, bez ponoszenia jakiegokolwiek wysiłku. Każdy nowy dzień jest kontynuacją tego, co się już wydarzyło, ale jednocześnie domaga się sięgania do początku, wzbudzania w sobie wciąż tej samej nadziei, rozpalania na nowo żaru miłości, która wypełniała nasze serca, gdy doświadczyliśmy po raz pierwszy Chrystusa. 

W wierze nie da się iść do przodu, bez powracania wciąż do początku, bez przywoływania entuzjazmu chwil, w których zachwyciliśmy się Bogiem, bez upartego sięgania do świadomości, iż bez Niego nic uczynić nie możemy, bez wzbudzania w sobie nieustannie głodu, który tylko On może wypełnić, bez oczyszczania serc, by było w nich miejsce dla Niego. Każdy z nas musi ciągle przypominać sobie, otrzymaną od Boga na Chrzcie Świętym, obietnicę życia wiecznego, rozważać ją w swym sercu, cieszyć się nią. Ona pomaga nam dokonywać właściwych wyborów, ożywia naszą miłość, wzbudza chęci, gdy brakuje sił. 

Święty Jan Chrzciciel jest dla nas doskonałym przykładem osoby powracającej niestrudzenie do początku, podporządkowującej wciąż swoje wybory i działania temu, do czego został powołany już w łonie swej matki. W Ewangelii czytamy: 

“Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: Kto ty jesteś?, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: Ja nie jestem Mesjaszem. Zapytali go: Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem? Odrzekł: Nie jestem. Czy ty jesteś prorokiem? Odparł: Nie. Powiedzieli mu więc: Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co sam mówisz o sobie? Powiedział: Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak rzekł prorok Izajasz”. (J 1, 19b-23)  

Jan nie dał się zwieść popularności i pysze, dzięki temu, że znał Boży plan dla Jego życia. On odkrył swoje powołanie i nieustannie do niego powracał. Każdego dnia, z nową świeżością, z nową miłością, starał się wypełniać swoją misję bycia prorokiem Najwyższego.  

Myślę, że każdemu z nas potrzebne jest takie ciągłe ponawianie odpowiedzi na Boże wezwanie, systematyczne pielęgnowanie relacji z Ojcem. Tylko w ten sposób będziemy mogli wykonywać, pojawiające się na naszej drodze zadania, z niegasnącym zapałem, czekać z utęsknieniem na nowy dzień, nie niepokoić się o przyszłość. Tylko w ten sposób będziemy małymi kroczkami przybliżać się do spełnienia naszej największej nadziei – obietnicy życia z Bogiem w wieczności. 

Panie, prosimy, daj nam wiarę żywą, która nieustannie odnawia się i wzrasta, która płonie zachwytem nad Tobą i Twoim planem, która niesie ciepło i światło tym, którzy są wokół nas.